MASKI


.

Zaryglowałem drzwi
nareszcie w domu
sam
teraz tylko dotrzeć
do łazienki
obmyć ręce i twarz
w zimnej wodzie
idąc przez długi
ciemny korytarz
kolejno zdejmuję
maski
dziś już nie będą potrzebne
maska czułego brutala
i bezwzględnego elfa
woalka tajemniczości
przyłbica pewności siebie
spadają na podłogę
jedna za drugą
byle dotrzeć
do tej łazienki
odetchnąć
nareszcie umyć ręce
i twarz
w lodowatej wodzie
powleczone lukrem szczerości
oblicze gorliwego sługi
wieszam na gwoździu
obok krzyża
cynicznego wesołka
zdzieram niczym tapetę
i ciskam w kąt
wierny kochanek
to tylko silikon
ląduje w koszu
na brudną bieliznę
zrzucam je wszystkie
te maski
wchodzę do łazienki
i staję przed lustrem
by w lodowatej wodzie umyć
ręce
bo do umycia
mam już tylko
ręce
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
fot: Brandon Stanton “marooned on the subway” z albumu “Humans of New York”

PORTRET

_

Gdybym umiał malować

obrazy

to malował bym życie

takim

jakim jest

namalowałbym Ciebie

to nie jest jedynie kwestia 

przyjaźni

czy podziwu

po prostu

chodzi o sposób

w jaki się je poziomki

i otwiera piwo…

jest pan jedynym człowiekiem

na świecie

jedynym mi znanym

doktorze

z którym 

mógłbym się zamienić 

na życie

.

SŁOWO

.

On jest jak stary ojciec

co wysłał swoje dzieci

do Ameryki

– spotkacie tam Indian

powiedział

– i spotkacie bizony

wejdziecie po pierś do rzeki

lodowatej i pełnej ryb

będziecie trwać w zachwycie

albo umierać w trwodze

zatańczycie na śniegu

lub piasek pustyni

będzie polerował wasze

białe kości

lecz cokolwiek się stanie

mnie nie proście

o nic

ja

tam

nic wam dać nie mogę

ponad to

czegom was

nauczył

i com wam

powiedział

cokolwiek się stanie

wspomnijcie moje

Słowo

albowiem

cokolwiek się stanie

ja was wezwę

wrócicie

i zapytam

jak żeście się

sprawili

.

POWROTY (WARSZAWA)

.

To miasto dziurawe i szare

żegnało się ze mną przed laty

niczym pijana matka

„a jedź i nie wracaj

wszędzie będzie ci lepiej

napisz czasem

lecz nigdy

nie przywoź tu swoich

dzieci…”

w tym mieście znużonym i szarym

za każdym rogiem

czaiła się zawsze

porażka

opresja

i smutek

dziwny smutek

i to jest akurat to

co znam

czym przesiąkłem

com zabrał ze sobą

i z czym wracam

bo wracam

bo inaczej nie umiem

bo jednak

gdzież będzie mi

lepiej ?

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Julianna Swirska

BOHATER

.

Gy opuszczałem ten kraj

przed laty

sprzedał mi konserwy

i chleb na drogę

i pojechałem

zacisnąłem zęby

zakasałem rękawy

padłem na kolana i wstałem

ogniem i toporem

wytyczyłem szlaki

zdobyłem obcy półwysep

zwycięzylem wrogów

których języka wtedy nie znalem

posadziłem tam swoje

drzewo

wyryłem swe imię na skale

i wróciłem

bogaty

czerstwy i śniady

z zarostem twardym

od morskiej soli

wróciłem

niezłomny

poorany bliznami

z tym błyskiem w oku

wróciłem

a On

był tu przez cały ten czas

siedział na kasie

i robił swoje

był tu

przez cały ten czas

i robił

co do Niego należy

i sprzedał mi dzisiaj

butelkę wody

i czarę pokory

bo nie wiem

przysięgam że nie wiem

kto tu do kurwy nędzy

naprawdę jest

bohaterem

.

WIECZNA TRWOGA

No i znów się nachlałem
ale o so chodzi?
czekanie
aż wróg wyjdzie z lasu
jest samo w sobie straszniejsze
niż najkrwawsza bitwa
od dnia narodzin stoję
i czekam
wpatruję się w ciemność
wsłuchuję się w ciszę…
lecz gdy pociągam z gąsiora
i tańczę
to wtedy
nie boję się żyć
wtedy
mógłbym żyć nawet
i sto lat

na

zdrowie

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

foto : Filmoteka Narodowa, Gustaw Holoubek w filmie „Pętla” 1957

BONNIE & CLYDE

Siadłem w cieniu werandy

i udawałem że drzemię

gdy trzymając się

za ręce

szli do automatu

sprzedać plastikowe

butelki

ta Amerykanka

co chodzi w czarnym

skórzanym płaszczu

napisała mi wczoraj

że cały kurort

mówi o nich

Bonnie & Clyde

a ja

dobry Boże

chciałbym mieć jedynie

pierś na tyle szeroką

by ich ochronić

przed wszystkim

.