SKANDYNAWIA

 

SKANDYNAWIA

 

 

Było tak :

późną

kryształową nocą

wiele mil od ludzi

i świata

szedłem przez las

dziki las

wzdłuż bezludnego

skalistego wybrzeża

i nagle

w tej kompletnej głuszy

ujrzałem samotną

pojedynczą latarnię

a w żółtawym snopie

jej sodowej poświaty

stała ławka

i kosz na śmieci

wokół pachniało

maciejką

wyplułem wykałaczkę

i z kieszonki na piersi

wyjąłem następną

tak jak się sięga

po papierosa

Skandynawia – pomyślałem

Skandynawia

.

 

 

 

 

BŁAHOSTKA

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

 

 

BŁAHOSTKA

 

Tord spłodził syna

zbudował dom

napisał książkę

posadził kilka drzew

a teraz jest stary

i spełniony

i cierpliwie czeka

aż Pan Bóg łaskawie

złoży usta w dzióbek

i zdmuchnie jego świeczkę

puff

i po sprawie

chociaż …

gdyby tak jeszcze

mógł cofnąć

czas

na chwilę

gdyby mógł dotknąć

tej dziewczęcej dłoni

młodszej siostry

w dniu

w którym wzruszona

i dumna

ze łzami w oczach

prasowała koszulę

tę w której miał odebrać

dyplom

biedna mała

biedna

kochana

mała

gdyby tak mógł cofnąć

czas

na chwilę

i dotknąć

tej dziewczęcej dłoni

bo wtedy się śpieszył

nie widział

nie rozumiał

przeoczył

poleciał

trzasnął drzwiami bez słowa

myślał

że jeszcze zdąży

powiedzieć

podziękować

ale jakoś tak zeszło …

a potem już było

za późno

i jak tu żyć

dziesiątki lat

i jak umierać

z czymś takim

na pierwszym miejscu

listy

niezałatwionych

spraw ?

.

.

.

.

.

.

.

.

.

 

mal: Andrzej Umiastowski.

ULICA WIERZBY PŁACZĄCEJ

 

 

Moja ulica

to pięćset kroków

w świetle latarni

z rękoma w kieszeniach

po mokrym asfalcie

pogwizdując na psa

moja ulica

to okna

jak z tej bajki o dziewczynce

z zapałkami

jaśniejące ciepłem

lecz lodowato

obce

nieprzystępne

a ja jestem chłopiec

z wykałaczką w zębach

moja ulica

to pięćset kroków

nocą

we mgle

po asfalcie mokrym

od łez

.

 

MACIEK W KOŚCIELE

 

 

 

W niedzielę

w naszym kościele

pewien rekin giełdowy prosił

o powodzenie w biznesie

artysta

o poklask gawiedzi

panna

o bogatego męża

a sklepowa prosiła

żeby jej chłop wytrzeźwiał

i jeszcze wspomniała o zdrowiu

bo zdrowie

to wiadomo

podstawa

ksiądz biskup

czy inny generał

pięknym

natchnionym głosem

wyrażał pragnienie

by stada wiernych owieczek

wypełniły dziedzińce

to taki piękny widok

i tak serce krzepi

a dyrektor drukarni

cichutko

pod nosem

błagał o opiekę

bo urząd przysłał kontrolę

i jest niefajnie

każdy

każdy – powiadam

przyszedł tu szukać Boga

bo po cóż by inaczej

przychodzić do kościoła ?

a był i kulawy Maciek

traktorzysta

prace sezonowe w gminie

łagodna odmiana cukrzycy

nowa blacha na dachu

chałupy

na razie z jednej strony

na wiosnę zrobi drugą

chyba

lub na jesieni

bo wpierw musi trochę uskładać

mniejsza o to

w każdym razie ten Maciek

o nic nie poprosił

przyszedł tu szukać Boga

bo chciał Mu podziękować

za to co ma

i tyle

podziękował

i poszedł

po prostu…

a w ogóle

to

dziwny ten

Maciek

.

