Obiema nogami
twardo
stąpam po
kruchym lodzie
solidnie osadzony
w nicości
serce mam niczym dzwon
bijący na trwogę
i jak prawdziwy mężczyzna
proszę Cię
Panie
błagam
o zmiłowanie
.
Obiema nogami
twardo
stąpam po
kruchym lodzie
solidnie osadzony
w nicości
serce mam niczym dzwon
bijący na trwogę
i jak prawdziwy mężczyzna
proszę Cię
Panie
błagam
o zmiłowanie
.
Nigdy żeś się nie zbłaźnił
Kenneth
nie zabiłeś człowieka
nie zdradziłeś ojczyzny
ani swojego Boga
kimkolwiek On był
nigdy z powodu
finansów
nie byłeś zmuszony
zrezygnować z czerwonego
kalifornijskiego wina
Twoi synowie są silni
pewnie dzierżą stery
i mają te Twoje
świdrujące oczy
wszyscy trzej
a ich matka
może pójść dokąd zechce
lecz ona widzi dla siebie
tylko jedną drogę
tę którą Ty
odszedłeś
takie piękne życie
Kenneth
taka zacna
śmierć
jakże się cieszę
Przyjacielu
.
„ A tę ich miłość
na ekranie
to się normalnie czuje
tak
jakby w tym kinie
rozpylali jakieś
cholerne feromony ” – powiedziała
i teraz wiem
że jutro
pójdziemy na ten film
a nuż się uda
choć przez chwilę
odetchnąć
pokonać strach
oszukać smutek
zaklajstrować tę gorycz
cierpką
rozjątrzoną
czymś tak bezpiecznym
i tak banalnym
jak miłość
.
Dziś
koło południa
pomiędzy kolejnym
panicznym westchnieniem
a niezamierzonym
przyśnięciem
zdarzyła mu się chwila
wytchnienia
te parę łyżeczek
winnej galaretki
z anyżem
i żurawiną
reszta to bolesne
wiekuiste
drżenie
.
Ta dziewczyna
tak bardzo
niepiękna
pospolita
nijaka
bidula
pokazała mi w swoim smartfonie
zdjęcie chłopaka
którego poznała
przez internet
miesiąc temu
chłopak był też niepiękny
gruby
łysawy
nijaki
biedaczysko
siedział poważny
pryszczaty
na składanym
rowerze
a rower był cały
biały
„To twój książę na białym rumaku ?” – spytałem
„Tak !
właśnie tak ! – zawołała
wie pan
że ja zawsze tak
właśnie tak
wyobrażałam sobie
mojego chłopaka ?
westchnęła
i wybiegła
szczęśliwa
tuląc smartfona do piersi
jak jaki cenny amulet
o Boże – pomyślałem
mój Boże
błagam
zaklinam
o jedno Cię proszę
niech on
będzie dla niej
dobry
.

BEZPAŃSKIE KONTO
On był dzielniejszy ode mnie
On umiał żyć
a teraz
czuję to
co się czuje
kiedy odchodzi żołnierz
i kiedy trzeba patrzeć
jak jego córeczka
i jego pies
stoją przy furtce
do zmierzchu
do świtu
do ostatniej łzy
konta tych co odeszli
goreją smutkiem
niechże to ktoś
pogasi
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
foto: ROXart – Rzeszów

Pewien dojrzały, doświadczony przez życie mężczyzna napisał powieść. Była to rzecz o miłości, o przyjaźni i samotności, o wojnie i o pokoju. Była to powieść o życiu i o śmierci. Zawarł w niej, jak sądził, całą mądrość wynikłą z jego doświadczeń i inteligencji. Napracował się przy niej, namęczył. Bywało, że śmiał się do rozpuku, lub zalewał łzami. Włożył w tę powieść całe swoje serce. I całą wiedzę. Poświecił jej kawał samego siebie. A gdy ją wreszcie ukończył odpoczął jakiś czas, by potem do niej powrócić, ze świeżym spojrzeniem.
Idąc za radą starych mistrzów zaczął teraz, strona po stronie, wykreślać to, co niepotrzebne. Każde zbyteczne słowo, każdy zbędny opis, który ważył na lekkości dzieła, zaznaczał i wycinał. Wszelkie ozdobniki i karkołomne, acz wątpliwe popisy elokwencji lądowały w koszu w pierwszej kolejności. Powieść stawała się przez to coraz bardziej klarowna i zarazem prawdziwa. To co mężczyzna mógł na pewno powiedzieć o życiu i o śmierci, wcale nie wymagało wielu słów. To, czego z ręką na sercu, tak naprawdę był pewien, zawierało się w prostych, krótkich zdaniach. Coraz krótszych. Tak krótkich, że znikały jedno po drugim. Aż pewnej nocy z powieści nie zostało nic. Pusta, biała przestrzeń na ekranie monitora. Czysta biel. A po środku tej bieli samotny, pulsujący kursor. Tak jakby to Bóg puszczał do niego oko …

.
Dwa miesiące do świąt
Bożego Narodzenia
a w centrum handlowym
Jingle Bells …
Jingle Bells …
jakiż to smutny widok
najsmutniejszy
tak smutny że mam ochotę
poprzewracać im stoły
i wygnać ich ze świątyni
mojego dzieciństwa
mojej wiary w człowieka
i wiary w magię tej nocy
kiedy to nawet tym
co nie wierzą
zdarzało się wierzyć
że rodzi się Bóg
i że wszystko będzie
dobrze
.

.
NIE CZARUJ MAŁA NIE CZARUJ
.
Tak cudnie prężysz ciało
i bawisz się włosami
jak rusałka w jeziorze
jesteś piękna
i wiesz o tym
i wiesz
że ja wiem
i jesteś gotowa
karmić swoją próżność
tą moją
niemą niemocą
i zdajesz się mówić
„nie dotkniesz mnie
starcze
tak jak nie dotkniesz słońca
a gdybyś spróbował
to spłoniesz”
tak cudnie prężysz ciało
i bawisz się włosami
jesteś boska
zupełnie jak pewna
Czeszka
która wieki temu
w Dzielnicy Czerwonych
Latarni
w Amsterdamie
za 50 guldenów
przez ledwie godzinę
była moją żoną
i kochanką
a potem powiedziała
„ ja wiem jak to trudno
z pochyloną głową
szorować pokłady
gdy niebo zachwyca
i chciałoby się patrzeć
tylko w to niebo ”
i wtedy była jakby
moją siostrą …
tak cudnie prężysz ciało
i bawisz się włosami
jesteś śliczna
jak tamta dziewczyna
tyle że ona
miała jeszcze
duszę
i to jest to
pamiętam
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
painting : Raouf Salim Janibekov

_
PENELOPA
.
Pięścią w stół uderz
niech się tynk sypie
z sufitu
niech mam nogi
jak z waty
niech oczy mam wielkie
od trwogi
i od
zachwytu
bo wiesz
to chyba nieprawda
że Piękna
odnalazła szczęście
z tym jej cudownie
odmienionym księciem
ona
co było zapewne
tylko czasu
kwestią
tak naprawdę
umarła
z tęsknoty
za Bestią
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
foto: Jan Saudek