ZAWSZE MÓJ  

_

_

W pewnym państwowym rejestrze 

jest zapisane

że nadal  mam psa

to znaczy suczkę 

rasy Bullmastiff

imieniem Anne-Marie

gdy tymczasem

na jej grobie wyrosła 

jabłoń                                  

co zdążyła  już wydać        

owoce …

trzeba by to 

sprostować – pomyślałem

lecz zaraz uznałem

że nie 

nie trzeba

bo to … prawda

bo ja go nadal mam

tego psa

i będę go zawsze 

miał

w sercu

podobnie jak przyjaciół 

co odeszli

albo na przykład         

młodość …

bo on jest 

i będzie

dozgonnie

niezbywalnie

mój 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

PRABABCIA APOLONIA

_

_

Prababcia Apolonia

utrudzona życiem

zmarła rok po Hitlerze

ale przecież w Niebie

od tamtej pory

do teraz

to tyle co krótka modlitwa

ledwie chwila …

prababcia Apolonia

wstała o świcie

napiła się zimnego

mleka

nakarmiła ptaki

i usiadła w słońcu

na ławeczce

a jeden z gołębi

przysiadł na jej

ramieniu

gołębiu

ptaku niebieski – powiedziała

poleciałbyś na Ziemię

a zobacz co tam słychać

bom strasznie ciekawa

i gołąb odfrunął

ale zaraz wrócił

bo dla nich

tam w Niebie

ziemski świat oblecieć

to jedna zdrowaśka

chwila tylko …

gdzieś był

i coś widział – spytała Apolonia

widziałem twojego

prawnuka

Haralda – odrzekł ptak

a jak mu się żyje?

opowiadaj !

ptak rozłożył skrzydła

jest taki gruby – powiedział

ma automobil

kilka zegarków

sześć par spodni

i tyleż par butów

każde na inną pogodę

wyobraź sobie

toaleta ze spłuczką

ciepła woda z kranu

i bawełniane ręczniki

bułki jada codziennie

a mięso i wędliny

to kiedy tylko

chce

kupuje owoce

o których ty nawet

nie śniłaś

mango

papaje

avokado …

i pija trunki

przywiezione ze Szkocji

Francji

lub Włoch

śpi w czystej pościeli

zmienianej co dwa

tygodnie

żarówki elektryczne

ma w każdym pokoju

radia nie wyłącza

pali światło po nocy

i trzyma w domu

rasowe psy …

a jak u niego

ze zdrowiem ?

czy zdrów? – zapytała

wystarczy powiedzieć

że zadbany – odrzekł ptak

grubo po czterdziestce

a ma swoje zęby

proszę ja ciebie

i czyste paznokcie …

ho ho

sąsiedzie ! – zawołała babcia

do pana Antoniego

co akurat wyszedł

przed swoją chałupkę

po drugiej stronie drogi

mój prawnuk Harald

żyje jak lord !

to bogacz

wielki pan

i milioner !

taaak …

i kto by pomyślał ?

westchnęła

kto by to

pomyślał ?

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

ilustr: Evgeny Zubkov

PORCELANOWE FIGURKI

_

_

Babcia żyje jeszcze

ale nie widzi

jest słaba                              

i nie dba już o swoje 

porcelanowe figurki

sprzątaczka ściera z nich kurz

co drugi tydzień

ale do nich nie mówi …

figurki tracą duszę 

dusza tego domu

zwija się powoli

niczym dym z papierosa

na filmie puszczonym

od tyłu                                 

dusza tego domu

kolejno opuszcza sprzęty

kurczy się

cofa                                       

do swojego źródła                                         

w sercu babci …

figurki w końcu trafią    

na targowisko staroci

młoda dziewczyna powie

do swojego chłopaka

“patrz jakie tandetne 

te figurki

zupełnie bez duszy …”

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

170 000 SŁÓW 

_

_

 

Otworzyłem dziś plik 

z wierszami napisanymi 

w ciągu ostatnich dziesięciu 

lat

program mówi                        

że jest tam ponad                  

sto siedemdziesiąt tysięcy

słów                                       

tymczasem ja 

nie jestem nawet o milimetr bliżej 

prawdy

czy w ogóle

czegokolwiek

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

TAK MIAŁO BYĆ 

_

_

A jeśli nagle                                

trudno ci się dogadać

z własnym synem                       

bo on myśli inaczej

mówi inaczej

inaczej się ubiera

i żywi się sushi …                         

to dziękuj Bogu

bo tak właśnie miało      

być

i jeśli nagle                                           

ciężko ci zrozumieć

własnego syna                               

bo wasze kody

i algorytmy

są jakby z innych                              

podręczników

to śpij spokojnie 

i hallelujah !

bo tak właśnie miało

być                                        

bo gdyby był taki 

jak ty

to by znaczyło                                      

że nie jest gotów

gdyby był taki 

jak ty

to by niechybnie 

poległ                   

nie dałby rady                    

temu nowemu         

wspaniałemu               

światu

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Stan.

