MŁODY BÓG

_

_

Jestem zmęczony

rób teraz co chcesz – powiedziałem

i padłem na plecy

na zimne prześcieradło

gdy wracała z łazienki

światło ulicznej latarni

wpadało przez otwarty

balkon

i lśniło na jej nagiej

mokrej skórze

niczym światło księżyca

na tafli baśniowego

jeziora

jej piękne

długie włosy

z wolna omiotły

moją twarz

potem pierś

potem brzuch

młody bóg – szeptała

młody bóg …

ujrzałem ją przypadkiem

40 lat później

te jej długie włosy

były całkiem siwe

choć wciąż piękne

przeszła obok

nie zawołałem

hej !

to ja !

pamiętasz ?

bo się wstydziłem

i bałem

że tamto wspomnienie

popęka i trzaśnie

jak krucha porcelana

chciałem by pozostało

niewzruszone

zawsze lśniące

i dla niej

i dla mnie.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Adam i Ewa / Tamara de Lempicka (1932)

RACHUNEK SUMIENIA

_

_

A potem z martwych 

wstał

i odszedł     

i nikt Go już więcej 

nie widział

chociaż …

kiedyś podobno 

zjawił się w jakimś

amerykańskim show              

w katolickiej stacji o nazwie 

“Rachunek sumienia”

czy coś w tym rodzaju           

i kiedy przyszlo do pytań 

ktoś z widowni zawołał:

poruszająca historia                            

ale czy warto było ?!

zaległa kłopotliwa 

cisza

słychać było jedynie

buczenie potężnych

reflektorów                      

a On milczał 

nie odpowiedział

minę miał                            

frasobliwą    

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Alexey Kondakov

RZECZ O STWORZENIU ADAMA CZYLI CO TAK NAPRAWDE ZOBACZYŁEM   W KAPLICY SYKSTYŃSKIEJ

  

 

_

_

A wtedy Adam

w lekceważącej pozie

bez lęku                                    

bez szacunku

i jakby znudzony

spojrzał w oblicze Pana

nie chciałem byś mnie stworzył

nie prosiłem o to – powiedział 

nie chcę byś mnie pouczał

beształ lub nagradzał                         

nie chcę udręki istnienia

wśród niebosiężnych stosów      

obietnic i zdrady

i wyrzutów sumienia   

nie chcę zaległych rachunków   

migreny

raka prostaty   

rozterek i nudy

i tego wiecznego lęku

o bliskich

o prawdę    

o sens

po co mi to ? 

dlaczego ?

Pan zapałał gniewem

na ten brak wdzięczności

a zlęknione Anioły

chwyciły go za poły

jego zwiewnej szaty

ciągnęły za ramiona 

przerażone

próbowały zapobiec

najgorszemu …

masz być ! – wołał Pan

i groził niewdzięcznemu 

palcem bożym

masz  być !

bo taka jest moja wola !

lecz Adam niewzruszony

pomyślał jedynie    

jak chcesz

lecz wiedz 

że będę sprawiał problemy …

a w prawej dłoni 

ukrył ostry 

kamień

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: … wiadomo

NIEDZIELNY PORANEK W CYWILIZOWANYM EUROPEJSKIM KRAJU

_

_

O tej porze roku

koło szóstej rano                                 

jest już jasno

gdy wychodzę z sypialni

kot staje na mej drodze

krzyczy na mnie

i wywija ogonem

prowadzi mnie do kuchni

gdzie stoi jego pusta

miseczka 

skandalicznie pusta

miseczka

dosypuję mu karmy

ociera się o poły                         

mojego szlafroka

lecz nadal zagniewany

wywija ogonem

bym czasem nie pomyślał 

że wszystko jest tak całkiem

do końca

okej

i je …

i dopiero wtedy

myję zęby             

i tak dalej

parzę kawę

i włączam komputer

by sprawdzić kto tymczasem 

i komu

spuścił rakiety na głowę

który kraj uderzył w sąsiada      

jakie miasta spalono

wsie rozjechano czołgami         

ile dzieci zginęło

pod gruzami

ile matek

głodnych  

zakrwawionych

z tobołami

piaszczystymi drogami

donikąd …  

kot staje w drzwiach gabinetu

znowu miauczy

chce dokładkę 

wstaję i idę do kuchni

ech 

kocie

kocie – powiadam

przy okazji 

robię sobie grzankę

i dolewam kawy.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Arthur Greenspon // kwiecień 1968 / Wietnam / sierżant Watson Baldwin kierujący śmigłowcem ewakuacji medycznej.

