WSKAKUJESZ NA TEN MASZT JAK MAŁPA I UŚMIECHNIĘTY PATRZYSZ NA MNIE Z GÓRY…

 

 

 

Ja też miałem kiedyś w sobie

tę siłę

ten wicher

i żar

lecz teraz pozostał jedynie

ledwo tlący się płomień

zadyszka

i cichy żal

cichy

bo nigdy Ci o tym nie powiem

choć może by należało …

nie

to jednak daremne

który syn uwierzyłby ojcu

że to co nas czasem rozpiera

nie jest

nieskończone

że niekiedy zostaje tylko

ledwo tlący się płomień

zadyszka

i cichy żal ?

który syn uwierzyłby ojcu… ?

bo wiesz

ja

nie wierzyłem

„No dobra

złaź na dół” – powiadam

„pójdziemy coś zjeść”

 

.

 

GOSPOSIA Z II PIĘTRA

 

 .

Na tym zdjęciu z Powstania

dostrzegłem znienacka

bohaterkę drugiego planu

i od rana

nie mogę przestać myśleć

o Niej

ta myśl jest obłąkańcza

więc nikomu nie powiem

(znam te uśmieszki

i spojrzenia)

lecz na tym zdjęciu widzę

że prawdziwa

realna kobieta

urobiona po łokcie

z mydlinami we włosach

taka co przy kolacji

chowa dłonie pod stołem

bo się ich wstydzi

która również marzy

i kocha

i się lęka

i taka pracowita

(gosposie muszą być pracowite)

zginęła

choć pewnie miała plany

na resztę dnia

i na resztę życia

drogi poległych herosów

tych znanych z nazwiska

oświetlają w zaświatach

dedykowane im znicze

lecz kto zapala lampki

tym

o których nawet za życia

mało kto pamiętał ?

a może ci co odeszli

czekają na te światełka

jak zakochani na listy

jak matki na telefon

jak niemowlęta na porę karmienia

może nimi żyją

i tylko nimi się żywią

oczekując Sądu

czy Czegoś Tam ?

to jest tak niedorzeczne

że nikomu nie powiem

ale dziś wieczorem

pójdę z psem do lasu

potem wrócę

i zapalę świeczkę

i postawię ją w oknie

myśląc o Tobie

Gosposiu z II piętra

która nawet dla tych

co Cię chowali

byłaś bezimienna…

to jest tak absurdalne

że nikomu nie powiem

lecz ja naprawdę wierzę

że to nam obojgu

w jakiś sposób pomoże

myślę dziś o Tobie

dziś nie jesteś sama

dzisiaj ktoś zawoła

„Hej

Gosposiu z II piętra !

patrz

to światełko dla Ciebie !”

„Dla mnie ? Ale jak to … ?”

„Dla Ciebie !”

„Przecież to niemożliwe … Mój Boże …”

„A jednak !”

.

.

.

.

(fot. Sylwester Braun/ NAC z profilu Mikołaj Kaczmarek – Kolor Historii, za Gazeta.pl)

 

CZEKAM

Z wiarą jest jak z tańcem

albo jak z kochaniem

gdy nie wypływa z serca

to lepiej zostać w domu

poodkurzać książki

albo zrobić pranie

lecz jeśli coś tam się tli

jeżeli się śni

jeśli woła po nocy

ledwo słyszalne

gdzieś z zakamarków duszy

to nie wolno odpuścić

to trzeba przymknąć oczy

i trzeba nasłuchiwać

bo z wiarą jest jak z tańcem

albo jak z kochaniem

w końcu buchnie

popłynie

i tak już zostanie

.