ALZHEIMER I ŁZA 

_

_

W Wigilię miała dyżur

zawiozłem ją do pracy

bo było ciemno

zimno  

i padał mokry śnieg

mamy nowego pacjenta – powiedziała

i on wczoraj 

późnym wieczorem 

stał przy swoim łóżku

z kołdrą na głowie 

i się kołysał                                                  

wiesz …

wyglądał jak rabin

nakryty modlitewnym szalem

dyskutujący z Bogiem …

ale on po prostu                            

chciał się położyć 

chciał iść spać   

tylko nie wiedział 

nie pamiętał                

jak …

głos jej jakby     

zadrżał   

milczałem 

chwilę potem wysiadła      

kątem oka widziałem 

jak skrycie ociera

łzę …                                    

a może się mylę            

przecież to pielęgniarka

z dwudziestoletnim 

stażem 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

rys: Paul Cadden / Study VII  (2024)

ŚWIĄTECZNA IDEE FIXE

_

_

To były bardzo trudne

i siermiężne czasy

czarno – biała nijakość

życie na kartki

ale święta to święta

choinka to

choinka

święta rzecz

rzecz święta

zwłaszcza dla dwunasto

i dziesięciolatka …

heroicznie sięgnęliśmy wyżyn

dziecięcego sprytu

i poświęcenia

(to długa historia)

aby kupić rodzicom

butelkę ormiańskiego

koniaku

Araratu

ulubionego trunku Stalina

byliśmy niezwykle dumni

z tej cennej zdobyczy

ochom i achom

miało nie być końca

gdy rodzice otworzą swój prezent

w ten wigilijny wieczór

ja

i mój brat

co rusz zachodziliśmy

do naszego pokoju

aby sprawdzić

czy pudełko z czerwoną kokardą

aby na pewno leży w schowku

za tapczanem

i czekaliśmy okazji

czekaliśmy

aż pod drzewkiem

zjawią się nasze prezenty

a nie oczekiwaliśmy wiele

kilka pomarańczy

tabliczka czekolady

skarpetki …

lecz tamtego roku

rodzice

z jakiegoś powodu

mieli gorsze dni

nie byli rozmowni

trzaskali drzwiami

palili więcej niż zwykle

wigilijna kolacja

była byle jaka

a potem pili wódkę

i oglądaliśmy TV

prezentów nie było

nie było niespodzianki

zaprzęg Mikołaja

przy naszym domu nie stanął

choć słyszeliśmy dzwoneczki …

ten kawałek parkietu

pod choinką

był kwintesencją pustki

emanacją próżni

istotą nicości

a my dwaj

dwunasto

i dziesięciolatek

poczuliśmy w sercach

dziwny

nieznany nam dotąd smutek

i niezręczność

było nam obu

jakby trochę

wstyd …

by nie wprawić rodziców

w zakłopotanie

nie pytaliśmy o nic

milczeliśmy

nie patrząc sobie w oczy

udawaliśmy

że wciągnął nas jakiś

czarno-biały

czeski film

o reniferach …

tę flaszkę Araratu

sprzedaliśmy potem

tym samym osiedlowym łobuzom

od których ją kupiliśmy

tyle że teraz

za pół ceny …

minęły lata

dziesiątki wigilii

kilkadziesiąt choinek

lecz ja do tej pory

w każde święta

obsesyjnie myślę

o tym …

niezmiennie powraca

i dręczy mnie

tamten smutek

to jest moja własna

opowieść wigilijna

moja przeklęta

świąteczna

idee fixe

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Mary Ellen Mark

REFLEKSJA NAD UMIERAJĄCYM MOTYLEM 

_

_

Piękna Rusałka pawik

przegrała nierówną walkę          

z listopadową mżawką 

i chłodem                            

pochyliłem się nad nią          

tak jak się pochylam

nad milionem nieistotnych spraw

czyli bez sensu  

i tracąc cenny czas 

na naiwne

ckliwe refleksje

których i tak nikt nie kupi …

w każdym razie

ta piękna Rusałka pawik

miała swoje dobre dni

swoją historię                     

swą drogę 

przemianę 

z paskudnej 

włochatej larwy

w pięknego 

kolorowego motyla …

dokładnie odwrotnie niż ja – pomyślałem

patrząc na swoje odbicie

w mokrym asfalcie

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

BARBER SHOP

_

_

Centrum miasta

środek zimy

piątek wieczór

na schodach zakładu fryzjerskiego

w chmurze papierosowego dymu

stoi facet w moim wieku

właśnie wyszedł                    

ostrzyżony

ogolony

wypachniony

i jakiś taki …                  

inny

ja to widzę                 

on to czuje

miasto wie

od teraz będzie 

inaczej

teraz już będzie        

lepiej 

teraz to już

na pewno …

tak musi czuć się kobieta

gdy włoży nową sukienkę  

to jest uczucie ożywcze

krzepiące 

mocne  

jak noworoczne 

postanowienie

albo jak czysta kartka papieru

i nowy

pachnący cedrowym drzewem

świeżo zastrugany

ołówek  

to jest wrażenie magiczne

zbawienne

przynoszące nadzieję …

nie  

raczej dające pewność

że teraz już będzie 

lepiej

od teraz będzie

inaczej

teraz to już 

na pewno …

zaciąga się ponownie

stawia kołnierz

odchodzi pewnym krokiem

jak jaki mocarz 

“strzyżenie 

250 koron”

czytam na wywieszce

więc tak niewiele potrzeba

by tchnąć życie w człowieka … 

parkuję za rogiem …    

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: AliExpress//AI