A BAJKA ?

No dobra

                   1

 

Otóż

całkiem niedawno temu

było sobie dwóch

generałów

którzy dali swym żołnierzom

karabiny

i posłali ich w pole

by się nawzajem

zabijali

A że tego dnia było gorąco

żołnierze porzucili broń

i poszli na piwo

Opowiadali sobie

o swoich kobietach

dzieciach

i ogrodach

 

                     2

 

Generałowie wypalili z dział

Kule armatnie

poszły Panu Bogu w okno

Pan Bóg wezwał szklarza

i na tym się skończyło

 

                     3

 

 

Generałowie wysłali czołgi

Chłopi przypięli do czołgów pługi

i zaczęli orać pola

bo pora siewów była bliska

 

                 4

 

Generałowie wystrzelili

rakiety

Pewien profesor

złapał je w siatkę

na motyle

Głowice rozbrojono

a stalowe kadłuby

pomalowano w kwiatki

i ustawiono w parku

Dzieci bawią się w nich teraz

w podróże międzygwiezdne

 

                    5

 

Generałowie nie mieli już nic

do roboty

więc poszli na emerytury

Jeden zbiera znaczki

drugi jest zapalonym

wędkarzem

Ich mundury

żony pocięły na szmatki

do czyszczenia

luster

 

 

                6

 

Sama widzisz

królewno

że żadnej wojny

nie będzie

ludzkość po prostu

nie jest na wojnę gotowa

A ja

taki mam zamiar

opowiem Ci jeszcze

setki

tysiące

bajek

.

GAZDA NA MANHATTANIE

Wśród tych robotników

siedzących

na stalowej belce

tylko jeden

nie jest zajęty rozmową

nie szuka kanapek w pudełku

i nie odpala papierosa

Tylko ten jeden

patrzy prosto w obiektyw

jakby nie był z tamtymi

jakby wiedział coś

czego my nie wiemy

jakby coś chciał

powiedzieć

To Gustáv Popović

Gusti

z Vysnego Slavkova

z flaszką w spracowanej

dłoni

Wciąż jeszcze

panuje prohibicja

flaszka jest chyba pusta

Wcześniej miał w niej

herbatę

Chociaż

kto wie …

A kiedy to zdjęcie

stało się znane

wysłał je swojej żonie

Na odwrocie

napisał

„Nie martw się droga Marysiu

jak widzisz

ja jak zwykle

z butelką

Twój Gusti”

 

Gdy wrócił na Słowację

akurat wybuchła wojna

Inni stamtąd

uciekali

a on

za zarobione w Ameryce

pieniądze

kupił ziemię i las

„Teraz będę gazdą” – powiedział

„A z ciebie Marysiu

będzie gaździna

jak się patrzy

Te lata na stalowych wieżach

kilkaset metrów nad brukiem

Manhattanu

te tysiące listów

skrobane z trudem

boleśnie pokaleczonymi

dłońmi

to wszystko było

właśnie po to”

Nie mógł się mylić

Wiedział czego chciał

Dobry był z niego

pracowity

chłop

Teraz będę gazdą” – powtórzył

„A z ciebie Marysiu

będzie gaździna

jak ta lala”

Lecz nie pogazdował długo

Obok przechodził front

a zagubione pociski i kule

ktokolwiek je nosił

posypały się

także

i na jego ziemię

Gusti wyszedł z piwnicy

tylko na chwilę

zobaczyć czy nie trafiło w studnię

lub czy obora nie płonie …

„Cóż

nie pogazdował sobie” – myślałem nieraz

„choć przecież

cholera

komu jak komu

ale jemu

się należało”

Teraz patrzy na mnie

ze ściany mojego pokoju

on na swojej

stalowej belce

ja na mojej

on ze swoją flaszką

ja z moją

„Na zdravie Gusti”

„Na zdravie”

.

CHYTRY PLAN

 

Przyjdzie taki czas

że nie da się inaczej

Wszyscy się tego

boimy

Ja jednak mam

chytry plan

by nie zostawić po sobie

śmieci

by nikt inny

nie musiał się zmagać

z moją starością

50 kg

tyle trotylu

musiałbym wziąć

na swoją łódź

Tydzień czasu

i parę butelek dobrej whisky

tyle mi potrzeba

by znaleźć

odpowiednie miejsce

gdzieś w mało uczęszczanym

zakątku oceanu

na jego środku

lub na północnym krańcu

gdzie Grenlandia straszy chłodem

a woda jest

przelodowata

Tam mógłbym w końcu

odetchnąć

Mógłbym posłuchać raz jeszcze

jak Miley Cyrus

śpiewa „Lilac Wine”

(bo niech mnie diabli

nikt nie zaśpiewał tego lepiej)

i pogodzony z nocą

obłożony kostkami

TNT

jak klockami Lego

mógłbym

wreszcie skrzesać

tę zbawienną iskrę

To dobry plan

To cholernie dobry plan

Boję się jednak

że i to zawalę

Skoro nie wiedziałem

jak ułożyć sobie życie

to gdzież bym śmiał

sądzić

że będę potrafił

ułożyć sobie

śmierć

.

