MOJE MIEJSCE

 

Załapałem się na międzyszkolną

spartakiadę

herosi i heroiny

z całego województwa

i ja

jeden z nich

skok wzwyż to elitarna dyscyplina

dla wysokich chłopaków

i długonogich dziewczyn

ja rzecz jasna byłem

wśród tych pierwszych

mama kupiła mi eleganckie

świecące stylonem szorty

oraz nowe trampki

i zająłem…

32 miejsce

mężczyźni nie płaczą

ale mnie do mężczyzny

było jeszcze daleko

cholernie daleko…

tak

a w autokarze przysiadł się do mnie

nasz nauczyciel wuefu

Niedziela

takie miał nazwisko

i powiedział

„Ktoś musiał zająć

to 32 miejsce

po to ono jest

by ktoś je zajął

solidnie na to pracowałeś

dałeś z siebie wszystko

i masz swoje

pewne

uczciwie wywalczone

32 miejsce

i nikt ci go nie odbierze

brawo

możesz być kontent chłopie

brawo”

poklepał mnie po ramieniu

i poszedł

cóż

muszę przyznać

podniosło mnie to na duchu

choć nie na tyle

bym zechciał

kontynuować karierę

lecz co ważniejsze

gdy teraz

patrzę na mój dom

samochód

na moje miejsce na Ziemi

to wiem

że pewnie mogło być lepiej

lecz nie mam z tym problemu

pamiętam co mówił

Niedziela

.

NO I CÓŻ ŻE ZE SZWECJI ?

 

 

Rząd żółtych latarni

świadkiem

że o północy

kiedy tak zwani normalni

ludzie już śpią

wychodzę na spacer

z psem

i z kotem

dzielny

giętki

skoczny

gibki

elokwentny

i

nie do końca trzeźwy

zwierzęta

łaszą się do mnie

miasto jest nasze

noc jest nasza

dla nich mam cukierki

dla siebie piersiówkę

a dla Was wiersz jakiś

wymodzę

po drodzę…

hick…

.

 

WIRUJĄCY DERWISZ

 

 

Przyglądam się tej ziemi

skalistej

spękanej

suchej

gdzie wśród żółtych kamieni

wiatr suchorośla toczy

gdzie wszystko jest minerałem

a miękka tkanka

prawie nie występuje

patrzę na ten krajobraz

jakby marsjański

księżycowy

chce mi się pić

i zachodzę w głowę

jakim cudem cholera

najlepszy poeta w dziejach

który się tu urodził

tu żył

i tu umarł

potrafił do tego stopnia

zgłębić soczystość wszechrzeczy

i wykoncypować błękit

w źródle stworzenia

nikt

nigdy

nie pisał lepiej niż on

ale…

jakim cudem ?

skoro nigdy nie widział

syberyjskich lasów

niebosiężnych sekwoi

Amazonki

ani nawet naszego

mazowieckiego pejzażu

a więc jakim cudem

pytam

on wiedział to wszystko

o bujności traw

i że gwiazdy falują

w oceanie

a patrząc na ten ocean

przyglądamy się sobie

i tak dalej… ?

jak mu się udało

mając tak skąpe dane

odkryć

i tak celnie opisać

ów życiodajny pierwiastek

który to wszystko napędza

i który wszystko jednoczy ?

jakim cudem…

a może

cud

to właściwe słowo ?

może Ktoś mu to wszystko

pokazał ?

te syberyjskie lasy

niebosiężne sekwoje

Amazonkę

i ten nasz pejzaż

mazowiecki ?

prawie 800 lat temu

kiedy jeszcze nie było

„National Geographic”

ani „Lonely Planet”

ten Ktoś go zapewne porwał

puścił w wir

i zabrał

w podroż dookoła świata

Ktoś mu w tym dziwnym

obłąkańczym tańcu

otworzył umysł

serce

i oczy

nie mogło być inaczej

a potem go zostawił

w palącym słońcu

na skraju jałowej pustyni

„Tak to wygląda

Rumi

tak to wygląda” – powiedział

„Pisz”

i Rumi usiadł

i pisał

i chwała mu za to

i temu Komuś chwała

.

