LEKCJA EKOLOGII

_

_

Jakimś cudem

w tym lesie

w tym listopadowym chłodzie

uchowała się

malinka

nie całkiem dojrzała

zmarznięta

z czerwonymi od mrozu

licami

zdjąłem rękawiczkę

by ją zerwać

i już prawie czułem

ten cudny

lodowaty

kwaskowato cierpki

smak

na języku

już ją prawie…

– zostaw !

powiedziałaś

– ptakom zostaw 

to wszystko co teraz mają ! 

no to…  

zostawiłem

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

PUSTE POKOJE

_

_

Coraz więcej pustych pokoi

w tym domu

i coraz mniej rowerów

na podjeździe

nie ma już dla kogo

zostawiać klucza w doniczce

obiadu w kuchence

czystych ręczników

w łazience

nie ma już komu

bałaganić w gnieździe

wyfruwają kolejno

szybciej

niż byśmy tego chcieli

dla nich

to dopiero początek

prawdziwy początek

życia

a dla nas

to tak jakby

prawdziwy początek

jego końca

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

zdjęcie oryginalne: Olga Dyżakowska

MAGAZYN STAROCI

_

_

W leniwe 

sobotnie przedpołudnie

poszedłem tam znowu

szukałem 

lampy Alladyna

obrazu Tamary Łempickiej

lub choćby posmaku 

tych minionych czasów

gdy praca była cięższa

lecz życie łatwiejsze

i było tam jeszcze kilku

takich jak ja

staroci 

takich co to czują 

podobną samotność

i ten sam smutek

co ja 

i rzecz jasna

żaden z nas nie znalazł

lampy Alladyna

obrazu  Łempickiej…

tyle 

że przez chwilę

w matowym poblasku

tych minionych czasów

robiliśmy coś 

razem

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

PORZUCONY

_

_

Po pięciu latach

tych dwoje

nagle się rozstało

a taka z nich była piękna 

para

można by rzec 

książęca

to była przyjemność

czysta przyjemność

móc patrzeć na nich

być ich szoferem

sponsorem 

świadkiem

to było takie 

krzepiące

i ważne 

dla mnie

a oni

złamali mi serce

zdradzili mnie

oboje

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Painting: “An Affair to Remember” by Richard Blunt

ŻYCIE JEST JAK NIEDZIELA

_

_

Życie jest jak niedziela

upływa raczej beztrosko

niewinnie

słonecznie

choć coś tam może i było

do zrobienia

niedzielę bierze się 

lekko

jakby miała trwać 

wiecznie …

a jak tam twoja powieść ? – pytasz 

życie  jest jak niedziela –  mówię 

toczy się beztrosko

powoli

leniwie

jak gdyby miała trwać

i trwać

i nagle 

nastaje zmierzch 

i pora kłaść się …

spać

mimo że przecież

w planach 

miało się jeszcze 

to

i owo

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Bogdan Luta – “Dolce Far Niente”  

BOGACZ

_

_

Znalazłaś pożółkły list

który wysłałem do Ciebie

dawno

dawno temu

pisałem

że przyszedł rachunek za wodę

sześćset tysięcy

i zapłaciłem czynsz

dwa i pół miliona

złotych

tak

byłem milionerem

jak wszyscy w owym czasie

a teraz

po tak wielu latach

Ty

z tym starym listem w dłoni

ze śmiechem na ustach

w drzwiach mojego

pokoju

stanęłaś

i mówisz

– popatrz!

szastałeś milionami

kiedy cię poznałam

hahaha

byłeś wtedy

krezusem

byłeś

bogaczem!

nadal jestem – pomyślałem

moja fortuna

to Ty

z tym starym listem w dłoni

ze śmiechem na ustach

w drzwiach mojego

pokoju …

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

NIE TAKA PROSTA SPRAWA

_

_

Wszyscy mi odmówili – powiedziała

wszyscy zawiedli

boją się

nie potrafią  

ale ty

ty dałbyś radę

tylko ty 

możesz po nich 

pojechać

przywieź mi ich

błagam

a ja 

zajmę się resztą…

nie ruszyłem się z miejsca

nawet nie drgnąłem

nie spojrzałem na nią 

zajęty czyszczeniem

zegara

-matka Oxany

jest na wózku – mówiła

a jej chłopak

Dima

nie ma samochodu 

i nie ma nawet … 

-chłopak? – spytałem

chłopak powinien chyba

tam zostać

on jest coś winien

ojczyźnie…

-ty byś został? – spytała

-ja?

wrzuciłem wacik do kosza

zatrzasnąłem szybkę zegara 

-może jestem za stary 

żeby walczyć – odrzekłem

ale ja bym tam został

chociażby po to

by spod gruzów wyciągać 

rannych

ja bym tam stanął

z kilofem w dłoni

i spojrzałbym w ślepia 

zagładzie

po to bym potem

o ile bym przeżył

mógł patrzeć w oczy

ludziom…

-i tego samego 

będziesz wymagał

od swego 

syna? – spytała cicho

przez chwilę 

staliśmy w milczeniu

słyszałem 

jak sekundnik tyka

a każde tyknięcie było 

jak ukłucie 

prosto w serce…

-dawaj ten adres

powiedziałem…

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.
mal: “The 2000 Yard Stare” Thomas Lea

PRĄD

_

_

W moich czasach długopisy

wypisywało się do końca

a potem 

zmieniało się wkład

w owych czasach wiersze

szeleściły

moje wiersze 

pachniały papierem

i atramentem

a jeśli się zdarzyło

że uroniłem łzę

miewały rozmazane 

końcówki

dziś wszystko to tylko

bezwonne kryształy 

drgające w polu 

elektrycznym

w razie kolejnej 

rewolucji

nie będzie stosów książek

płonących na placach

wystarczy 

że wyłączą nam

prąd 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

WALENTYNKOWA KOŁYSANKA

_

_

O świcie przyniosę Ci kwiaty  

choć przecież  

kwiaty tak szybko uschną 

i będzie ich tylko 

żal…

i podaruję Ci świecznik 

wiesz 

ten kryształowy 

lecz masz już takich kilka 

i ten zapewne się stanie 

kolejnym bibelotem

do odkurzania…

zamówiłem też tort 

tort bezowy 

z kajmakiem

i  z bakaliami

mmmmmm 

choć po torcie zapewne  

nie będziesz mogła spać…

a ja

tak bardzo chciałbym

coś specjalnego Ci

dać 

bo Cię kocham

i dlatego 

przychodzę do Ciebie 

z wierszem 

bo wiersz 

tak szybko nie uschnie

wiersz 

odkurzy się sam

po wierszu

na pewno 

będziesz mogła 

spać

słodko spać

bo

Cię

kocham

pam

pa ram pam

pam 

….

pam …

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

💘