KUMPEL

 

 

_

 

 

 

Nigdy nie pamięta

o moich urodzinach

co dobre

zjada sam

nigdy się nie dzieli

nigdy mi nie postawi

piwa

choćbym usychał z pragnienia

a moje najskrytsze zwierzenia

ma gdzieś 

co najwyżej

pokiwa głową

i tyle

najlepszy przyjaciel

dla kogoś

kto lubi być sam

jak ja

a zarazem

tak bardzo się boi

być sam

.

.

 

KORA

_

Rzecz w tym
że byliśmy tak młodzi
wierzyliśmy w każde 
pojedyncze słowo
a trzeba nam było tych słów 
jak tlenu
tak siermiężne były
nasze pierwsze wzloty
a tak niebosiężne
tak uboga była
nasza pierwsza miłość 
i była tak szczodra
zarazem
i niezapomniana 
także dzięki Tobie
Kora
dzięki
Tobie
.

 

NOWY PROFIL

 

 

.
Ach

gdyby tak wykreować sobie

nowe życie ?!

tak jak się kreuje

profil na fejsbuku ?

gdyby tak Bóg dał mi dostęp

do swojej

niebieskiej klawiatury

na godzinkę ?

i gdyby powiedział :

„NO DOBRA

ZMIENIAJ

ULEPSZAJ

RÓB CO CHCESZ

JA SIĘ ZDRZEMNĘ …

A GDYBYŚ CHCIAŁ DOBREJ

KAWY

TO WCIŚNIJ SE 

F9” ?

rozprostowałbym palce

strzelając kostkami

wbił wzrok w monitor

trzy głębokie oddechy

spojrzenie na zegar

zaczynamy !

zakładka : „osobowość”

album : „nowe domy”

do ściągnięcia : „rodzina

przyjaciele

partnerzy

wybierz kolor

dostępne rozmiary

ustal ostrość

zrób kopie zapasowe”

następnie : „zdolności”

„klimat”

„powodzenie”

ok

i „podgląd”…

nie

to nie to

cholera

„wróć do poprzednich ustawień”

i od nowa

„osobowość”

„wygląd”

więcej włosów na klacie

„taniec” – poziom expert

„poglądy” – centrum

„języki” – wszystkie

pierdyliard na koncie

płuca jak miechy

serce jak dzwon

subtelne poczucie humoru…

„podgląd”

i popatrz coś narobił …

szczerze ?

„wróć do poprzednich ostawień”

i tak w koło

bez końca

i coś mi się zdaje

że wreszcie

Pan zakończywszy drzemkę

zajrzałby mi przez ramię

i spytał

„NO CO JEST” ?

„Właściwie …” – wyjąkałbym cicho

„ … to nie chcę nic zmieniać

raczej …

no nie wiem …

lepiej się nie da …

nie trzeba …

jedyny klawisz

do wciśnięcia z sensem

to chyba ten …

F9 ”

Pan by się tylko

uśmiechnął

wziąłby dwie małe latte

i byśmy ją pili

w milczeniu

ON z miną : „WIEDZIAŁEM”

ja wdzięczny

i zawstydzony

.

35°

 

_

 

35°

.

Powietrze wokół

faluje

jak grząskie bagnisko

gęste

cuchnące rozkładem

krzewy zginęły

drzewa omdlały

ptaków nie ma

cisza

wzdłuż plaży zalega

gruby

brunatny dywan

bulgoczącego zielska

a na nim

roje much

pod nim

martwe meduzy

piasek pociemniał i parzy

jakby ktoś przed chwilą

zasypał palenisko

35°

w cieniu

wpadam w panikę

szarpię koszulę na piersi

i zrywam zegarek z ręki

nic to nie daje

powietrze wokół

jak ciężka

oleista breja…

zaraz się to wszystko

zapali

buchnie niezdrowym

piekielnym płomieniem

o smaku siarki

w kolorze krwi …

nie może być inaczej … 

to jakieś szaleństwo 

żegnajcie

Przyjaciele

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: „Płonąca żyrafa” (1937) SALVADOR DALI

CATHERINE DENEUVE BYŁA U MNIE

_

CATHERINE DENEUVE BYŁA U MNIE

‚ 

 