O CZYM ROZMYŚLAJĄ FACECI W ŚREDNIM WIEKU ?

 

 No więc poszedłem na to zebranie rodziców

i w auli miał miejsce wykład

pewnego uczonego magika

”Być rodzicem dziecka w wieku szkolnym –

wyzwania i możliwości”

były slajdy

i inteligentne

uniwersyteckie poczucie humoru

parę chwytów za serce

osobistych zwierzeń

i myśli głębszych

niż by wypadało

no zawodowiec w dżinsach

i białej koszuli

i te wszystkie mamy

matki

mamusie

spijały słowa z jego ust

śmiały się kiedy trzeba

zakładały nogę na nogę

biły brawo

świeciły w półmroku

ekranami telewizorków

w skupieniu filmując

wiekopomne wykresy

i tabelki z ekranu

a ja cóż

z nudów ukradkiem

kontemplowałem ich fryzury

białe szyje

i smukłe ramiona

zgadywałem jakie mają piersi

i czy mają łaskotki

ech te mamy

matki

mamusie

a potem …

no dobra

powiem jak było

otóż ja

miałem je wszystkie

każdą z osobna

po kolei

jak leci

wobec niektórych byłem brutalny

ich ciasno opięte spódnice

trzaskały w szwach niczym torby z papieru

a misternie czesane koki

rozsypywały się wkoło

jak wiechcie siana na wietrze

jedne mamy

matki

mamusie

omdlałe prosiły o jeszcze

inne próbowały z uporem

zrobić sobie selfie w trakcie

lecz żadnej się nie udało

bo w tym dzikim

barbarzyńskim dygocie

telefony wypadały im z rąk

nie było przebacz

bitwa pod Grunwaldem

przy tym co tam się działo

to była drętwa impreza dla panów

z kółka różańcowego

tak…

tymczasem inni ojcowie

(a było nas tam niewielu)

niby patrzyli na scenę

niby kiwali głowami

ziewali od niechcenia

z rękoma złożonymi na piersi

bujali się w krzesełkach

i zezowali

ukradkiem obcinali

te mamy

matki

mamusie

myśląc o tym co ja

oni także mieli je wszystkie

każdą z osobna

po kolei

jak leci

widziałem to po ich twarzach

równie prawomyślnych

światłych

rozumnych

i tak samo skupionych

na tym wykładzie

jak moja

.

 

GABINET OSOBLIWOŚCI

 

Trochę tak się czuję

jakbym trzymał w dłoniach

drogocenną

porcelanową wazę

o ściankach nie grubszych

niż kartka papieru

i zamiast ją oglądać

unosić do światła

zamiast ją kontemplować

obtańcowywać w zachwycie

ja zamieram w bezruchu

sparaliżowany

kruchością jej materii

i nie robię nic

prawie nie oddycham

najchętniej bym ją wstawił

do kuloodpornej gabloty

i niech tam spoczywa

nieruchoma

w mroku

stracona dla światła

i stracona dla świata

lecz według mnie bezpieczna

i niech porasta kurzem…

trochę tak się czuję

jakbyś mnie nie rozumiała

pewnie się wyrażam

zbyt zawile

lecz ja Ci tylko próbuję

opisać

co tak często

zupełnie bez sensu

robimy

i czego nie robimy

z naszym życiem

.

 

MASKI I PANCERZE

 

Pewna wielka aktorka

powiedziała mi kiedyś …

hmm …

w rzeczywistości była malutka

jak myszka

to zadziwiające

jak ONI wydają się niscy

kiedy ICH spotykamy

można by pomyśleć

że do szkół aktorskich

przyjmują według miarki

jak na karuzeli

kobiety do 158

mężczyźni 174

tak …

ale do rzeczy

więc powiedziała mi kiedyś

że prawdziwe aktorstwo

nie polega wcale

na zakładaniu masek

lecz na ich …

ściąganiu

przemyślałem sprawę

i przyznałem jej rację

a potem dodałem

że dokładnie ta sama

zasada

tyczy się również

prawdziwej poezji

prawdziwej muzyki

pisarstwa

malarstwa

i tak dalej

i w ogóle wszystkiego

co ma być prawdziwe

a wtedy ona

przemyślała sprawę

i przyznała mi rację

zaraz jednak dodała

„jest jeden wyjątek

nie próbuj tego

z kobietami

jeżeli miłość ma być

prawdziwa

bezwzględna

i na wieki

zachowaj maski na twarzy

i miej serce w pancerzu

jeśli się odsłonisz

totalnie

tak do końca

bez cienia tajemnicy…

to będzie po tobie

i będzie po wszystkim”

