Z DRUGIEJ STRONY

_

_

Sąsiad wyjechał 

nie będzie go przez tydzień

więc wczoraj wieczorem

niepostrzeżenie

przeskoczyłem płot

by jego oczami 

z jego ogrodu

spojrzeć na tył 

mojego własnego

domu 

teraz lepiej rozumiem

co on tam pitolił                                   

że niby powinienem 

częściej kosić trawę                                       

i to o moich liściach

w jego basenie …

być może – pomyślałem                                                          

gdybyśmy zechcieli 

częściej oglądać 

swoje własne działki         

z posesji sąsiada

to większość wojen na świecie

byłaby 

do uniknięcia                                         

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

TO JUŻ ?

_

_

Szedłem korytarzem galerii
kwadrans przed zamknięciem
zmęczony
śmiertelnie zmęczony
miałem jeszcze jakiś
kilometr do parkingu
a światła ledowych lamp
i smętna
sklepowa muzyka
były przeciwko mnie
podobnie jak stalowe
schody
grupki młodzieży
jakiś włóczęga
z wyciągniętą łapą
i moje własne
zbuntowane kości …
szedłem korytarzem galerii
kwadrans przed zamknięciem
zmęczony
śmiertelnie zmęczony
lecz zauważyłem
że jeśli się lekko
pochylę do przodu
to idzie mi się lepiej
bo kręgosłup mniej boli
i to było dobre
i jeszcze
jeśli szerzej stawiam
stopy
i skracam kroki
lekko szurając
smyk …
smak …
smyk …
smak …
to idzie mi się lżej
bo wtedy cierpią mniej
moje zmęczone
kolana
i to też
bylo dobre
i trochę to trwało
nim zdałem sobie sprawę
że tak
właśnie tak
chodzą staruszkowie
i przystanąłem
“a więc to już ?”- spytałem
rozbawiony
“tak …to chyba już” – odrzekłem
zdruzgotany
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
mal: Older Man with a Light Descending the Stairs / 1926 / Norman Rockwell

WOJNA GANGÓW W STAFFANSTORP 

_

_

“Oni zabili moją mamę                                    

potrzebna mi broń” 

napisał do swego szefa

14 – letni gangster

ze Staffanstorp

niedaleko Malmö

zapewne chłopak chciał zabić 

mamę

albo rodzeństwo

swojego śmiertelnego wroga

innego gangstera

być może z tej samej

podstawówki

odłożyłem gazetę

14 lat 

mój Boże … 

ja w tym wieku 

odkryłem Tolkiena

i w szkolnej bibliotece

poszarpałem się z Grubym

o “Powrót króla” 

lecz moja matka

była wtedy 

bezpieczna …

14 lat 

mój Boże  – pomyślałem

przywieźli te dzieciaki

do Europy

by tu zabijały 

swoje matki

chociaż …  

tam skąd przyszli

zapewne 

robiliby gorsze

rzeczy

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Sudan/autor nieustalony.

JESZCZE JEDEN WIERSZ O MIŁOŚCI

_

_

Cokolwiek bym powiedział

o Palestynie

z mroku wyjdzie ktoś

kto będzie chciał mnie

zabić

cokolwiek powiem o

Izraelu

Tajwanie

imigrantach

szczepionce

klimacie

albo o

aborcji

legnę pod gradem

kamieni

otwieram usta

i jest po mnie …

to dlatego

od zarania dziejów

najłatwiej pisać o

miłości

to bezpieczne

o miłości

ludzie nadal wiedzą

niewiele

albo

nic

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Plakat / autor : Wieslaw Walkuski / Teatr Narodowy / 1996.

SUBWAY

_

_

Późny                             

szybki lunch                                                            

z młodą                                                                   

piękną kobietą 

to dla faceta w twoim wieku

naprawdę rzadka

gratka

idziesz umyć ręce

a kiedy wracasz

Ona po prostu tam

jest

i czeka

i nagle

wszystko się staje

zachwycające                              

dziewczyna

światło                                            

cichy blues z głośnika

nawet zapach cebuli

jest zachwycający

“gdybym był malarzem – myślisz

namalowałbym obraz

właśnie taki                                             

i dałbym mu tytuł                        

SUBWAY

i byłby to obraz                            

zachwycający …

szybki

późny lunch

z młodą                                          

piękną kobietą                           

to dla faceta takiego jak ty

chwila chwały

drobne zwycięstwo

zaszczyt 

i dar od losu              

nawet jeżeli              

ta kobieta

to twoja córka                   

a może właśnie                    

dlatego

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

WIADOMOŚCI WIECZORNE

_

_

   

Prowadząca miała 

śnieżnobiały

turecki uśmiech

na swej brązowej od kremów

sztywnej od botoksu

telewizyjnej twarzy

“w pańskiej książce – powiedziała   

pisze pan                        

że AI zabije ludzkość

czy mógłby pan opowiedzieć

jak to zrobi?”