Dobra

powiem Ci prawdę 

Catherine Deneuve

w latach swej świetności

była ideałem

najpiękniejszą kobietą

świata

zapierała dech w piersi

jeden Jej włos

w książce z autografem

wart był dla mnie tyle

co galaktyka

słońce blakło

a najpiękniejsza muzyka

wzburzony ocean

i dzikie roje szerszeni

milkły

gdy unosiła dłoń

bo chciała coś powiedzieć

dla Niej

zostałbym rybakiem

Żydem

tancerzem

kimkolwiek by chciała

dla Niej

zostałbym zombie

i byłbym szczęśliwszy

niż najszczęśliwsze Anioły

i teraz Ci powiem…

prawdę 

bo dzisiejszej nocy…

Catherine Deneuve…

ta z lat swojej świetności

ta sama

zapukała do mnie

rozpuściła włosy

i wsparta o futrynę

powiada :

„Jedź ze mną do Paryża

Haraldzie

mam barkę na Sekwanie

a na niej

bujany fotel po dziadku

chcę żebyś w nim siedział

i wydawał rozkazy

dla ciebie

zostanę kucharką

Kreolką

matką

kimkolwiek zapragniesz

dla ciebie

zostanę zombie

i będę szczęśliwsza

niż najszczęśliwsze Anioły

Jedź ze mną do Paryża

Haraldzie

limuzyna czeka …”

a ja cóż…

podniosłem z podłogi

Twój szal co tam leżał

odkąd wyjechałaś

przytknąłem go do twarzy

wciągnąłem powietrze w płuca

poczułem Twój zapach

Twój zapach …

powoli zamknąłem drzwi

więcej nie pukała

zrozumiała

nie może

nawet Ona nie może

tak po prostu

przyjść tutaj i powiedzieć :

„Przestań oddychać

i chodź ze mną…”

taka prawda

niestety

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Catherine Deneuve

źródło : http://www.drakenfilm.se

TRADYCJA I OBYCZAJ

 

 

TRADYCJA I OBYCZAJ 

 .

Bywało

że ojciec lał mnie w złości

czym popadnie

kiedyś dostałem w twarz

cymbałkami

polała się krew i do dziś

dzwoni mi w uchu

nie

nie miałem żalu

poza tym był przecież

ok

inaczej nie potrafił

jego także bito

czym popadnie

ci których bito

biją

ci których głaskano

głaszczą

to takie oczywiste

lecz ja jestem mądrzejszy

ja wiem więcej

jeżeli kiedyś

w złości

podniosę rękę na chłopca

to dopiero wtedy

tylko wtedy

gdy będzie ważył tyle

przynajmniej tyle

co ja

jedynie tak się godzi

i tego się trzymam

tak że wiesz…

synu

jedz

jedz chłopcze

rośnij

chcesz jeszcze jednego

burgera ?

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: TADEUSZ MAKOWSKI „Dwoje dzieci z psem” 1932

MĘŻCZYŹNI SĄ BRZYDCY

 

_

 

Mężczyźni są brzydcy

ze skrętami w ustach

łzawiąc od dymu

grają bluesa

ich błękitne koszule pulsują

na żylastych ramionach

mężczyźni piją alkohol

w ilościach

które mogłyby zabić

każde inne zwierzę na ziemi

lecz nie ich

mężczyźni

muszą wstać o świcie

pójdą wyrąbać las

okiełznać rzekę

zbudować most

z pali mocarnych

jak ich ciężkie dłonie

i twardych

jak ich serca

włosy mężczyzn

pachną żywicą

benzyną

i whisky

gdy zasypiają z głowami

na kolanach

swych kobiet

_

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Painting : The Lumberjack” (Drwal) 1924
by : EDWIN HOLGATE (1892-1977)

 

JOANNA W KURORCIE

 

_

JOANNA W KURORCIE

.

 

Joanna wyszła z hotelu

w swojej najlepszej sukience

we włosy wpięła kwiatek

z książką i z jabłkiem w ręce

siedzi na plaży

i marzy

kolejne lato w kurorcie

kolejna noc samotności

Bóg stworzył tylu

kochanków

a tak niewiele

miłości

_

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Painting „ Queen For a Day”

by : KARIN JURICK

 

ALEPPO

 

 

ALEPPO

_

A gdy nastanie czas

naprawdę zły

postawią nas pod ścianą

z rękoma nad głową 

Ciebie

i mnie

i tego aptekarza

będziemy patrzeć w lufy

karabinów

Twoje miliony

moje poematy

sny aptekarza

będą znaczyły tyle

co nic

będziemy patrzeć w lufy

karabinów

mężnie

lub nie

z godnością

lub przez łzy

tyle jesteśmy

warci

.

.

.

FOTO: THAER MOHAMMED/AFP