 

 

 

 

REFLEKSJA NAD ZDJĘCIEM Z WAKACJI

20451911_1392939240818313_3527732399148373152_o

 

 

Serce ojca jest jak stara dębowa beczka, chropawe, omszałe, twarde, skute stalowymi obręczami ale mieści w sobie galony wytrawnej, długo dojrzewającej miłości.
Chcecie wiedzieć dziewczyny co czuje serce ojca kiedy rozkwitacie, kiedy z małych różowych, pulchnych księżniczek zmieniacie się w rajskie ptaki, prawie już gotowe do odlotu ? Chcecie wiedzieć co czuje ojciec kiedy przegląda najnowsze zdjęcia i orientuje się, że jego „Precelek” „Pulpecik” „Balbinka” „Kropelka” coraz bardziej przypomina tę dziewczynę, w której zakochał się przed laty, swoją matkę?
A co może czuć szkutnik, który latami z cedrowego drzewa strugał najpiękniejszą łódź na świecie, w mozole tkał żagle z czerwonego jedwabiu, a teraz może jedynie patrzeć jak dzieło jego życia kołysze się na falach i czeka już tylko na pomyślne wiatry, co wkrótce powiodą je za horyzont … ?
Bądźcie wyrozumiałe dla swoich dzielnych staruszków, którzy przez to przechodzili, zazwyczaj z pokorą i w milczeniu.
Jeżeli nigdy się nie skarżyli to tylko dlatego, że głupio im było mówić jak to boli.
Miejcie na uwadze tę bezradną, heroiczną, dumną i durną powściągliwość.
A jeśli jesteście daleko to zadzwońcie czasem …

POBUDKA

Im dłużej śpisz

tym krócej żyjesz

im bardziej kochasz

tym większy strach

wstań dziś o świcie

i rozprostuj skrzydła

lub żyć naprawdę

będziesz tylko

w snach

im więcej nieba

tym mniej dachu

nad głową

a szybsze loty

to silniejszy wiatr

lecz leć

i się nie martw

już tęsknię za tobą

leć i się nie bój

pa

.

OSTATNIA MOLEKUŁA PIERWSZEGO ZACHWYTU

Ta szczupła dziewczyna

z długimi

prostymi włosami

była zupełnie nie w moim typie

nosiła berecik z włóczki

i mimo śnieżycy

spacerowała po Central Parku

jakby to był maj

potem się okazało

że chodzi do mojej szkoły

i ma na imię Susanne

zakochałem się na smutno

bo niektórzy tak mają

zakochują się na smutno

jak grenlandzkie wale w zimnym oceanie

i nawet nie bardzo wiedziałem

czego bym od niej chciał

byłem wtedy zbyt młody

pragnąłem jedynie

grzać się w tym świetle

które od niej biło

i by pozwoliła mi wyjąć

biedronkę z jej włosów

biedronka w środku zimy

wyobraźcie sobie

wieczorami chodziłem

pod jej dom

stałem na mrozie

ukryty w cieniu zaułka

tak dobrze

że nigdy

nie odkryła mojego

istnienia

dreptałem w skrzypiącym śniegu

wpatrzony w parapet jej okna

na którym kwitły azalie

jakby to był maj

tonąłem wówczas w kaskadach

wewnątrzpochodnej morfiny

lecz potem to

minęło

i niestety nigdy

nigdy już nie wróciło

chociaż…

jakaś jedna jedyna

pojedyncza

zagubiona molekuła

tamtego zachwytu

krąży do dziś w mym leciwym ustroju

i od czasu do czasu

niesiona powolnym prądem

lodowatej krwi

mija serce

i wtedy

ech …

na ułamek sekundy

powraca wspomnienie

zapala się światło

i biją dzwony

i choć sypie śnieg

to ja przez krótką chwilę

czuję tamto ciepło

jakby to był

maj

.

NIE MUSISZ ROBIĆ DLA NIEGO NIC PONAD TO …

 

