KRYTYK

_

_

Czytałem dziś trochę wierszy

nadesłanych

na pewien konkurs

te wiersze 

niczym lśniące

nieziemskie latawce

jeden za drugim

płyną lekko

melodyjnie

bez skazy

bez 

chropowatości

są wolne od zająknięć

i zadyszki 

prawie

doskonałe …

poezja 

schodzi 

na psy

.

.

.  

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: “Poeta i jego Muza” (1925)  By Giorgio de Chirico

ZMĘCZONY

_

_

Pierwsze dwadzieścia lat

to była po prostu

bajka

drugie dwadzieścia lat

to praca

praca

praca

trzecia dwudziestka 

to

jak na razie

tylko rosnące

zdziwienie…

nie wiem 

co będzie dalej

lecz prędzej

czy później

trzeba będzie wstać

i pójść 

zobaczyć

co jest po drugiej

stronie

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Jacinto Daszynski, La Habana

WSZYSTKIE DZIECI MOJE 

_

_

Gdybym był kimś w rodzaju

Boga

gdybym to ja 

rozdawał karty

to miałbym przy piersi

nieskończoną talię 

wyłącznie długich

i szczęśliwych 

żyć

takich bez nudy i łez

i bez

samotności

takich

na jakie zasługuje

każdy

wszyscy moi synowie

wszystkie córki moje

i Ty

też

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: “Netflix” by StanS 2021

TRZYSTA PIĘĆDZIESIĄT TYSIĘCY LAT TEMU 

_

 _

Trzysta pięćdziesiąt tysięcy lat temu

czaiłem się w ukryciu

by nagle 

z dzikim krzykiem

wybiec i zabić

zabijałem

zabijałem

gromadziłem więcej

niż mogłem zjeść

wszystko by zdobyć przychylność 

samic

i uciszyć płacz dzieci

a kiedy akurat w pobliżu

nie było nikogo 

silniejszego

to ja

kładłem się 

w najlepszym miejscu

na wygrzanym słońcem piasku

żułem zielsko

i pozwalałem

by inni robili wszystko

za mnie

dziś 

wciąż robię to samo

z tą tylko różnicą 

że ta marynarka 

czasami 

krępuje moje ruchy

poza tym 

niewiele 

się 

zmieniło

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: (za Sydsvenskan)  Martin Meissner. Rekonstrukcja “Neandertalczyk w garniturze” Neandertal Museum, Mettmann, Niemcy

MALIGNA

_

_

Leżę w gorączce

moje ciało

jest jak zbyt luźny

spadający but

ciągle się z niego wysuwam

i muszę walczyć

by wsunąć się w nie 

z powrotem

brak mi już sił

i nie wiem czy warto …

moje łóżko

wydaje się mieć

kilometr długości

a ja sam

chyba jestem dłuższy

bo stopy

wystają mi spod kołdry

i są porośnięte bluszczem

którego nijak nie mogę 

zrzucić …

leżę w gorączce 

w tej czarnej malignie

lecz wiem 

że tu jesteś

i wiem

że gotujesz dla mnie 

rosół

taki jak lubię

i słyszę Twój głos

słyszę

jak krzątasz się po domu

rozmawiasz ze zwierzętami

i śpiewasz piosenki

i to 

właśnie to

tylko to

wciąż trzyma mnie

przy życiu

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

ZNAK

_

_

Ten storczyk z supermarketu

zakwitł nagle

w środku nocy

w środku zimy

na moim parapecie

jak gdyby chciał powiedzieć

“będzie dobrze

będziesz żył”

wstałem

i poszedłem do łazienki

umyć zęby

i rozczesać włosy

pierwszy raz

od wielu dni …

“lepiej ci ?” 

spytałaś

“ten storczyk z supermarketu…

zakwitł nagle…”

odrzekłem

.

.

.

.

.

.

.

.