myślę że miała rację

wiedziała co mówi

zważywszy

że była już wtedy

po trzecim rozwodzie …

tak że wiesz …

nie nalegaj…

niektórych moich

wierszy

i tak Ci nie pokażę.

.

TWARDZIELE

 

 

Najpierw wielki

dorodny gołąb

z całym impetem uderzył w szybę

zgubił kilka piórek

ale się pozbierał

i uciekł

a potem młody krogulec

który go ścigał

wpadł do salonu przez uchylone okno

i zaczął się tłuc po ścianach

aż wreszcie

kątem krogulczego oka

dostrzegł lustro

to nad fortepianem

a w nim kawałek nieba

jego jedyny

jak sądził

ratunek

ruszył w to lustro jak strzała

by już chwilę potem

lec bez życia na plecach

na tym błyszczącym parkiecie

z rozrzuconymi skrzydłami

wyglądał jak godło

tyle że bez korony

taki piękny ptak

i taki martwy

„O urwał !”

„Ale przyjepał !”

„Kark urwał skręcony !”

wołano

Mario

najdzielniejszy z nas wszystkich

podszedł i złożył mu te skrzydła

tak jak się składa wachlarz

a potem

podtrzymując palcami

jego bezwładny łepek

wyniósł go przed dom

i ułożył na trawie

„Tak kończą ptasie móżdżki”

„Pewnie chińska tandeta”

„Mario

wypchaj go sobie !”

„Sam się weź i wypchaj !”

„Hehehe !”

„To spróbuj techniki dziób – usta !”

„Hahaha !”

„Hehe !”

sami urwał twardziele

jak gdyby nigdy nic

powróciliśmy do środka

gwarząc jak zwykle wesoło

o sporcie

o kobietach

o życiu

i tylko czasami

ten i ów

ukradkiem spoglądał na trawnik

że niby tak od niechcenia

i jakby przy okazji

aż wreszcie za którymś razem

krogulca tam nie było

po chwili dostrzegliśmy go w sadzie

jak lekko jeszcze pijany

halsuje między drzewami

powracając do życia

i znika

odetchnęliśmy

wszystkim nam ulżyło

tona granitowych głazów

spadła z naszych serc

a piwo znowu

zaczęło nam smakować

choć żaden nic nie powiedział

i nie dał nic znać po sobie

tacy z nas urwał

twardziele

.

 

DLACZEGO KRZYŻ ?

Najbardziej lubię małe

stare wiejskie kościoły

do których przychodzą

kobiety w kolorowych chustach

i odświętnie ubrani chłopi

przygięci do ziemi

zgarbieni

jakby wciąż jeszcze szli

za pługiem

przynieśli jajka dla proboszcza

i złotówki dla organisty

sękate palce sięgają

kamiennej kropielnicy

rzekomo najczarniejszego snu

bakteriologa…

a oni wciąż żyją

wyślizgane podeszwami granitowe stopnie

zadymione szklane kandelabry

które prawie nie dają światła

i powietrze nasiąkłe zapachem

dębu

kamienia

i tysięcy wypalonych tu świec

stoję w mroku

i czuję się jak w portalu

który katapultuje ludzi

do lepszego świata

oni w To wierzą

a ja im zazdroszczę i myślę

jak pięknie byłoby w To wierzyć

o ile znośniejsze

byłoby życie…

lecz mniejsza o to

chodzi o krzyż

narządzie tortur

i znak nadziei

ich i moi przodkowie od wieków

rodzili się pod tym znakiem

żyli

jedli

spali

kochali

i umierali

i chyba tylko słońce było zawsze

tak samo wieczne

i równie niezmienne

i zawsze

bez przerwy przy nich

obecne

a kto by się kłócił

ze słońcem ?