 

BESTIA

 

BESTIA

Owej strasznej nocy

na skraju ciemnego lasu

zamajaczył cień

błysnęły dzikie ślepia

i nagle

powietrze przeszył krzyk

straszniejszy niż ryk tygrysa

i bardziej przejmujący

niż wrzask rannego pawiana

był to krzyk

który mroził krew w żyłach

odbierał dech

i rozum

przerażał

i całkowicie zniewalał

był to skowyt

jakiego świat wcześniej

nie słyszał

narodziła się bestia

silniejsza

i groźniejsza

niż wszystko co dotąd

można było uznać

za groźne

zło w najczystszej postaci

okrutna

pewna śmierć

dla każdej bez wyjątku

żyjącej istoty

smutny wyrok

na ten piękny świat

zapadł

owej strasznej nocy

gdy na skraju lasu

i dzikiego stepu

pojawił się pierwszy

człowiek

.

 

 

TWARDZIEL TAKI JAK JA

6202276_orig

TWARDZIEL TAKI JAK JA

 

Usta i powieki

zwiotczone etanolem

zarośnięte lico

oddech smoka

i takież źrenice

bez obaw

pojutrze Janusz będzie

znowu sobą

lecz dzisiaj jest piątek

on tak ciężko pracuje

on tak mocno kocha

i tak strasznie

tak strasznie się lęka …

zostawcie Janusza

niech śpi

niech śni

niech tymi mocarnymi

owłosionymi łapy

jak mały chłopiec nakryje

 

głowę kocem

 

niech upiory myślą

 

że go nie ma

 

i jeszcze

 

niech nikt nie widzi

 

tych łez

 

jak grochy

 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

 

ilustr: Maynard Dixon „FORGOTTEN MAN” (1934)

 

PATRIOTA

PATRIOTA

Przyjdę zobaczyć jak walczysz

synu

jak stajesz naprzeciw tych mężczyzn

zakutych w pancerną biel

jak dłonią przegarniasz włosy

opuszczasz maskę

i srebrnym ostrzem szpady

rysujesz w powietrzu

pierwszą literę

Twojego imienia

S

en garde

prêts

alle

publiczność milknie

masz moje nazwisko na plecach

lecz flaga

cholera

nie taka

niebieska

i żółty krzyż

miast biało-czerwonej

cóż

teraz obaj walczymy

dla pana

który lepiej płaci

i dobrze nas traktuje

i zwyciężymy

wygramy doszczętnie

wygramy z kretesem

a pod nosem

będziemy nucić „Mazurka”

cokolwiek nam zagra

orkiestra

.

.

.

.

.

.

foto: Serge Timacheff

BYWAJĄ TAKIE NOCE

 

 

 

Jak jakiś kot zdziczały

unikam człowieka

nawet kobiety

których dłonie są miękkie

a szepty jedwabiste

omijam z daleka

plażą galopuje

stado dzikich

ludzi

uchodzę między wydmy

i dalej do lasu

chwilowo cisza

przyczajony w przecince

wpatruję się w księżyc

tęsknie

pożądliwie

tak jak kot się wpatruje

w żółtą budkę dla ptaków

która jest zbyt wysoko

by zdołał na nią

wskoczyć  

.

KOLEJ RZECZY

 

 

 

Stary Åke Goransson

był kiedyś policjantem

nie żadnym tam łowcą mafiozów

lecz zwykłym stójkowym

w prowincjonalnym mieście

opowiadał

że nigdy nie użył broni

ani kajdanek

a pałkę wyciągnął raz

by pokazać ją dzieciom w przedszkolu

wiódł schludne życie

w małym

schludnym domku

który kochał nad życie

co cztery lata malował

sztachetki

na brązowo

i słupki

na biało

i nawoził róże

fusami od kawy

i tak przez ponad

pół wieku

aż ból powykręcał mu palce

i nie dało się dłużej  …

dziś

sztachetki wyblakły

słupki pożółkły

teraz niebieskie anioły

w domu opieki

dbają o to

by Åke

żył w miarę schludnie

czasem prosi

by mu odłożyć fusy po kawie

i wciąż pyta o róże

i nie wie

że dzieci sprzedały domek

syn kupił sobie fortepian

a córka nowy samochód

i tyle z życia człowieka …

lecz zaprawdę

powiadam

nie ma w tym nic zdrożnego

nie ma w tym żadnej tragedii

ani niczego smutnego

taki jest święty porządek

tego świata

i taka jest

po prostu

kolej rzeczy

.