PROSTA SPRAWA

_

_

I co ?

myślisz

że co ?

że ci wolno

zjawić się znikąd

załatwić potrzebę na dywanie

zjeść mi okulary

zająć moje miejsce

na kanapie

a potem bezczelnie

zapytać

“i co mi zrobisz

dziadku?”

i myślisz

że moje ojcowskie

niechlubne wybuchy złości

umiłowanie porządku

żelazne zasady

przyzwyczajenia

i deklaracje

tak po prostu

zbiorę na szufelkę

i razem z tym

co było na dywanie

pokornie wyniosę

do śmietnika?

otóż …

tak

zapewne tak właśnie

będzie …

“a pomyślałbyś jeszcze

o jakiej przekąsce !”

wołasz za mną

“oczywiście” – mówię

“zaraz wracam !”

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

na fot: Arya Stark – Bullmastiff

RECENZJA

_

_

W rzadkich chwilach wytchnienia

czuję się trochę

jak podstarzały klaun

no dobra

lata lecą

szału nie ma

piszę te wiersze

i niczym Li Bai

ten starożytny

chiński poeta

(tu trochę sobie schlebiam)

składam z nich papierowe

łódeczki

i puszczam na wodę

i tak od lat

znikają za zakrętem

rzeki

bez śladu

bez żadnego odzewu

i nie mam z tym problemu

ja to robię

bo muszę

bo inaczej się nie da …

mniejsza o to

w każdym razie

jedna z nich

z pewnym wierszem

o szorstkich

męskich sprawach

po latach nagle

wróciła

ktoś zza oceanu

(Huntsville – Alabama

widzę jego IP)

nie podpisał się nawet

wystukał jedynie

w widocznym pośpiechu

kilka słów uznania

“dzięki żeś to napisał”

zakończył

i tyle

i to mi wystarcza

by wiedzieć

że jednak

warto

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot : Disney Minnie Mouse Smoking – autor nieustalony

NA PRZYKŁAD “LA STRADA”

_

_

Stwierdziła

że kiedy ona próbuje

ogarniać rzeczywistość

i porządkować sprawy

wokół siebie

nazywa się to

“potrzebą kontroli”

i “chęcią przypieprzania” …

kiedy zaś mężczyzna

robi dokładnie to samo

to ma “osobowość szefa”

i jest “wizjonerem”

natychmiast się z tym zgodziłem

następnie przyznała

że jednak z drugiej strony

jeśli ona płacze

na starych

rzewnych filmach

na przykład takich jak

“La Strada”

to jest “wrażliwa”

i “patrzy sercem”

lecz kiedy mężczyzna

robi dokładnie to samo

to jest “miękki”

i “ckliwy jak baba”

z tym też

natychmiast się z tym zgodziłem

tak właśnie wyglądam

kiedy z kluchą w gardle

i ze świeczkami w oczach

oglądam te stare

rzewne filmy

na przykład takie jak

“La Strada”

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Anthony Quinn & Giulietta Masina w filmie “La Strada” (1954)

ZAWIEZIESZ MNIE DZISIAJ DO SZKOŁY?

_

_

– A kiedy byłam mała

i jechaliśmy gdzieś razem

opowiadałeś mi bajki

na przykład o tym

że mama pochodzi

z planety Wenus

że autem z napędem

na cztery koła

wolno ci jeździć

buspasem

że nigdy nie będziesz stary

i że w Europie

już nigdy nie będzie

żadnych wojen

i ja w to wszystko

wierzyłam …

– Hmm

a teraz

kiedy się zdarzy

że podróżujemy razem

to ty opowiadasz mi bajki

na przykład o tym

że wcale nie farbowałaś

włosów

że czujesz się już

dorosła

nie boisz się żyć

że już wiesz

o co w życiu chodzi

i masz dobry plan

i ja w to wszystko

wierzę …

– No

bo wszyscy żyjemy

w świecie bajek

i to jest dobre

i niech to trwa

tak długo

jak długo te bajki

dobrze się

kończą.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

SPÓŹNIONY LIST DO BABCI MOICH DZIECI (II)

_

_

Ja byłem z miasta

miałem skórzaną kurtkę i przeciwsłoneczne okulary

a Ty prałaś torebki foliowe z supermarketu

i wieszałaś je na sznurkach w łazience

w bezlitosnym upale

ciągnęłaś mnie na drugi

koniec bazaru

bo tam marchewka była tańsza

o 10 groszy

miałem skórzaną kurtkę i ciemne okulary

i byłem tak cholernie

wyrozumiały

nie kupowałaś bananów

bo po co ?

