W SIERPNIOWY WIECZÓR

_

_

W ciepły                                   

sierpniowy wieczór

wychodzę z domu

z kotem 

i psem

w świetle ulicznej latarni

zrywam

dziko rosnące jeżyny

22 stopnie Celsjusza

lekka bryza od lądu 

w stronę morza

cisza …

i nagle

trudno mi uwierzyć

że jest coś takiego                        

jak zima

starość                                             

i śmierć                                                    

to muszą być jakieś                       

cholerne

bzdety

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

GORYCZKA

_

_

To się zdarzyło jakieś                                  

ćwierć wieku temu

przyjąłem Twoje zaproszenie

a plan był  taki :

nocny rajd po Piotrkowskiej

a w każdym pubie 

jedno piwo

ale w każdym z tych pubów

(a było ich 30)

czyhała przynajmniej jedna 

wypasiona laska

która zaraz przy wejściu

wołała Twoje imię

rzucała Ci się na szyję

gotowa postawić Ci drinka

kupić papierosy

zostać Twoją żoną

tymczasem ja

zbity z tropu

niemal uwierzyłem

że droga 

którą sam obrałem

nie jest właściwa …

***

Pamiętam 

jak mi wyjaśniłeś

istotę egzystencji

i życzliwie wskazałeś 

jedyny słuszny kurs –

gromka pieśń

gitara 

i beztroski śmiech …  

w którymś kolejnym pubie

na Piotrkowskiej

witany oklaskami

promieniałeś

tymczasem ja

zmieszany

zawstydzony

zamknąłem się w kiblu

by zadzwonić do domu

i sprawdzić 

czy dziecko już śpi …

***

Dziś mi doniesiono

że masz się coraz gorzej    

i nie masz nawet psa                                           

pieśń w końcu wybrzmiała

i jakoś niespecjalnie

niesie się echem …

wiem

obaj marniejemy 

w dogasającym blasku

nienapisanych nigdy

powieści

i nienagranych płyt

obu nam dodano

goryczki do piwa

i jest to historia 

stara jak świat

lecz gdy teraz patrzę

na to popielisko

Twoje

potem moje

to widzę

że jednak wybrałem 

najwłaściwszą 

z możliwych 

dróg

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot:  J. Daszyński

SAM

_

_

No i wyjechała

na dwa tygodnie

zostalem sam

i mogę  teraz robić

co chcę

mogę godzinami

czytać książki w kiblu

pić kawę prosto z dzbanka

trzymać nogi na biurku

i wymyślać głupoty 

mogę lać ciepłą wodę

hektolitrami

rzucać mokre ręczniki

pleśni na pożarcie

mogę codziennie zamawiać 

pizzę

i do późnej nocy

pić piwo na tarasie

i oglądać filmiki 

o samochodach

żaglówkach

broni palnej …

mogę teraz robić

co zechcę

i nie będę za to

piętnowany

nikt mi nie zwróci

uwagi

nikt mi nie powie

słowa

nikt …  

jednak jaki 

takie życie 

ma sens ?

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

ilustr: Yuval Robichek  (yuvalrob.com)

