
fot.wl.

fot.wl.
Ja jestem zrobiony
z wody
wszystko się we mnie
przelewa i chlupocze
trzeba mnie podlewać i nasączać
czasem gdzieś wsiąkam
i długo mnie nie ma
a na mrozie zamieniam się
w sopel
i jestem zrobiony
z powietrza
zapowietrzam się
psykam i świszczę
można mną napompować balon
a rzucony w ocean
nie tonę
no i jeszcze
bywam żywym płomieniem
płonę żądzami
lub nienawiścią
tego drugiego się wstydzę
i wtedy płonę rumieńcem
żywioły tańczą we mnie
czasem dochodzi do bójek
bo żywioły
jak sama nazwa mówi
to żywioły
woda
powietrze i ogień
walczą o mnie
i tak będzie do czasu
aż pogodzi je
ziemia
.
– Lepiej odejdź
odejdź
co ty tu w ogóle robisz
dziewczyno ?
ja się czuję
jakbym w szopie na węgiel
więził Rajskiego Ptaka
nigdy nie spotkałem kobiety
piękniejszej od Ciebie
przysięgam
ty lepiej leć
fruń
szybuj pod niebiosa
z równymi sobie
z białymi smokami
i z aniołami
przecież najwięksi herosi
będą Ci jedli z ręki …
– Kto ?
Adonis z tytanowym sześciopakiem ?
Apollo z oczami jak niebo ?
Herkules z torsem ze stali ?
czy hebanowy John
z tęgim
mocarnym pytonem
u pasa ?
wszystkich ich miałam
jak tylko chciałam…
– A gruby milioner
co by Ci wyspę kupował
na każde urodziny
albo atol ?
– Miałam i jego
– No a… książę
na białym rumaku ?
– Tych było ze czterech
i teraz już wiem że wolę
każdego ranka
budzić się obok kogoś
kto kiedy już skończy kaszleć
będzie miał coś ciekawego
do powiedzenia
kto mnie oczaruje
promieniem słońca złapanym
w karafce z wodą
i kto wie
że przechadzka to po czesku
„procházka“
a „sokol stěhovavý”
to wędrowny sokół – najszybsze zwierzę świata
a kiedy będzie mi smutno
i sama nie będę wiedziała
co mi jest
to Ty będziesz wiedział
i mi powiesz
i jakoś temu zaradzisz
nigdy więcej
nie będę się bała
nigdy więcej
nie będę się chować pod kocem
i płakać w poduszkę
Ty zadbasz
bym nie musiała
przytulisz mnie do serca
tak zwyczajnie
bez napinania klaty
a poza tym…
wiesz…
straszny tu masz bałagan
ktoś to powinien posprzątać
ktoś musi podlewać kwiaty…
– Hmm
no cóż…
zostań zatem.
.
„A teraz
jak w każde niedzielne popołudnie
zapraszamy
na nasz Koncert Życzeń” …
tamten świat
wydawał się być
taki poukładany
i taki bezpieczny
pełen prostych zasad
zamieszkały wyłącznie
przez prawych i zacnych ludzi
„Ukochanej mamie i babci
stu lat w zdrowiu
i wszelkiej pomyślności
życzą
Grażyna z mężem
brat Kazimierz z rodziną
i kochający
Jurek z wojska …”
tamten czas
był tak cichy i godny
i taki sprawiedliwy
przemijał niespiesznie
a wszelkie wojny i zawieruchy
wydawały się czystym
nieprawdopodobieństwem
„W tę piękną rocznicę
dla naszych dostojnych jubilatów
na prośbę córki Marioli
Kawiarenki zaśpiewa
Irena Jarocka …”
mam nadzieję
że wszystkim się spełniło…
a może
tamten świat
gdzieś jeszcze istnieje
a może
tamten czas
wciąż leniwie kuśtyka
i to jedynie nas
takich jak wtedy
już nie ma ?
.
Czasem zaglądam do salonu
w którym stoją
nowiutkie Ferrari
Maserati
i Bentleye
(salon to nie byle jaki
kawa smakuje tam wybornie
a automat sprzedaje colę
wyłącznie w oryginalnych
szklanych butelkach)
nie żeby było mnie stać
na takie auto
nawet bym chyba nie chciał
nie wiedziałbym jak to prowadzić
bałbym się dotknąć gazu
ja tam zaglądam po prostu
by choć na chwilę zapomnieć
o brzydocie tego świata
poczuć delikatny powiew
absolutu
perfekcji
akuratności
popatrzeć na te cacka
które są tak ładne
i zawsze wypolerowane
bo to mnie zwyczajnie
podtrzymuje na duchu
z tego samego powodu
dokładnie w tym samym celu
zaglądam czasami
na Twój profil
by pooglądać zdjęcia
nie żebyśmy się znali
nawet bym chyba nie chciał
nie wiedziałbym jak z Tobą
rozmawiać
bałbym się dotknąć Twej dłoni
ja tu zaglądam po prostu
by choć na chwilę zapomnieć
o brzydocie tego świata
poczuć delikatny powiew
absolutu
perfekcji
akuratności
zobaczyć kogoś
kto jest tak ładny
i zawsze się uśmiecha
i to mnie zwyczajnie
podtrzymuje na duchu
.