w ziemniakach jest więcej skrobi …

a kiedy odjeżdżałem

przynosiłaś jajka

i mleko prosto od krowy

w cynkowej bańce

z pogiętą przykrywką

uszczelnioną gazetami

„to pijta, bo zdrowe” – mówiłaś

„a to ze sklepu, to kupa dziada”

mleko kapało na wykładzinę

w bagażniku mojego zagranicznego auta

i byłem wściekły

ale byłem z miasta

miałem skórzaną kurtkę i szpanerskie Ray-Bany

i wypełniał mnie ocean uprzejmości

chlupotały we mnie hektolitry

dobrotliwego zrozumienia

również wtedy

gdy kazałaś mi wyciągać obierki z kosza

bo ich miejsce jest w kompostowniku

i gdy parzyłaś mi kawę z prażonego żyta

bo ta prawdziwa się skończyła

lub gdy pod cieknący kran stawiałaś garnek

by do rana nakapało z litr

czy półtora

choć tego lata w powodzi

zginęło 56 osób

7000 straciło dach nad głową

i trzeba było ułożyć od nowa

2000 kilometrów torów

Ty ratowałaś pojedyncze krople

bo każdej kropli szkoda

a ja godzinami stojąc pod prysznicem

śpiewałem

że jestem z miasta

i parskałem zwycięsko

jak głupek

bo to ja byłem

pożałowania godzien

choć byłem z miasta …

cóż

lata chylą mnie ku ziemi

przeciwsłoneczne okulary zsunęły się

na czubek mego nosa

zdziwiony spoglądam sponad ciemnych szkieł

i dopiero teraz

dostrzegam również tę część światła

która zawsze biła od Ciebie

i dopiero teraz widzę

że jednak to Ty

zawsze miałaś

rację.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

PRAWDZIWY MĘŻCZYZNA (II)

_

_

„Mały chłopiec biega po supermarkecie

i krzyczy

maaamaaa !

rzecz jasna mama się znajdzie

już ją słychać gdzieś

między regałami

blondyna z ochrony

też ma sprawy na oku

będzie OK

lecz malec

jeszcze o tym nie wie

diabli wzięli heroizm

i naturalną u chłopców

dumę wojownika

cóż z tego

że pokonał smoka

latał w kosmos

i będąc rycerzem

kosił zastępy…?

to wszystko nic

w porównaniu z tym teraz

łzy jak grochy

ciekną mu

po czerwonej ze strachu buzi

posikał się w porcięta

nie może złapać powietrza

teraz już trudno zrozumieć co krzyczy

biegnie jakby płonął

sam we wszechświecie

jest czystą bezradnością

samotnością

i strachem

a ja wiem

że bez względu na to

jak dobrze gram twardziela

tak właśnie

dokładnie tak bym wyglądał

gdybyś mnie

opuściła”

.

.

.

i wiem

to jest stary wiersz

chciałem Cię tylko zapewnić

że nic się nie

zmieniło

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

WYZNANIE 

_

_

Zostawiłem ją

opuściłem

chciałem zapomnieć

na co dzień była smutna

zaniedbana

przeważnie nietrzeźwa

a w święta

tandetnie strojna

rozmodlona

i też nietrzeźwa

wciąż skora do bełkotu

o swojej urodzie

i rzekomej sławie

niby harda

a przychodzili różni

i zazwyczaj

brał ją kto chciał

i w ogóle

co to za słowo

“ojczyzna”

(coś jak lewizna …

golizna …

dziczyzna…)

gdy je słyszę

to widzę sklepową gablotę

pełną podrobów z ojców

i w sensie mentalnym

tym właśnie jest

nawieźli tu

tych serc …

coż

nasi ojcowie

to okutani w szmaty

powstańcy

umierający na styczniowym

mrozie …

ćwierć wieku temu

zostawiłem ją

opuściłem

miałem zapomnieć

a jednak

nie potrafię

i wciąż

tak bardzo bym chciał

pogodzić się z nią

na stare lata

.

.  

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Jacek Malczewski “Ojczyzna” (tryptyk “ Prawo – Ojczyzna – Sztuka” 1903)

POWRÓT DO DOMU 

_

_

Nad ranem

wracam do domu

stoczyłem kolejne bitwy

mam poranione dłonie

sine usta

grudki soli we włosach

lecz żyję  

i wracam do domu 

bo mam tu 

cztery ściany

tabletki od bólu 

wszystkiego    

ciepłą wodę

miękkie ręczniki  

lampkę na biurku

szklaneczkę whisky 

bluesa z głośników

moje psy

zeszyty

i ołówki 

oto czego mi trzeba 

gdy zmęczony

nad ranem

wracam do domu

lecz najcenniejszy

niczym złota obręcz

co to wszystko spina

jest Twój spokojny 

oddech

w sypialni …

po cichu 

by Cię nie zbudzić 

przymykam drzwi

nie masz pojęcia

jak się cieszę

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

PAMIĘCI PROSTEGO CZŁOWIEKA 

_

_

Dostał swój czas tylko po to 

by dzień za dniem

z mozołem 

obrządzać rzeczywistość  

i dbać o ten skrawek ziemi

wokół siebie  

spotkałeś go

nie raz

był jednym z tych

co bez szemrania

cierpliwie i z pokorą

grają życiowe role

choć nie są wymieniani

w napisach końcowych

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Paint: Pablo Soto – “Short Hoe” (krótka motyka) oil on canvas, 2017.