a ten profesor miał chyba 

Parkinsona

był zmęczony

i wyglądał                                

jakby pił od lat

“nie chodzi o zabijanie

takie jak w filmach SF – powiedział

chodzi raczej o pewien model 

matematyczny … 

który …

rzecz w tym …

że nie mamy guzika

którym można to wszystko

wyłączyć

maszyny już od dawna

są sprawniejsze od nas

fizycznie

ale wkrótce

to oczywiste 

w ten sam sposób

przewyższą nas

intelektualanie …

a my

jak nigdy dotąd

w całych dziejach ludzkości

nie mamy guzika … ”

prowadząca nagle

poprawiła słuchawkę

w prawym uchu

“to niezwykle ciekawe – przerwała 

dziękuję za rozmowę

musimy do niej kiedyś

powrócić

tymczasem

czas nas goni 

zapraszam na wiadomości

sportowe ”

i w tej samej sekundzie

algorytm

przyniósł nas zgrabnie

na arenę mityngu 

lekkoatletów

Wanda Diamond League

2025

w Zurichu

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

ilustr: Evgeny Zubkov

ZAZDROŚĆ TO ZIELONOOKI POTWÓR 

_

_

Nie  

nie jestem zazdrosny                             

o tego przystojnego policjanta

z którym rozmawiałaś

nie jestem zazdrosny

o szklankę

z której pijesz kawę

ani o zwierzęta

które tak do Ciebie 

lgną …

nie chcę być jak mały chłopiec

który w pudełku po butach

chowa przed światem

najpiękniejszą muszelkę 

jaką znalazł

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot org.: Olga Dyżakowska.

W SIERPNIOWY WIECZÓR

_

_

W ciepły                                   

sierpniowy wieczór

wychodzę z domu

z kotem 

i psem

w świetle ulicznej latarni

zrywam

dziko rosnące jeżyny

22 stopnie Celsjusza

lekka bryza od lądu 

w stronę morza

cisza …

i nagle

trudno mi uwierzyć

że jest coś takiego                        

jak zima

starość                                             

i śmierć                                                    

to muszą być jakieś                       

cholerne

bzdety

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: wł.

GORYCZKA

_

_

To się zdarzyło jakieś                                  

ćwierć wieku temu

przyjąłem Twoje zaproszenie

a plan był  taki :

nocny rajd po Piotrkowskiej

a w każdym pubie 

jedno piwo

ale w każdym z tych pubów

(a było ich 30)

czyhała przynajmniej jedna 

wypasiona laska

która zaraz przy wejściu

wołała Twoje imię

rzucała Ci się na szyję

gotowa postawić Ci drinka

kupić papierosy

zostać Twoją żoną

tymczasem ja

zbity z tropu

niemal uwierzyłem

że droga 

którą sam obrałem

nie jest właściwa …

***

Pamiętam 

jak mi wyjaśniłeś

istotę egzystencji

i życzliwie wskazałeś 

jedyny słuszny kurs –

gromka pieśń

gitara 

i beztroski śmiech …  

w którymś kolejnym pubie

na Piotrkowskiej

witany oklaskami

promieniałeś

tymczasem ja

zmieszany

zawstydzony

zamknąłem się w kiblu

by zadzwonić do domu

i sprawdzić 

czy dziecko już śpi …

***

Dziś mi doniesiono

że masz się coraz gorzej    

i nie masz nawet psa                                           

pieśń w końcu wybrzmiała

i jakoś niespecjalnie

niesie się echem …

wiem

obaj marniejemy 

w dogasającym blasku

nienapisanych nigdy

powieści

i nienagranych płyt

obu nam dodano

goryczki do piwa

i jest to historia 

stara jak świat

lecz gdy teraz patrzę

na to popielisko

Twoje

potem moje

to widzę

że jednak wybrałem 

najwłaściwszą 

z możliwych 

dróg

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot:  J. Daszyński

SAM

_

_

No i wyjechała

na dwa tygodnie

zostalem sam

i mogę  teraz robić

co chcę

mogę godzinami

czytać książki w kiblu

pić kawę prosto z dzbanka

trzymać nogi na biurku

i wymyślać głupoty 

mogę lać ciepłą wodę

hektolitrami

rzucać mokre ręczniki

pleśni na pożarcie

mogę codziennie zamawiać 

pizzę

i do późnej nocy

pić piwo na tarasie

i oglądać filmiki 

o samochodach

żaglówkach

broni palnej …

mogę teraz robić

co zechcę

i nie będę za to

piętnowany

nikt mi nie zwróci

uwagi

nikt mi nie powie

słowa

nikt …  

jednak jaki 

takie życie 

ma sens ?

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

ilustr: Yuval Robichek  (yuvalrob.com)