„Skąd ty wiesz takie rzeczy
skąd ty to możesz wiedzieć… ?” – spytała
„Cóż
sprawa jest prosta
to te wszystkie lata
spędzone w kawiarniach”
„To i o mnie zapewne wiesz wszystko ?”
„Mam Cię jak na talerzu
a i o TYM
no wiesz…
też wiem …”
„A pocałuj mnie w dupę !” – zawołała
jego oczy rozbłysły
jak małemu chłopcu
na myśl o karuzeli
.
„Wykorzystam sposobność
i będę z tobą szczera
szczera jak nigdy
wiesz
bo zasadniczo
są dwa typy facetów
tacy
co to na pięć minut
przed odlotem śmigłowca
wrócą do dżungli po rannego kolegę
i ci
którzy tego nie zrobią
tych pierwszych jest niewielu
być może dlatego
że oni żyją krócej
i nie zawsze się zdążą
rozmnożyć
i ty właśnie
cholera
niestety
należysz do tego gatunku
jak u kogoś się pali
to zaraz się zjawiasz
taki cholerny
pożyteczny
facet z gaśnicą
wiesz
tak cię widzę
facet z gaśnicą !
„Twój facet to anioł” – powiadają
„taki miły
i zawsze można na niego liczyć”
a mnie normalnie trzepie
ja się czuję jak chłopak
pięknej dziewczyny
która daje wszystkim
bo jest piękna…
rozumiesz ?
ty jesteś piękny
i dajesz wszystkim
a ja jestem zwyczajnie
zazdrosna
bo przecież
to moje
Moje
MOJE
ty jesteś mój
i skrzydła twoje są moje
twoja aura
puch i pierze twoje
przede wszystkim są moje… !
a potem dopiero
tego czy tamtej
czy onego…
ty nawet nie masz wrogów
cholera
ciebie wszyscy kochają
to prawdziwie anielska
zdolność
zaciekłego wroga przerobić
tak by cię klepał po plecach
znam paru gości
co to potrafią
lecz oni idą na łatwiznę
i robią takie rzeczy normalnie
za pomocą pieniędzy
lub bejsbola
ty robisz to sercem
i to jest nasz problem
mój nauczyciel wuefu
powiedział jednego razu
„Ja nie mam wrogów…
wszystkich zabiłem”
i to był facet
prawdziwy
bo facet
powinien zabijać
powinien palić niestety
gwałcić nawet
i włochatymi łapy
grabić w swoją stronę
lecz potem
to co zagrabione
powinien przynosić swoim
rozumiesz ?
swoim
Swoim
SWOIM…
swojej samicy
i jej młodym
a nie całemu światu
by potem samemu
klepać kurwa biedę !
przecież ty beze mnie
to ty byś lebiodo
dawno już skończył w rynsztoku
wynieśliby ci wszystko
z domu
a ty byś im jeszcze pomagał
pakować to do auta
dlatego jestem pewna
że jak cię w końcu
szlag trafi
i staniesz u niebieskiej bramy
to wyciągniesz z kieszeni
pieprzony smar grafitowy
i bezinteresownie
za zupełną darmochę
przesmarujesz im zamki i prowadnice
i jeszcze zawiaski
w oprawkach okularów Św. Piotra
tak na wszelki wypadek…
Boże
ile ja razy to mówiłam
błagałam
Płakałam
GROZIŁAM
i nic !
lecz teraz wykorzystam okazję
teraz mam cię pod ręką
i ci powiem
raz będę całkiem szczera
wiesz
bo ja po prostu pojąć nie mogę
za co ja cię głupku …
tak kocham
dlaczego ja bez ciebie
nie potrafię oddychać
a świat się wydaje
czarno-biały
czasem mówię te różne rzeczy
a później tak strasznie
żałuję
gdy widzę jak stoisz z opuszczoną głową
i boisz się odezwać …
i ręce chowasz za plecami
„co tam chowasz !?”
„ …gaśnicę”
hahaha …
o Jezu
czemu ja znowu płaczę ?
ze śmiechu ?
Ze złości ?
Z MIŁOŚCI ?
może faktycznie w miejscu
w którym stoisz
świat jest o tysięczną promila
lepszy
i dobrze stać przy tobie ?
i może faktycznie
gdy to wszystko pieprznie
i przyjdzie do ostatecznych rozrachunków
to się wtedy okaże
że to jednak ty
zawsze miałeś rację ?
może dlatego czasem
dziękuję Bogu za ciebie
i błagam by miał cię w opiece
ofermo
bo ja
nie zawsze daję radę… ?
nie wiem
dlaczego jak cię głupku
tak kocham ?
i za co ?
hmm
to takie piękne
i takie niepojęte
gdzie te chusteczki ?
chociaż …
jak sobie przypomnę
jaki z ciebie frajer
to znowu nie wiem
czy mam cię w tym mroku
w tym lichym świetle księżyca
całować
czy lać po pysku !
no frajer
Frajer
FRAJER ! …”
„Ee … co to… co się stało ?”