 

PROFECTUS

Ludzie zbudują roboty

które będą

pod każdym względem

lepsze niż ludzie

Będą dobrymi ojcami

uczciwymi sprzedawcami

i nie będą się pocić

Potem te roboty

zbudują roboty

które będą

pod każdym względem

lepsze niż te poprzednie

i wystarczająco dobre

aby przejąć władzę

I dopiero wtedy

nareszcie

wszystko będzie jak należy

Ziemia wreszcie odetchnie

a ludzi

będzie można kupić

na Allegro

pojedynczo

lub parkami

z rodowodem

lub bez

Ludzie będą zabawni

będą znali rożne

niezwykłe sztuczki

na przykład

będą pisać

wiersze

.

ŚNIADANIE U CICHOCKIEGO

 

Na śniadanie były jajka

Nim rozbiła skorupkę

przez dłuższy czas przyglądała się

pieczątce

„Z fermy”- powiedziała

„ To takie smutne

te jajka zniosły kury

które nigdy nie widziały nieba”

Podał jej sól

i dolał mleka

do kawy

„Gdyby otworzyć wrota kurników” – odrzekł

„kury rozpierzchłyby się po polu

i nie byłoby jajek

lub byłyby drogim

rarytasem

Do gazet piszą ludzie

którzy zza swoich biurek

rzadko widują niebo

z radia mówią ci sami

Tam w miejskich wodociągach

na niedzielnej zmianie

i w sortowni gazet

też nieba nie widzą

Lecz my

potrzebujemy tych jajek

gazety

radia i ciepłej wody

by móc zjeść

śniadanie

Ktoś płaci za to

swoim niebem

jeśli już chcemy

tak spojrzeć na sprawę

ale tak to urządzono

to wszystkich dotyczy

i chyba

inaczej się nie da

Innej drogi nie ma

Ci co próbowali

mieszkają w klasztorach

albo na ulicy

a już na pewno

żaden z nich

nie jada śniadań

ze swoją żoną

od ponad ćwierć wieku

„Chcesz powiedzieć

że dla mnie

aby być ze mną

rezygnujesz z jakiegoś

swojego nieba ?” – spytała

„Poświeciłem

spory jego kawał

tak jak i Ty

lecz ja

jestem szczęściarzem

ja moje niebo

odnalazłem

i wciąż odnajduję

w Twoich oczach…”

„Ej ty

słodki czaruś ” – powiedziała

„To sprzątanie garażu

i tak cię nie ominie”

Grzanki wyskoczyły

z tostera.

.

MODLITWA PINGWINA

Kaznodzieja internetowy

jeden z najlepszych

najprawdziwszych jakich znam

poprosił byśmy się razem

pomodlili

Zamknął oczy i odleciał

pofrunął

a ja zostałem

jak głupek

niezdarnie machając

niewydarzonymi skrzydełkami

Choćbym nie wiem

jak wysoko

podskakiwał

nie oderwę się

od tej mojej kry

Ale ty leć

bracie

leć

Ty jesteś

Orzeł Polarny

A szepnij tam o mnie

słówko.

.

 

WHO WANTS TO LIVE FOREVER

Poszli

i padli pokotem

w namiotach

w samochodach

na piasku

Nareszcie

jestem sam

Wrzuciłem kilka szczap

do ogniska

Będę tak siedział

i gapił się w płomień

do świtu

Będę tak czekał

tak milczał

i łkał

Miliony takich ognisk jak moje

migoczą nad horyzontem

Wszechświat zieje samotnością

Nikt mi nie powie

że to normalne

że godne to

i sprawiedliwe

Biada nam

jeśli faktycznie

jesteśmy

nieśmiertelni.

.

FRAJER

 

Ojciec przywiózł z zagranicy

aparat trochę lepszej klasy

Pochwalił się znajomym

zrobił kilka zdjęć

i tyle

Potem

aparat leżał w szafie

latami

do czasu gdy matka

robiąc porządki

zasugerowała

by klamota

sprzedać

Ojciec postanowił

dać mi szansę

„Chcę za niego 10” – powiedział

„Tyle zapłaciłem

Sprzedasz go za więcej

cała reszta twoja”

„Tylko 10 tato ?”

„10, przecież mówię”

„A jak sprzedam drożej ?”

„Cała reszta twoja”

Nie musiał mi tego

już więcej powtarzać

Sprawa była prosta

więc wziąłem aparat

i wybiegłem z domu

Wsiadłem do tramwaju

i ruszyłem w miasto

Komisy

lombardy

bazary

te miejsca uczyły

hartu i pokory

jednak

sporym wysiłkiem

woli

i przy odrobinie

farta

dałem radę

Sprzedałem aparat

za 18

i dumny

naprawdę dumny

wróciłem do domu

Miałem górką 8

i byłem przekonany

że teraz

idąc za ciosem

będę potrafił

zamienić je

w miliony

 

 

Ojciec wziął

zwitek banknotów

przeliczył

potem wyjął jeden

(resztę schował w kieszeni)

i dał mi go mówiąc

„Skocz do sklepu

kup flaszkę

trochę piwa

i jakieś kabanosy”

„Jak to ?” – spytała matka

„Ale jego … 8 ?”

„Jego jest jego” – odrzekł stary

„Będzie miał jak znalazł

dostanie w przyszłym roku

gdy będzie robił

prawo jazdy”

Poszedłem do tego sklepu

Sprzedawcy mnie znali

Nie miałem problemu

z kupieniem alkoholu

dla ojca

Stanąłem w kolejce

i pomyślałem

że być może już zawsze

będę frajerem

i będę robił dobrą minę

do złej gry…

I tak też się

stało.

.