PSIA MOGIŁA 

_

_

Świat nadal jest piękny

życie jest dobre

zachwycąjace 

harmonijne

i bez wątpienia warto 

żyć

słońce wciąż napędza 

kołowrót natury         

odwieczne kontinuum 

Absolutu

jest niezmiennie zborne                                                     

logiczne

utkane z samych cudów 

rozpięte w kosmosie

jak połyskująca  

kryształkami rosy

misterna

pajęcza sieć  

tylko … 

ten niepozorny grób  

w ogrodzie za domem

jest jak wypłowiałe 

ptasie pióro

albo zeszłoroczny

suchy liść 

niechciany 

niepotrzebny smutek   

boleśnie wirujący

w połyskliwej harmonii

owej misternej

struktury …

i boję się

że tak już będzie 

zawsze 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Jula

DAWNY WRÓG 

_

_

Pewnie nigdy nie miałeś 

gorszego wroga niż ja

lecz z tego co wiem

to chyba tylko ja

naprawdę rozumiem 

jak się teraz 

czujesz …

*

wczoraj na autostradzie widziałem

potrąconego gołębia     

przycupnął na rozgrzanym

asfalcie

lekko rozchylił skrzydła

i z przedziwnym spokojem

niemal obojętnie

obserwował pędzące 

samochody

chociaż jasne było

że któryś z nich                  

za chwilę go zabije …             

nie mogłem mu pomóc 

*

dziś mi doniesiono

że całymi dniami 

stoisz nieruchomo

przy oknie

w kuchni

czekając na listonosza

czekając na zmierzch

czekając na śmierć

*

nie miałeś chyba nigdy 

gorszego wroga niż ja

lecz minęły lata

i z tego co widzę

to tylko ja 

wiem 

co teraz czujesz …

i nie mogę Ci

pomóc 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Dmitry Markov

SKAZA

_

_

Ten taras na tyłach domu

od północnej strony  

odwiedzam rzadko

i nie wiedziałem                     

że moja ulubiona 

śliwa 

tak obrodziła

co za widok

natura sypnęła 

obfitością

drzewo się ugina 

pod mirabelkowym cudem

jak nigdy wcześniej 

bo nigdy wcześniej

aż tak …              

niebo darzy

to jak wygrana

na loterii 

ale …

na pewno są kwaśne 

albo z robakami – pomyślałem

pewien że wszelka moja

radość

lub zadowolonie

z obrotu spraw

będą natychmiast 

ukarane

przez przewrotny los

w niejasnym poczuciu winy

sam wymyślam haczyki

przekonany

że mnie się przecież    

nie należy

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

POTOP

_

_

Padało od wielu dni

stałem w otwartym oknie 

i widziałem

jak wody potopu 

runęły na ziemię

otwarły się upusty 

niebieskich tam

i trysnęły z hukiem 

nieskończone źródła 

Wielkiej Otchłani 

pomyślałem

że jeśli to potrwa

jakiś czas

to będziemy mieli

wodny armagedon 

i wszyscy na tej ziemi

co do jednego

zostaniemy ostatecznie

raz na zawsze

doszczętnie    

zgładzeni …  

niestety 

pod wieczor

zaczęło się 

przejaśniać. 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Wayne McGregor, fragment performance “Random Dance in the Rain Room”

Londyn, Barbican Centre/18 list.2012/

XXII

_

_

XXII 

Ludzie

którzy dożyją roku 

2100

już się urodzili

kolejni

rodzą się każdego

dnia

a ja piszę

coraz wolniej

coraz marniej

bez entuzjazmu

bo już wiem

że i tak nie napiszę 

niczego

co by im mogło 

pomóc 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

ilustr: Evgeny Zubkov /  z projektu “Russia 2077”

ENZO

_

_

Okazało się               

że dziecko ma alergię

więc nie było rady  

Enzo musiał się pozbyć  

swojego psa

szukał rodziny zastępczej

tygodniami

w końcu jedną znalazł 

gdzieś na północy          

600 km stąd 

dobrzy ludzie

z całą pewnością dobrzy       

ludzie …

Enzo zawiózł tam psa

wczoraj wrócił 

i nie był rozmowny

zaś ja 

nie pytałem o nic 

a dziś byliśmy w markecie  

i Enzo nagle uznał     

że musi kupić wiatraczek

i były tam dziesiątki

wiatraków 

z dziećmi na pudełkach

ze zdjęciami domów

ogrodów  

wodospadów 

ośnieżonych gór …

lecz on wybrał ten 

z psem 

stałem obok 

cierpliwie

czekalem

i z góry wiedziałem  

że wybierze 

właśnie ten 

choć przecież Enzo  

nie ma już 

psa

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.