OJCIEC

_

_

OJCIEC

Pod rozłożystym dębem

bukszpan wieczniezielony

wyrósł dziko

chwycił się korzonkami

grudy nadziei

i trwa

to drzewo go osłoni  

przed gwałtowną ulewą

by jak sucha słomka

nie spłynął z potokiem

nagle wymyty

ze swych snów

to drzewo

gdy nastanie susza

zbierze w swej koronie

krople rannej rosy

po czym sypnie na glebę

życiodajną wilgocią

i bukszpan będzie pił

i bukszpan będzie żył

choć trawy wokoło

spłowieją

to drzewo po prostu

zawsze tam będzie

by go milcząco

chronić

przed palącym słońcem …

i właśnie takim byłeś

ojcem

teraz dopiero

rozumiem

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Fot: arch. rodz.

wiersz z 2019 r. zredagowany.

ULUBIENIEC WSZYSTKICH CIOTEK

_

_

“A co tam u twojego

starszego brata?”

pytają ludzie do dziś

i już im nie tłumaczę

że to ja jestem starszy

tyle że ja zawsze

byłem niepewny

nieśmiały

i pozbawiony tej jego

kozackiej charyzmy

i że to ja

za szczenięcych lat

biegałem za nim

i za jego kumplami

lecz nie nadążałem

bo spróbuj wrzucić piłkę

tenisową

na dach 10 piętrowego

bloku

albo zrobić skok

na stację benzynową

przeskoczyć pędzący

wprost na ciebie

radiowóz

po czym zniknąć bez śladu

gdzieś w Australii …

oni to potrafili

robili to na co dzień

a potem dorośli

i tylko diabli wiedzą

gdzie są teraz

i on też tak mógł

miał parę w łapie

niebezpieczny wdzięk

tę straceńczą zuchwałość

i odpowiednie

inklinacje

mógł być jednym z nich

mógł być ich szefem

ojcem

idolem

tak jak był ulubieńcem

wszystkich ciotek

i w ogóle

najjaskrawszym punktem

każdej konstelacji

w jakiej się znalazł

a jednak

nie poszedł na łatwiznę

był zbyt hardy

i wybrał

najtrudniejszą z dróg

znalazł pracę

ożenił się

zbudował dom

i wychował synów

na porządnych ludzi …

“a co tam u twojego

starszego brata?”

pytają mnie do dziś

“a spoko – odpowiadam

wciąż daje radę”

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: arch. rodz.

4:00 AM

_

_

I znów się darzyło

że w nocy nie mógł spać

i jak zwykle

całkowicie bezbronny

z otwartymi oczyma

sam na sam z sufitem

doznał nagłego ataku

samotności

samotność

nie uszlachetnia

choć prawie wszyscy święci

byli samotni

samotność

niczego nie tłumaczy

choć najwięksi szaleńcy

zazwyczaj byli

samotni

samotność

to taka dziwna

wstydliwa choroba

na którą nie dają

L4

rano

trzeba będzie

wstać

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Jack Vettriano / The Weight/

IDOL

_

_

Byłem ich idolem

ufali mi

wierzyli we wszystkie

moje historie

z tarasu naszego domu

do końca tego pomostu

jest dokładnie

3000 metrów

kiedyś to sprawdziłem

gdy chłopcy byli mali

potrafiliśmy biec

całą tę drogę

po asfalcie

trawie

i piasku

a potem

ów drewniany pomost

dudnił pod naszymi

bosymi stopami

i bach

bach

bach

lot w zimną toń

parskanie i krzyki

ufali mi

wierzyli

byłem ich

idolem …

i wyławiałem

najpiękniejsze muszelki …

teraz przychodzę tu sam

chłopcy dorośli

i heroicznie próbują

dojść do ładu

z posępnym

nieprzyjaznym duchem

tych dziwacznych czasów

w jakich przyszło im żyć

a których ja

kompletnie nie rozumiem

i których tak bardzo się

boję …

prawda jest taka

że teraz to wy

jesteście moimi

idolami

chłopcy

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

PRIORYTETY

_

_

Fachowiec

obejrzał klepkę pod światło

zmrużył oczy

zmarszczył brwi

wyglądał

jakby miał powiedzieć :