EMERYTURA

_

_

Zabiorę Cię do kawiarni                     

w domu towarowym “Biltema”

tym obok centrum ogrodniczego

weźmiemy dwa ptysie

(i plastikowe widelce)

oraz jeden gazowany

sok pomarańczowy na dwoje

ze względu na moje serce

i Twój  żołądek                           

nie weźmiemy kawy

zapytasz czy nie powinniśmy 

kupić ziemi do kwiatków

nie odpowiem

filozoficznie dumając 

ile mieliśmy szczęścia

i czym zasłużyliśmy na to

że ten los łaskawy   

zaprowadził nas dwoje

razem    

aż  tutaj

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

SYBKIE BUTY

_

_

Poszliśmy do galerii

bo chciałem kupić chłopcu

nowe buty

wybrałem kilka par  

dobierałem rozmiary

kolory

fasony

doradzano nam różne 

marki

i modele

lecz on miał tylko jedno 

kryterium oceny

cekaj tata – wołał

zobacę cy som sybkie !

po czym liczył do trzech

i  startował  

(w jego pojęciu zapewne

był szybki jak strzała)

i biegał po lśniącej posadzce

od kasy do drzwi

i z powrotem

a potem 

zdyszany

zdawał mi relacje 

sybkie – mówił

mogom być                                       

albo

te som za słabe …                                   

sprzedawcy się uśmiechali           

ja byłem po ojcowsku

cierpliwy 

lecz on dokładnie wiedział

czego mu potrzeba

i po cośmy tutaj 

przyszli 

robił swoje … 

w końcu mu kupiłem 

te najszybsze

chociaż były drogie    

i w nieciekawym kolorze

śmigaj synu – pomyślałem 

i niech Bóg zawsze

prostuje twoje

ścieżki   

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: arch. wł. (2003)

ŻART 

_

_

W konsulacie RP

w Kopenhadze

młoda urzędniczka spytała

czy pobieram w kraju

emeryturę

ja ?

emeryturę ?

ja nie dalej jak wczoraj 

pierwsze piwo

pierwsza dziewczyna

pierwsza wypłata 

przecież jeszcze niedawno

by kupić butelkę wina

musiałem pokazać

dowód   

a na ulicy 

wołano za mną   

hej – młody człowieku !  …

nie jestem emerytem – odrzekłem

klik …

klik …

klik …

pana nowy paszport – powiedziała

będzie ważny przez 10 lat

klik …

w moim przypadku zapewne 

będzie to dokument

dożywotni – zażartowałem 

nie uśmiechnęła się

ja też nie.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Jacek Malczewski / Autoportret (1925)

02:50

_

_

Zawsze byłem synem

nocy

noc była dobra …                              

przeszklone drzwi mojego pokoju

zakrywalem kocem                             

żeby matka nie widziała

świtała                                  

i do późna czytałem                      

Juliusza Verne’a

lub słuchając “Trójki”

na sztywnych kartkach z bloku 

technicznego

rysowałem przepiękne               

żaglówki

i szybowce

jednak co najważniejsze

w nocy byłem sam

całkiem sam

najciekawsze rzeczy

działy się zawsze

po północy                               

najlepsze wiersze

przychodziły nad ranem 

i tak jest do dziś

noc to jest moja 

wyspa nieodkryta

moja własna planeta

grota pustelnika

późna noc

to nie czas

to miejsce

bezludne

moje 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot : wł.

ANATOMIA SERCA

_

_

Mężczyźni pragną kobiet 

najpiękniejszych

zaś kobiety 

zawsze w końcu odchodzą 

z mężczyznami

silniejszymi

pozostali zazwyczaj

uprawiają swe poletka

w samotności

wciąż nie rozumiejąc

że serce to tylko

mięsień 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.  

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

paint: “Anatomy of the Heart”  /  Enrique Simonet  (1890)

GWIAŹDZISTA NOC

_

_

Wyobraźmy sobie 

że Ziemia to ziarenko 

piasku

powiedział profesor                   

wtedy Słońce będzie 

wielkości pomarańczy

i będzie leżało              

12 metrów dalej  

zaś Proxima Centauri

czyli najbliższa z gwiazd

trzymając się tej skali

będzie odległa o jakieś 

trzy 

tysiące               

kilometrów …

zamknąłem laptopa    

musiałem to sobie           

przemyśleć 

wsiadłem na rower 

i pojechałem nad             

zatokę

poszedłem na długi spacer

wzdłuż plaży …

z punktu widzenia kosmosu

pozostałem w bezruchu

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal : „Gwiaździsta noc nad Rodanem” / Vincent van Gogh  (1888)