MURARZ DOMY MURUJE, ŻONA MU DOBIERA KOLORY

Na pierwsze spotkanie

architekt przyszedł z żoną

elegancka kobieta

zaczęła na ostro

„zasada numer jeden” – powiada

„kiedy my się zjawiamy

wy schodzicie z placu

budowy

tak zwykliśmy pracować

nie chcemy tu żadnych

terkoczących betoniarek

kiedy musimy się

skupić”

na drugim spotkaniu

zjawiła się żona

inwestora

martwił ją kolor fasady

kazała to przemalować

trzy razy

nim wreszcie uznała

że będzie OK

miesiąc później

spotkały się obie

i ustaliły

że kolor ram okiennych

trzeba będzie zmienić

bo nie pasują

do firanek

architekt z inwestorem

dreptali za nimi

pokornie

robiąc notatki

dom rósł

w tej właśnie atmosferze

a ja pomyślałem

że świat bez kobiet

byłby o wiele mniej

skomplikowany

lecz zarazem

bez wątpienia

byłby jednak

brzydszy

.

WARAKOMSKI 

Pamiętasz Warakomskiego ?
cóż
daliśmy mu popalić
trafił do naszej szkoły
tylko dlatego
że jego babcia mieszkała w mieście
starowinka
była równie nierozgarnięta
jak on
hehe
taka rodzina
oj
daliśmy mu popalić
głupkowi
ale on sam się prosił
powinien zostać na wsi
nie umiał się bić
nie potrafił pić
z byle powodu robił się
czerwony
Warakomski 
w dupie szeroki
w barach wąski
oj
nie miał łatwego życia
czasem zachodziliśmy w głowę
jak on w ogóle 
daje radę 
pamiętasz ?
no i wyobraź sobie
spotkałem się z chłopakami po latach
Wielgus
chirurg plastyczny
Gąbka
znany reżyser
Plama
właściciel drukarni
Żużu 
antyterrorysta 
i ja 
siedzimy w pubie przy bulwarze
pub nasz
pijemy
druga w nocy
i nagle wchodzi on…
Warakomski
poznałem go razu
bo niewiele się zmienił
a w ręku kosz z kwiatami
hehe
z kwiatami
bo on wyobraź sobie
sprzedaje bukiety
po knajpach
jak Boga kocham
„pan kupi bukiecik dla pani”
i tak dalej
stary chłop 
i do czego doszedł 
zachowaliśmy powagę
wzięliśmy go na spytki
zaraz się pierdykany
zrobił cały czerwony
i powiada
że z tego idzie  wyżyć
bo on tak z żoną 
we dwoje
stare miasto 
i bulwary nad rzeką
w sumie kilkadziesiąt
knajp 
co noc
że czasem kwiatków brakuje
bo mężczyźni bywają hojni
dla swoich dam
i wtedy ona
znaczy ta jego żona
zastukała w szybę
cholera
fajna laska
trochę taka
pyzata
ale strasznie miła 
tyle że coś z nią przecież
musiało być nie tak
bo żeby z Warakomskim…
no wiesz…
pożegnał się i wyszedł
znowu cały czerwony
ona wtuliła się w niego
coś mu tam nawijała
podskakując jak mała dziewczynka
i tak poszli do domu
razem 
  
trzymając się za ręce

poszli sobie
do siebie
a my zostaliśmy w tym pubie
przy bulwarze 
druga w nocy
nie mówiąc już wiele…
Wielgus
po trzecim rozwodzie
Gąbka
wylany z teatru za picie 
Plama
bankrut z długami
Żużu 
samotny narkoman 
i ja…
.

JAK SIĘ TO ROBI ?

 

No więc wpadasz na chwilę do domu

by coś zjeść

pies szaleje z radości

nachodzi Cię luźna refleksja

o miłości

przyjaźni

lub o zwykłej kiełbasie…

wszystko jedno

wstawiasz grzanki

i zapisujesz to zdanie

na odwrocie jakiejś ulotki

parzysz kawę

uśmiechasz się sam

do siebie

lub wzdychasz

dopisujesz kilka słów…

dzwoni telefon

krótko załatwiasz sprawę

potem się wkurzasz

bo znowu nie ma masła

trzaskasz drzwiami lodówki

i rozlewa się mleko

cholera

zbierasz myśli

i przelewasz na papier

nieco tej goryczy

coś tam skreślasz

i kończysz

jakimś efektownym

zawijasem

kropka

patrzysz na zegarek

łapiesz kubek kawy

i wybiegasz z domu…

potem w samochodzie

myślisz jeszcze o tym

że musisz kupić masło

i o tej zabazgranej

ulotce

na kuchennym blacie

i wtedy z wolna

dociera do Ciebie

że jak się zdaje

właśnie napisałeś

najlepszy wiersz

w swoim życiu

.

„CO TY WIESZ O ZAZDROŚCI ?” – SPYTAŁA

 

 

 

” A niech Ci ona wskakuje na plecy

kiedy nad ranem

śpiewając Rolling Stonesów

wracamy do domu bulwarem

możesz ją łapać za tyłek

niby żartem

kiedy nam pomagasz

wsiąść do Twojej łodzi

i niech się na Tobie opiera

mrużąc oczy

niech się pochyla nad twoim ramieniem

że niby czyta nuty

gdy grasz na fortepianie

mów mi śmiało

że ona ma fajne cycki

mów śmiało

to moja najlepsza

przyjaciółka

to wszystko to tylko

człowiecze harce

zabawa

lecz jeśli nagle zaczniesz

kupować jej książki

lub siedząc na parapecie

tego wielkiego okna

w naszej bramie

będziecie przez trzy godziny

rozmawiali o życiu

to pamiętaj

obojgu oczy

wydrapię „

.