“to dąb

czerwony dąb

amerykański sort

wschodnie wybrzeże

wilgotny las

dobrze nasłoneczniony

południowy stok …

na oko jakieś

100 – 150 lat …”

ale powiedział tylko :

“coś się dobierze

szefie

ale tej podłogi

w salonie

to bym nie zmieniał

dopóki masz pan w domu

takie dwa wielkie

psy …”

wyjąłem mu klepkę

z rąk

“to zapomnijmy – odrzekłem

nie zmienię tej podłogi

nigdy”

i przeszliśmy do kwestii

okna na poddaszu

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

WIRAŻKA

_

_

Ludzie robią sobie

po pijaku

różne dziwne

rzeczy

blizny

tatuaże

nieplanowane dzieci

trudne związki

złamane kariery …

a ja

jak byłem sam w domu

to się upiłem

coś mnie naszło

i pomalowałem na żółto

ścianę w kuchni

tak żółto

że żółciej się nie da

jajeczko

cholera

i teraz się muszę

tłumaczyć …

mniejsza o to

w każdym razie

ja jednak znam

granice

własnego szaleństwa

trzeba Ci bowiem

wiedzieć

że o ile pamiętam

to przez chwilę

miałem też w ręku puszkę

czarnej

farby …

taaa

taki to już ze mnie

niebezpieczny

wirażka

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

JEJ PIERWSZY BAL

_

_

Nosiłem Ją na rękach

gdy zrywaliśmy porzeczki

a wieczorami

czytałem Jej bajki

i bywało

że to ja usypiałem

pierwszy

“oj tata

tata

nie chlap” – mówiła

a dziś

proszszsz

Jej pierwszy bal

i wiem co będzie potem …

najlepsze co stary ogrodnik

może zrobić

dla cudnego

rajskiego ptaka

to otworzyć szeroko

wrota oranżerii

i niech leci

niech leci

choć pewnie

zabierze ze sobą

wszystkie kolory

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

GRY MAŁŻEŃSKIE

_

Trochęśmy się z rana

posprzeczali

a w południe

gdy wściekły kosiłem 

trawniki

przypomniałem sobie

jak bardzo lubisz 

stokrotki 

więc Ci zostawiłem 

pięknie okrojony 

półkolisty 

łan stokrotek

biały łan

tak byś go widziała

z okien

i rzecz jasna

by nie wyjść 

na sentymentalnego 

głupka

jeśli spytasz

to powiem

że to dla 

owadów

te kwiatki …

bo owady

też muszą jeść

żeby żyć …

i będę plótł      

te ekologiczne bzdury …

a Ty i tak 

nie będziesz mi

wierzyła                  

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

CHWILA SZCZEROŚCI

_

_

Zadzwonił do mnie

w sobotnie popołudnie

(u niego była wtedy

9 rano )

i włączył kamerkę

ujrzałem

lazur oceanu

soczystą zieleń palm

błękit nieba

stolik na tarasie

nadmorskiej restauracji

jajka na bekonie

jogurt

pomarańczę

pustą szklankę

i wreszcie

jego pijaną

zarośniętą twarz

“człowieku – wybełkotał

śniadanko z browarem

za 5 dolców

zostaję tu do końca

świata

mam robotę

ściągam Martę

i dzieciaka

znalazłem miejsce

do życia

raj

co ty na to ?!”

“fajnie by było – odrzekłem

ale myślę

że ty to jak zwykle

przepijesz”

“znaczy … że co ?” – zapytał

“przechlasz to – powiedziałem

zamienisz na wódę

jak te wszystkie szanse

które dotąd miałeś

jak twe sny

i myślę

że znów wszystkich

zawiedziesz

mięczaku”

zamilkł

zaciął się

jakby otrzeźwiał

i jak się zdaje

miał w oczach łzy

“nie chce mi się z tobą

gadać

łajzo – dodałem

i się rozłączylem

i w ogóle

wyłączyłem telefon

bo się bałem

że znów zadzwoni …

ileż cholernej odwagi

trzeba

by powiedzieć bliźniemu

swemu

to co dla niego

akurat w danej chwili

najlepsze

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Dmitrij Markov.