Ja też kiedyś bylem małym chłopcem

zmagającym się z bólem

i z okropnym strachem

snułem się po szpitalnych korytarzach

w piżamce w paski

i dobrze pamiętam

kompletnie ślepego staruszka

który poczęstował mnie rurką z kremem

ułamaną na pół

o czym biedak rzecz jasna

nie mógł wiedzieć

a mnie było głupio

narzekać

czułem wdzięczność

bo uwielbiałem te rurki

i czułem żal

nie do starca broń Boże

lecz do losu

bo dostałem tylko połówkę

strasznie byłem rozdarty

i chyba nawet po cichu

płakałem

skacząc po wąskim ceglanym murku

oddzielającym życie od śmierci

w tej swojej piżamce w paski

takie oto miewałem

dylematy

i takie rozterki

chcę przez to powiedzieć

że nie miałem

żadnych wielkich myśli

ani oczekiwań

nic co by mnie

wyróżniało

balansując między życiem a nieżyciem

miałem te same problemy

i do szczęścia trzeba mi było

dokładnie tego samego

co wszystkim

po prostu nie było potrzeby

by dawać mi coś więcej

nie było to chyba nawet

możliwe

ja to wiem

ja to pamiętam

ja akurat przeżyłem

lecz jestem całkiem pewien

że również ci chłopcy co odeszli

o ile dostali

należną im porcję ciepła

jakieś fajne zabawki

i swoje rurki z kremem

na pewno byli w pełni

szczęśliwi

uwierz

.

CO ZNACZY POLSKIE SŁOWO : „MEZ…MES…MESZCZIZNA” ?

 

 

 

 

Pewna kobieta próbowała zaparkować

przy krawężniku

źle wyliczyła

depnęła nie ten pedał

w każdym razie

walnęła z wielką siłą

w tył stojącego przed nią auta

i tak siedziała

wystraszona

struchlała

bliska płaczu

a tymczasem

spośród odłamków szkła

i pogniecionych blach

zza kłębów pary

z pękniętej chłodnicy

wyłonił się facet

kierowca tego stukniętego

samochodu

podszedł i zajrzał

przez uchyloną szybę

„łeb jej urwie” – pomyślałem

„zaraz ta kobieta pozna

parę synonimów słowa

– kurtyzana –

takich

których pewnie nie znała …”

lecz on tymczasem

upewniwszy się najpierw

że nic jej nie jest

zdjął kapelusz

przedstawił się i zapytał

łagodnie

z uśmiechem :

„A jak się pani zatrzymuje

kiedy mnie tutaj nie ma ?”

po chwili oboje

śmiali się do rozpuku

I to właśnie droga Emmo

był MĘŻCZYZNA

.

WIEM ŻE CZASEM MASZ DOŚĆ

 

Lecz przyjdzie taki niedzielny

poranek

przebudzisz się o świcie

i się zachwycisz

klarownym powietrzem

słońcem

ciszą

pomyślisz : „ jak pięknie…”

i w tym zauroczeniu

będziesz miała ochotę

krzyczeć

i płakać

z wdzięczności

i choć ciepłe

miękkie posłanie

tak bardzo będzie Cię

kusić

wstaniesz

staniesz w oknie

i będziesz niewymownie

niewykrzyczanie wdzięczna

że masz oczy

i palce

że jesteś

przysięgam

że bez względu na wszystko

jeszcze przyjdzie taki niedzielny

poranek

i choćby tylko dla niego

naprawdę

warto żyć.

.

 

TESTOSTERON

 

 

 

Mój telefon poleciał jak pocisk

i wyrżnął w ścianę garażu

potem wirował na płycie podjazdu

niczym stuknięty bąk

sypiący dookoła

plastikowym złomem

trzy uderzenia młotkiem

załatwiły sprawę

ale zaczął się palić skubany

i kartę sim diabli wzięli

znowu

najgorsze że dzieci

widziały to w kamerach

monitoringu

a myślałem że jestem sam

podobno owego wieczoru

pokazywały sobie ten film

jak jaki horror

z wypiekami na twarzach

najmłodsze płakało

masz rację

masz rację

ale co ja mam zrobić

z tym testosteronem

nie jestem już młody

skończyłem z dawnym życiem

lecz nie da się zgarnąć lawiny

do futerału po okularach

nie można zamknąć burzy

w klatce dla kanarka

wybaczcie

tak strasznie mi teraz

głupio …

gdybym mógł cofnąć …

tak strasznie mi …

ale …

no co jest z tym laptopem … ?

no co to się tak muli … ?!

klik… klik… klik…

noż kurwa …

!!!

dawać mi tutaj

ten młotek z garażu !

.