NA CO KOMU RELIGIA ?

 

Spomiędzy kamieni

na skalistym brzegu rzeki

wyrasta kwiatek

taki mały

niebieski

i niech mi kto powie

skąd on się tam wziął

i dlaczego ?

gdy byłem bardzo młody

potrzebowałem religii

by znaleźć odpowiedzi

na podobne pytania

dziś jestem dużo starszy

wiem więcej

a jednak

im dłużej żyję

tym bardziej mnie zadziwia

taki kwiatek

ten cud

i tym bardziej mi trzeba

religii

bo nawet jeśli uznam

żem pojął

jak

on tam wyrósł w ogóle

to przecież

wciąż pozostaje pytanie

dlaczego ?

.

 

IN VITRO

 

On musiał się stać

zwykłym człowiekiem

by mógł się bać

i wściekać

ulegać pokusom

by cierpieć prawdziwie

aż do tego stopnia

że na koniec zwątpił

i zawołał

”Czemuś mnie opuścił

Panie !?”

On musiał swą boskość

pozostawić w Niebie

tak jak się zostawia

płaszcz w szatni

czy dziecko w przedszkolu

łatwe to pewnie

nie było

Bóg nie bez trudu

stał się człowiekiem

tymczasem człowiek nadal

buńczucznie zakłada

że sam bez problemu

może się stać

Bogiem

.

 

OKRES

 

Zawsze kiedy otwieram

nowe pudełko aspiryny

trafiam na ulotkę

która raz wyjęta

nijak się nie da włożyć

z powrotem

cholera

(apteczkę mam pełną

rozbebeszonych pudełek

srebrny listek tabletek

i kilometr zmiętego papieru

w każdym)

następnym razem próbuję

być sprytny

otwieram z drugiego

jak mi się wydaje

końca

i znowu ulotka

niech to szlag…

za każdym razem to samo

i wiesz

są takie okresy

kiedy próbuję zagadać do Ciebie

choć mam świadomość

że jak bym nie kombinował

od której bym nie podszedł strony

skończy się porażką

i skokiem ciśnienia…

lecz nic to

ja będę cierpliwy

jestem uzależniony

od tej aspiryny

która jest

w Tobie

.

HEBRON

HEBRON2

/zdjecie : Przemysław Kozłowski fotografia tekst kreacja//

. . .

HEBRON

.

Powiedz mi coś o swojej żonie

opowiedz mi o Twoim

domu

i o Twojej córeczce

wtedy trudniej mi będzie

Cię zabić

bracie

Twoje kamienie

przeciwko moim gumowym kulom

i tak co dzień…

ja też coś Ci powiem

otóż moja stara

ślepa suka

Aza

rozpoznaje kroki na schodach

kiedy wracam po służbie

do domu

bije ogonem o ściany

i węszy przez szparę w drzwiach

sniff – sniff

sniff – sniff

jestem dla niej wszystkim

bracie…

moje gumowe kule

przeciw Twoim kamieniom

i tak co noc

te kamienie tu leżą 

od zawsze

były tu jeszcze w czasach

gdy ulicami tego miasta

przechadzał się Abraham

a te gumowe pociski

wymyśliliśmy sami

lecz jakież to ma znaczenie

i jaki to ma sens ?

ja wiem

że mierząc do Ciebie

ranię Twoją córeczkę

a Twoje kamienie

bracie

skrzywdzą mojego psa

czy tego chcemy ?

a może lepiej chodźmy

na falafel z dyniowym hummusem ?

znam fajne miejsce

niedaleko

ja stawiam

opowiesz mi o Twojej

żonie

i o domu

wtedy łatwiej mi będzie

Cię pokochać

bracie

.

.

.

 

JAK CIĘ ZNAM…

Czasem

gdy zostaliśmy w kuchni sami

stawałem za Tobą

i przez zaciśnięte zęby

wyznawałem Ci miłość

czasem

widząc coś kątem oka

lub czując moje tchnienie

we włosach

odwracałaś się nagle

zdziwiona

patrzyłaś na moje usta

czekając na słowa

a ja milczałem

lekarze mówią

że po tej operacji

odzyskasz słuch w 100%

nie wiem co pocznę

lecz jak Cię znam

to miną lata

wszyscy osiwiejemy

Ty

ja

Twój mąż – mój najlepszy przyjaciel

cała nasza ferajna

i wtedy mi powiesz

że tak naprawdę

to zawsze trochę słyszałaś

na jedno ucho

.

I’M DREAMING OF AN OLD CHRISTMAS

 

Ruszyło tsunami

taniego dobrobytu

ludzie targają martwe drzewka

i żywe ryby

a są ich tysiące

tych ludzi

miny mają takie

jakby właśnie wygrali

na loterii

nie dopuszczają do siebie myśli

że przegrali

wszyscy przegraliśmy

wciąż przegrywamy

drzewka im się nie mieszczą

zaparowane auta opuszczają parking

z otwartymi japami bagażników

a ja zmieniam stację

setny raz

na coś tam FM

znowu Jingle Bells

i ten amerykański biedak

co jedzie do domu na święta

i obwieszcza to światu

tysiąc razy dziennie

od tygodnia tak jedzie…

to gdzie on mieszka

cholera

na jakiejś pieprzonej Syberii ?

nastał czas horroru

czas plastikowej refleksji

z logiem Coca-Coli

styropianowy pastorał

broda z waty

i bożonarodzeniowy nastrój

w sprayu

za 9,99

nie no…

fajne to wszystko

ale żal mi trochę tych czasów

kiedy pomarańcze

jadło się raz w roku

właśnie w Święta

i zawsze padał śnieg

wtedy było zimniej

i było tak jakoś …

cieplej

zarazem

.