„Ciele się zesrało !”
„Co … ale … co ?”
„Nico !
nie zapalaj światła !
cholera …
a w ogóle
to mógłbyś chrapać ciszej ?!
.
Jeden z tych znanych polskich poetów
podał mi gitarę
”graj
piękny cyganie” – powiedział
„Oho” – pomyślałem – „ łapy trzymaj przy sobie”
wszyscy wiedzieli o jego skłonnościach
w końcu był znany
lecz ja byłem tam z dziewczyną
i od tego momentu
byłem z nią jeszcze bardziej
ta moja krzykliwa
dobitna
seksualność hetero
budziła w nim smutek
ale i…
odrazę
chociaż nic nie mówił
czułem to wyraźnie
to są rzeczy mierzalne
tylko za pomocą
najczulszych instrumentów
takich jak
niezwykła wrażliwość
przyjacielska troska
albo na przykład
serce matki
tyle że i ja
nie byłem mu dłużny
z miłosierną rezerwą
patrzyłem
na dorosłych facetów
którzy piszą wiersze…
hehe
inny z tych znanych polskich poetów
robił interesy
i wiódł wystawne życie
miał bowiem smykałkę
do obu tych rzeczy
„biedy trzeba się wstydzić”- mawiał
„a przy okazji
co u ciebie Haraldzie ?
nie ma chyba zbyt wielu
porywających momentów
w życiu
prostego sanitariusza
na państwowym etacie
w państwowym szpitalu ?”
byliśmy przyjaciółmi
lecz moja pozycja
budziła w nim smutek
i chyba …
politowanie
niby nic nie mówił
lecz wyraźnie to czułem
to są rzeczy mierzalne
tylko za pomocą
najczulszych instrumentów
takich jak
naturalny liryzm
koleżeńska tkliwość
albo na przykład
serce matki
tyle i że ja
nie byłem mu dłużny
z dobrotliwym uśmiechem
patrzyłem
na dorosłych facetów
którzy piszą wiersze…
hehe
pierwszy z tych poetów
zmarł niedawno na raka
a jego książki
chodzą na „Allegro”
w cenie paczki
„Marlboro Lights”
drugi poszedł w dewocję
i prawicowe klimaty
i jest dzisiaj znany
raczej tylko ze swoich
gazetowych wygłupów
można właściwie powiedzieć
że on także umarł …
a ja cóż
dorosłem
dojrzałem
siedzę na tarasie
i sącząc absoluta…
piszę wiersze
hehe.
.
Wyszła na korytarz
więc wstałem
by ją przepuścić w wąskim przejściu
sięgała mi ledwie do piersi
lecz klasą
przewyższała mnie o głowę
„O Jezu …” – wyszeptała
„Ty jesteś prawdziwy ?”
była nietrzeźwa
ale tylko do tego momentu
w którym puszczają
te najbardziej zbędne
utrudniające życie hamulce
lekko uniosła mą koszulkę
grzbietem palca wskazującego
dotknęła sześciopaka …
i natychmiast cofnęła rękę
jakby poraził ją prąd
stała tak chwilę
z dłońmi przyciśniętymi do piersi
oczy miała zamknięte
a gdy je otworzyła
błyszczały dziwnie przeszklone
czymś w rodzaju nagłej
dziewczęcej nadziei
„Mogę cię zabrać do domu ?” – spytała
wzruszyłem ramionami
„Zapłacę !” – krzyknęła
musiałem mieć
naprawdę głupią minę
bo wybuchnęła śmiechem
tak donośnym
tak perlistym
że aż jej koleżanki
ciekawe co się dzieje
wyjrzały z przedziału
śmiejąc się zniknęła
w drzwiach toalety
a ja usiadłem z powrotem
na swoim plecaku
młody
durny
i trochę speszony
że dałem się tak załatwić
nie wiedziałem
że może być gorzej
a może
oto bowiem minęły lata
i niestety
w niepamięć odeszły
wszelkie możliwe przyczynki
do tego
by w ogóle w ten sposób
ze mną
żartować
.
Podstarzały hipis
który wygląda jak Indiana Jones
po 20 latach łagru
stoi przy drzwiach do galerii
i wyciąga drżącą
pokłutą igłami łapę
dwudziestoletnia dziewczyna
z tyłkiem jak u perszerona
mija go obojętnie
Boże…
z taką dupą
niewiele da się zrobić
z wiekiem
będzie tylko gorzej
a ona już teraz nie daje rady
wsiąść do zwykłego
samochodu
przeszła jak parowóz
pchający przed sobą
druciany wagon
pełen fasoli w puszkach
i mrożonych hamburgerów
ale w drzwiach hamuje
przepuszcza zgarbioną staruszkę
w eleganckim
staromodnym płaszczu
i różowych
futrzanych bamboszach
daję hipisowi puszkę „Red Bulla”
potrzebuje jej bardziej niż ja
puszczam oko do dziewczyny
a za staruszkę będę się modlił
nie
nie dziękujcie
dla mnie to zaszczyt
móc obcować z
herosami
.