NIE NAJPIĘKNIEJSZA

_

_

Jak by to powiedzieć…?

najpiękniejsza nie byłaś

jedna z tych 

co to samotne

niechciane

oparte o ścianę

czekają na swojego

wymarzonego 

wyśnionego księcia

byle jakiego

więc jestem

i teraz ci powiem 

co będzie dalej

otóż 

wezmę cię do ciepłego

zaczaruję

ozdobię 

wystroję

prawdziwą

przepiękną królewnę 

z ciebie zrobię

i wtedy to ja

będę się grzał

i rozpływał 

w blasku bijącym

od ciebie

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

rys: Alexander Millar 

SAD ALIEN

_

_

Pewnego dnia przylecą

swoim srebrzystym cygarem

i staną przed nami

szczupli

zielonkawi

niewysocy

staną przed nami

nic nie mowiąc

i będą tak stali

i patrzyli

na nas

tymi swoimi 

wielkimi

szklistymi oczyma

a ludzkość się zgromadzi

i zacznie komentować

ktoś stwierdzi 

że najpewniej

są to posłańcy Boga

lecz zostanie wyśmiany

ktoś inny zawoła

że należy ich 

zabić

że nie chcemy tu takich

chyba że zapłacą 

bo to nasza Ziemia

kilku oczywiscie

spróbuje się dogadać

z nowo przybyłymi

bez wiedzy pozostałych

a właściciel działki 

nad którą zawiśnie 

srebrzyste cygaro

będzie sprzedawał bilety

po wygórowanej cenie

pojawią się tandetne

koszulki

figurki

balony

wszystko w zielonym kolorze

z kiepskiego plastiku

i drogo

ludzie z opcji “posłańców”

będą śpiewali pieśni

i sprzedawali odpusty

powstaną fundacje

i stowarzyszenia

lecz wszyscy się zaraz 

pokłócą  

z innymi

i między sobą

o pieniądze

o władzę

o dostęp do bufetu

o nic

zaczną się przepychanki

wyzwiska

i kąsanie przewin

a chytrość i obłuda 

jak zwykle

unurzają nas w bagnie

wzajemnych oskarżeń 

i nienawiści

i wtedy

ci Obcy 

nagle się poruszą

drgną

jakby smutni

strapieni

spojrzą po sobie

wcisną guzik 

i wypompują nam cały 

tlen

z atmosfery

i odlecą… 

a wtedy ja

ja

dorwę się 

do mikrofonu

i na ostatnim 

śmiertelnym 

agonalnym wydechu

zawołam :

no i dobrze!

na nic innego żeśmy

nie zasłużyli … !

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

foto: Funny-Alien-Sad-Face-Image- www. askideas. com

PRZYJACIEL

_

_

To był mój 

Przyjaciel

taki przez duże pe

właściwie jedyny

najlepszy

prawdziwy

jakież to było piękne 

ważne

i krzepiące

ta nasza przyjaźń

gdy obaj byliśmy 

młodzi

i bez kasy

lecz potem już tylko ja

byłem bez kasy

przez dłuższy czas  

i jakoś…

nie dało się tego

utrzymać 

cóż…

czasem 

widuję go w telewizji

jak czyta swoje 

wiersze

które ja 

wciąż  

nie do końca 

rozumiem 

.

.

.    

.  

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

. . . . . . . . . . 

UTRZYMANKA

_

_

Historia stara jak świat

starszy gość

w niedopiętej marynarce

siwiejący

z zadyszką

żonaty

i młode

śliczne dziewczę

na utrzymaniu

ciche szepty

w przedpokoju

drobne

niegroźne szantaże

jakieś prezenty

przelewy

ciuchy

wakacje

i kosmetyki

zgoda na wszystko

bo tak naprawdę

za jeden uśmiech

za ten promyk w oku

to nawet życie…

na to mi przyszło

na to mi

przyszło

panowie

czego każdemu

życzę

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.fot: wł.