ich wiara

to jedyna mi znana

tak uniwersalna bajka

która zdaje się rozstrzygać

wszystkie dylematy

jedyny moralny stelaż

na którym da się ułożyć

wszelkie możliwe platformy

a dzwon

każdego dnia

od stuleci

zwołuje tych ludzi

by chociaż przez chwilę

byli w tym samym miejscu

robili to samo

i byli jednym

może to nie jest

najlepszy przepis na życie

ale pokażcie mi coś

cokolwiek

co ma większy sens

oto dlaczego

ja wam nie pozwalam

zdjąć tego krzyża ze ściany

w szpitalu

w magistracie

na szkolnym korytarzu

zostawcie go

przejdźcie obok po prostu

jakby to była paprotka

gaśnica

albo przycisk do windy

przecież on jest wam

obojętny

a dla mnie to godna czci

prastara tradycja

która sprawia

że trwamy

na moje sceptyczne oko

człowiek póki co

i tak nie wymyślił nic lepszego

i nawet jeśli takie

objaśnianie świata

jest iluzją

to przecież musiało nabrać mocy

swoją odwiecznością

która się tak trwale

pieczętuje

w historii ludzkości

odciskiem

tych miliardów ust

szepczących

mówiących

krzyczących

najbardziej przecież znane

słowo świata

Jezus

.

 

JEDYNAK SYJAMSKI

 

 

Choćbym nie wiem co robił

zawsze będę tym facetem

którego widzę w lustrze

nie żeby mi to szczególnie

doskwierało

ale czasem myślę

że choćbym nie wiem co robił

jestem na niego skazany

muszę go zawsze znosić

z jego dylematami

w tych jego wyszukanych

pozach

kiedy jest pijany

i kiedy się poci

gdy ciska przedmiotami

i gdy się nie odzywa

albo gdy gada zbyt wiele

i muszę słuchać tych jego

żarcików

jak tylko się odezwę

od razu go słyszę

ciągle trzyma łapy

w moich kieszeniach

i wciąż mi dosładza kawę

choć doktor powiedział …

mniejsza o to

w każdym razie

czuję się czasem

jakby mnie obłapiła

lepka ośmiornica

i znikąd pomocy

żadnej szansy by wyjść z siebie

i spojrzeć na siebie

z lotu ptaka

cóż za nieprzyjemna

duszna

sytuacja

być może psychiatrzy mają

jakąś fajną nazwę

dla tego dziwnego rodzaju

ataków klaustrofobii

ja wiem jedno

jak umrę

i znowu się obudzę

a on tam będzie

to się chyba

zabiję

.

CISZA PO BURZY

 

 

 

Gdy ból

jak wściekły pies

szarpie na Twoich oczach

bliską Ci osobę

krzykiem go nie przegonisz

we łzach go nie utopisz

wiem

bo próbowałem

gdyby istniała dźwignia

za pomocą której

mógłbyś to wziąć na siebie

wyrwałbyś ją z pulpitu

tak byś szarpał

lecz takiej dźwigni nie ma

więc negocjacje

gotów jesteś zdjąć z siebie

swoją własną skórę

i oddać ją ubogim

a już chwilę potem

grozisz niebu

wychodzisz przed dom buńczucznie

zakasując rękawy

będziesz gasić słońce

chmury rozdmuchasz jak pierze

ocean wychłoszczesz kijem

lecz Twoje 90 kilo

i Twoje silne ręce

nawykłe do ciężkiej pracy

nie znaczą nic

nawet w furii

a Twój intelekt

jest jak ziarnko grochu

właściwie to go nie ma

opadasz z sił

zanim ten kij znajdziesz

a serce

pękło na 1000 kawałków

i każdy kawałek z osobna

płacze…

co jest dalej nie wiem

została uzdrowiona

łaska i opamiętanie spłynęły na okolicę

jak ulewne deszcze

korytem rzeki płynie czyste życie

powracają ptaki

Boże

teraz mi wstyd

że niektóre sprawy

trzeba mi objawiać

w ten sposób

powinienem wiedzieć

powinienem widzieć

lecz ja miewam jak wielu

zupełnie bez sensu

gałki oczne skierowane

źrenicami do środka

.