Czasem
naprawdę nie wiem
co jest grane
i czasem
tracę wiarę
w sens jakichkolwiek
poczynań
i wszelką wiarę
w ogóle
i uginają się moje
kolana
lecz łzy
tylko nocą
za zamkniętymi drzwiami
łazienki
bo wstyd
.
Czasem
naprawdę nie wiem
co jest grane
i czasem
tracę wiarę
w sens jakichkolwiek
poczynań
i wszelką wiarę
w ogóle
i uginają się moje
kolana
lecz łzy
tylko nocą
za zamkniętymi drzwiami
łazienki
bo wstyd
.
Kogoś Ty sobie ukochał
Panie ?
z kim Ty zawarłeś przymierze ?
popatrz na niego
to zdrajca
z ego potężniejszym
niż niebosiężne góry
papieros w zębach
zdeptane klapki
i ta jego
pazerność
która zasysa fanty
zewsząd dookoła
jak jakiś kosmiczny
odkurzacz
pazury
kły
i pogarda
oto co ma dla Ciebie
i z czym przychodzi
do mnie
cokolwiek robi
walczy o życie
jak gdyby było
coś warte
a Tyś go umiłował
Panie
Ty z nim zawarłeś przymierze
łuk swój wieszając na chmurze
a ja …
w tej wypożyczalni
przyczep
w Bydgoszczy
nagle rozumiem
nagle dostrzegam
boską logikę Twojego
niedościgłego zwycięstwa
(choć wciąż nie znajduję sposobu
by ją opisać
słowami)
i odstępuję w pokłonach
i odchodzę w pokoju
wdzięczny
.
– Tato !
jak Boga kocham
czekamy !
pospiesz się !
tato !
zamkną nam Akropol
cholera !
– Kim jest ten siwy
mężczyzna
uczepiony poręczy
tam na samym dole
tych schodów z granitu ?
– No przecież to ojciec
tato !
idziemy !
o Matko
jak on się wlecze ! ”
– Twój ojciec ?
ten co dla zabawy
podnosił sztangi
na których wisiałaś ?
ten co wstawał o piątej nad ranem
i niósł Cię do swojej pościeli
byś spała
przytulona do mamy
a sam szedł do roboty
na budowie ?
– Co … ?
– Twój ojciec
co miał barki ze stali
i spiżowe ramiona ?
ten który na plaży
robił pompki
gdy Ty
roześmiana
siedziałaś na nim
jak na koniu ?
– No …
– Ten który wyrwał drzwi z futryną
gdy Ci przycięło paluszki
a potem z Tobą w ramionach
wbiegł na czwarte piętro
szpitala
bo winda była zajęta ?
hmm …
ten sam ?
mój Boże
to co mu się
stało ?
.

_
„To Amstaff ?” – zapytał
„Bullmastiff” – odrzekłem
„Jeżeli warknie
na któreś z moich dzieci
to będę go musiał
zabić” – powiedział
i poszedł
powiedział to cicho
i tylko do mnie
żeby nie robić sensacji
żeby nie martwić kobiet
żeby nie straszyć dzieci
powiedział to cicho
i tylko do mnie
co by nie mówić
porządny gość
dzielny obywatel
a nade wszystko
dobry ojciec
.

_
To miasto
jak ranny samuraj
w beznadziejnej potyczce
o nic
rozpłatało sobie
trzewia
a potem
rzuciło się w słońce
i spłonęło
to było szaleństwo
na szczęście
broni było zbyt mało
by dawać ją dzieciom
dzieci jedynie
nosiły pocztę
jak gołębie
choć dla kul z ołowiu
nie miało to znaczenia
wina wszystkich
jednaka
wiecie
ktoś im wtedy powiedział
że to jest fajne
słuszne
i chwalebne
a nie było
nie mówcie nigdy
takich rzeczy
dzieciom
mówcie im prawdę
tylko prawdę
bo inaczej
jak przyjdzie co do czego
one znowu to
zrobią
.
.
.
.
.
.
.
fot 1. – Warszawa 1944. Kadr z Powstańczej Kroniki Filmowej. M. Mirecki „Błyskawica” niesie ciało łącznika, Wojtka Zalewskiego ps. „Orzeł Biały” (lat 11)
fot 2. – Warszawa 2018. Autor : Olga Dyżakowska
„Nie zachowuj się jak człowiek !”
powiedział wieprz
do prosiaka
prosię spuściło głowę
podkuliło ogonek
było mu wstyd
lecz tak naprawdę
wiedziało
że tata tak o nim
nie myśli
że tata je kocha
.
Brałem moją małą córeczkę
i jeździliśmy
do tego zapuszczonego
walącego się domu
by na jego tyłach
wśród pokrzyw
much i komarów
w palącym słońcu
zbierać porzeczki
nie było łatwo
porzeczki były kwaśne
i niewiele warte
lecz mała się cieszyła
że poświęcam jej czas
a co najważniejsze
właścicielka domu
nieszczęsna Susanne
kuśtykała do okna
i zza brudnej szyby
robiła nam zdjęcia
staromodnym aparatem
„bierzcie
bierzcie ile chcecie !” – wołała
jej dzieci
i jej wnuki
nie były tu od lat
choć mieszkały za rogiem
dziś mi powiedziano
że ten dom
jest na sprzedaż
ta ruina
porzeczki pójdą pod nóż
i wcale mi ich nie żal
wśród pokrzyw
much i komarów
w palącym słońcu
zbieraliśmy je tylko dlatego
córeczko
że była to wtedy
jedyna rzecz
jaką ta staruszka
mogła ofiarować
bliźniemu
jedyna
więc należało je brać
i proszę
pamiętaj o tym
cokolwiek mówią ludzie
to właściwa droga
moja mała
bądź taka jak
Twój tata
niekoniecznie mądra
lecz koniecznie
wrażliwa
.
„Do końca życia nie zapomnę …”
„do końca życia będę musiał …”
jeszcze do niedawna
„do końca życia”
oznaczało po prostu
„wieki”
lecz teraz
bywa że nad ranem
zabraknie mi tchu
gdy dociera do mnie
że
w moim przypadku
to
„do końca życia”
może raczej znaczyć
„już niedługo”
.
A gdybym wtedy nie wrócił
by Cię przeprosić
lub gdybyś Ty
nie otworzyła tych drzwi
to dokąd by nas zawiodła
suma kolejnych wyborów ?
być może w innym wymiarze
nie wróciłem ?
być może w innym wymiarze
jestem pijakiem
zęby mam zepsute
mieszkam z matką staruszką
czasem
podbieram jej fajki
staram się o posadę
w Domu Kultury
już od kilku lat
i wszyscy na osiedlu wiedzą
że mój koniec jest bliski
wiem to i ja
słucham nagrań Maanamu
i płaczę … ?
.
„Co w domu ?” – spytała
”Jak w zegarku” – odrzekł
„Miałem trochę wolnego
ogarnąłem chałupę
co mogłem poprałem …”
„Boże !” – pomyślała
„Mój Boże
tylko nie moje
garsonki
żeby garsonki nie …
proszę …”
przez resztę drogi milczeli
trzymając się za ręce
patrzyli na uśpione
miasto
on
taki dumny z siebie
ona
taka bliska płaczu
.
.
.