Jeszcze niedawno
chciała go schrupać z miłości
a on ją tak kochał
że łyżkami mógłby jeść
dziś się nienawidzą
gotowi się pożreć nawzajem…
i tylko dzieci szkoda
one najbardziej
się tym wszystkim
gryzą
.
Jeszcze niedawno
chciała go schrupać z miłości
a on ją tak kochał
że łyżkami mógłby jeść
dziś się nienawidzą
gotowi się pożreć nawzajem…
i tylko dzieci szkoda
one najbardziej
się tym wszystkim
gryzą
.
Mały
chudy Wietnamczyk
w brudnej
podartej koszuli
modli się do swego Boga
i płacze
po co się modlisz
mój mały
Twój Bóg już zdaje się
umarł
to nie ma sensu
mój mały
zostały Ci tylko
łzy
Mały
chudy Wietnamczyk
w mokrej
czerwonej koszuli
leży w przydrożnym rowie
ja płaczę
jak to możliwe
mój mały
mój Bóg już także
umarł
to nie ma sensu
mój mały
zostały mi tylko
łzy
.
Była żoną pułkownika
takiego z najwyższej półki
połowa armii tego kraju
stała przed nią na baczność
gotowa wymiatać kamyki
spod jej stóp
oficerów wożących ją na zakupy
dobierała
według koloru oczu
w zależności od tego jaką
miała tego dnia
sukienkę
jeden z nich palnął sobie w łeb
dla niej
lecz najpierw
zapytał o pozwolenie
miała nad nim litość
pozwoliła
to były piękne czasy
jasne zasady
proste marzenia
żyła jak w amerykańskim
filmie
a rozpuszczanie dzieciaków
młodszej
ubogiej siostry
(na własne nie miała czasu)
szło jej wręcz oskarowo
siedząc na jej kolanach
czułem jej piękny zapach
i czułem ten dziwny chłód
którego źródła wtedy
nie znałem
gdy umierała
nikogo przy niej
nie było
lecz najsmutniejsze jest to
że teraz
mogę wam pokazać jej zdjęcie
i wszystkie inne zdjęcia
mogę pisać o niej
dobrze
lub źle
jak chcę
i nie ma na tym świecie
nikogo
kto w razie czego
zechciał by mnie
upomnieć
.
Ci co odchodzą
trzaskają drzwiami
lub zamykają je cicho za sobą
w każdym razie
nie słyszymy już potem
nic
żadnych kroków
nic
z tamtej strony cisza
ci co odchodzą
nie odwracają się nawet na chwilę
by nam pomachać
choćby nas nie wiem jak
kochali
nie mówią już nic
i nie dają znaku
cisza…
tam musi być Coś
co wprawia w osłupienie
Coś co odbiera mowę
i dech w piersi
zapiera
.
Ja wiem
że w imię Ojca
i Syna
i Ducha
ludzie robili złe rzeczy
i nadal je robią
z imieniem Ojca
i Syna
i z imieniem Matki
na ustach
ludzie robili też rzeczy dobre
najlepsze
lecz mniejsza o to
to tylko ludzie
zapomnijmy o tym
nie musisz ze mnie szydzić
mój przyjacielu
nie trzeba żebyś krzyczał
po prostu
udowodnij
że Boga nie ma
a przyjmę Twój punkt
widzenia
teraz
i zawsze
i na wieki
.
W Amsterdamie widziałem pracownię
szlifierza diamentów
tarcze szlifierskie z żeliwa
lupy
i flaszki z kwasem siarkowym
magiczne
magiczne miejsce
gdzie samotny człowiek w jarmułce
z pomocą swych narzędzi
heroicznie zmagał się
z materią
zazdrościłem mu
zazdrościłem
i widziałem kuźnię na Syberii
chałupinę z bali
młotki
kleszcze
skórzane fartuchy
„Żelazo jest metalem kapryśnym
tak samo jak ludzie” – mówiła kobieta
która z pomocą ognia i młota
heroicznie kuła
bukiety żelaznych róż
zazdrościłem jej
zazdrościłem
i jeszcze widziałem
warsztat szkutniczy
na Nowej Fundlandii
gdzie w lichym świetle zakurzonych świetlików
ojciec z synem
tygodniami
w skupieniu
polerowali pękate brzuchy
łodzi z birmańskiego teku
zazdrościłem im wszystkim
zazdrościłem
podobni byli do Stwórcy
nie inaczej
bo przecież stworzeni na Jego
obraz i podobieństwo Jego
sami kreowali
swoje małe światy
i w każdym wypadku widzieli
że jest to zaprawdę
godne i sprawiedliwe
a gdy dnia siódmego
odpoczywali
robili to pewnie w aurze
błogiej niecierpliwości
nie mogąc się doczekać
poniedziałku
zazdrościłem im wszystkim
zazdrościłem
dziś jednak
obszedłem dom dookoła
wstąpiłem na drabinę
aby umyć okno
od zewnętrznej strony
i spojrzałem na mój pokój
jak nigdy
z zewnętrznej perspektywy
na to biurko
komputer
na te półki z książkami
kubek z ołówkami
na lampkę przy stoliku
i nagle zrozumiałem
że przecież
ja też mam swój warsztat
swoje własne narzędzia
to magiczne miejsce na Ziemi
gdzie tak heroicznie
zmagam się z materią
ojczystego języka
gdzie w błogiej samotności
wykuwam i szlifuję
te wszystkie
poematy
i czuję
że jest to zaprawdę godne
i jak najbardziej
sprawiedliwe
.
Kiedy normalny
dojrzały mężczyzna
czerpie autentyczną
satysfakcję z porażki ?
.
.
.
Wtedy
gdy po zaciekłej
półtoragodzinnej partii
przegra w szachy
ze swoim
synem.
.
To takie dziwne
oni wszyscy byli kiedyś
bardziej żywi niż ja
zapaliłem świeczkę
lecz jakież to ma znaczenie ?
komu to potrzebne ?
na pewno nie Im
nie sądzę
by ją stamtąd dojrzeli
te świeczki palimy
sami sobie
tylko i wyłącznie
sobie
by ogrzać serca
i by przepędzić strach
jak mnie już nie będzie
zapalcie świeczkę
ogrzejcie serca
i przepędźcie strach
.
Patrzę na Ciebie śliczna dziewczynko
zaczarowany
urzeczony
jakaś Ty głupiutka
nie zrozum mnie źle
to nie jest Twoja wada
to cecha właściwa wszystkim
dwunastolatkom
patrzę na Ciebie śliczna dziewczynko
rozczulony
poruszony
jak Ty mało wiesz
i jak Ty dużo czujesz
to takie piękne
i takie urocze
ja wiem już zdaje się wszystko
i nie czuję prawie
nic
poza momentami
takimi jak
ten
patrzę na Ciebie śliczna dziewczynko
mów
Ty wiesz
że na wszystko się
zgodzę
.