POMOC DOMOWA Z KIJOWA

 

 

 

Naprawdę byłaś obok

 

a ja za każdym razem

 

mijałem Cię obojętnie

 

jak wystawę z damskimi łaszkami ?

 

Naprawdę byłaś obok

 

a mnie przez te wszystkie lata

 

nawet nie przyszło do głowy

 

że jest w Tobie tyle

 

tej zwykłej życzliwości

 

tej której tak strasznie

 

łaknę ?

 

I wystarczyło po prostu…

 

pogadać ?

 

Wyszło jak zawsze

 

cholera

 

Zjadłem wszystkie frytki

 

i na dnie pudełka

 

znalazłem

 

torebkę z ketchupem …

 

.

 

HELGA

 

W tym domu opieki

 

Helga

 

mocno się wyróżniała

 

śladami dawnej urody

 

nienaganną manierą

 

i delikatnością princessy

 

gdyż kiedyś była damą

 

Teraz jednak

 

bolesny artretyzm

 

przygiął ją do ziemi

 

a bezlitosna demencja

 

odebrała jej wszelkie

 

możliwości obrony

 

przed złymi duchami

 

wszechogarniającą nicością

 

i w ogóle

 

I prawie już jej nie było

 

lecz na oddział przyjęto

 

nowego pielęgniarza

 

Magnusa

 

pięknego chłopaka o niebieskich oczach

 

i silnych ramionach

 

jednego z tych co to wiecie

 

jak wchodzą do pokoju

 

to robi się jaśniej

 

I już na pierwszym dyżurze

 

Magnus

 

miał Helgę w swoim grafiku

 

więc to on wieczorem

 

ułożył ją do snu

 

posiedział przy niej chwilę

 

znalazł w radiu muzykę

 

którą zdaje się

 

lubiła

 

a nim wyszedł

 

delikatnie zgarnął jej z czoła

 

niesforny kosmyk

 

siwych włosów

 

Następnego ranka

 

jak nigdy

 

Helga sama dotarła

 

na stołówkę

 

sama się umalowała

 

(choć nie wyglądało to dobrze)

 

i siedziała tam wyprostowana

 

(przecież to niemożliwe !)

 

w koralach na szyi

 

z nogą założoną na nogę

 

i czekała na NIEGO

 

Kiedy wreszcie przyszedł

 

pielęgniarki westchnęły

 

w stołówce pojaśniało

 

po części również

 

od dziwnego blasku

 

bijącego

 

z umazanego szminką oblicza

 

staruszki

 

„Dzień dobry Helgo” – powiedział

 

i podał jej szklankę mleka

 

w taki sposób

 

jakby to była lampka

 

najprzedniejszego szampana

 

i miało się wrażenie

 

że Helga

 

za chwilę wstanie i

 

zatańczy…

 

Przez resztę dnia z balkonikiem

 

szczęśliwa

 

kuśtykała

 

za NIM

 

nie bardzo pamiętając

 

za czym właściwie goni

 

chłopak

 

był dla niej

 

zwyczajnie miły

 

a pielęgniarki

 

nie wiedzieć czemu

 

jakoś głośniej niż zwykle

 

trzaskały drzwiami

 

od gablot z lekami

 

i częściej

 

wychodziły na papierosa

 

Wreszcie

 

na wieczornym zebraniu

 

przełożona powiedziała

 

„Rozmawiałam z kadrami

 

bo właśnie się okazało

 

że mają straszną biedę

 

na tym drugim oddziale

 

u nas personelu jest dosyć

 

więc przeniosłam tam

 

Magnusa

 

od jutra

 

Jakieś pytania ?”

 

Żadnych pytań rzecz jasna

 

nie było

 

naradę zakończono jak zwykle

 

profesjonalnie

 

wśród uśmiechów

 

i w miłej atmosferze.

 

 

.

 

MIMO WSZYSTKO CHODŹ ZE MNĄ NA KAWĘ

 

Idealną kawę

 

szczerze powiedziawszy

 

zdarza się tu dostać

 

rzadko

 

czasem jest zbyt mocna

 

a czasem za słaba

 

jeśli jest zbyt mocna

 

to smakuje lepiej

 

lecz rujnuje serca

 

nerwy i żołądki

 

zbyt słaba nam za to

 

wcale nie zaszkodzi

 

słabą kawę

 

pije się bez strachu

 

i po jakim czasie

 

może się ona stać

 

bezpiecznym

 

dobrym przyzwyczajeniem

 

pozwoli nam żyć dłużej

 

i da nam więcej czasu

 

na krzepiące rozmowy

 

i wierz mi

 

że wcale nie inaczej

 

że dokładnie tak samo

 

jak z kawą

 

rzecz się ma …

 

z miłością

 

i z przyjaźnią

 

„Halo

 

dwie nie za mocne espresso

 

proszę

 

dla mnie

 

i dla tej pani ! ”

 

.

 

FILIŻANKA GORĄCEJ PACHNĄCEJ DUSZY Z CUKREM I ZE ŚMIETANKĄ

 

 

 

 

Ten student co stał przede mną

 

w lotniskowym barze

 

poprosił o małą Latte

 

zapłacił drobniakami

 

dziewczyna przy automacie

 

wcisnęła co trzeba

 

i oboje wpatrzeni

 

w parujące dysze

 

czekali dłuższą chwilę

 

aż kubek się

 

napełni

 

„Nie odchodź” – powiedziała nagle

 

„Muszę” – odrzekł

 

„To weź mnie ze sobą”

 

„Nie mogę”

 

„Czy zobaczę Cię jeszcze ?”

 

„Nie wiem”

 

„Boże

 

dlaczego to tak boli

 

ta samotność ? ”

 

„Nie wiem …”

 

Wziął swój kubek

 

i odszedł

 

smutny

 

z pochyloną głową

 

„Chcesz to mnie WEŹ…

 

cokolwiek to znaczy…

 

jakkolwiek masz na imię…

 

i dokądkolwiek idziesz …

 

otworzę się przed Tobą

 

jak książka na wietrze

 

wszystkimi stronami naraz

 

i bez reszty … !” – zawołała za nim

 

lecz nadal

 

tylko oczami

 

nadal

 

tylko wzrokiem

 

bo cała ta rozmowa

 

tych dwojga obcych

 

ludzi

 

odbyła się bez słów

 

jedynie pośród spojrzeń

 

chrząknięć i uśmiechów

 

(tyle że ja

 

cholera

 

słyszę takie rzeczy

 

i je widzę

 

choć nie zawsze bym chciał)

 

Zniknął w hali odpraw

 

Dziewczyna westchnęła

Teraz mnie dostrzegła

 

„Co podać ?” – zapytała

 

wciąż jeszcze zmieszana

 

„To samo” – rzekłem

 

bez większej nadziei

 

„To samo…”

 

.

 

PETER HARTOGSVELD

„Halo…

tu Tini

dziewczyna Petera

Peter mówi

że jesteś w Amsterdamie

i pomyślałam

że chętnie bym cię

poznała

fajnie by było

gdybyś dzisiaj

zjadł z nami kolację… ”

Głos miała zmęczony

ochrypły

sciorany

uznałem

że to przez alkohol

i skręcane papierosy

bez filtra

Do głowy mi nie przyszło

że dziewczyna Petera

może mieć

prawie siedemdziesiąt lat

i że może być starsza

od jego matki

Do głowy mi nie przyszło

że nie wiem nic o kobietach

mężczyznach

i miłości

bo wtedy myślałem

że wiem wszystko

a tu dupa…

Tamtego wieczoru

zapaliłeś mi w głowie światło

bym nigdy później

nie pobłądził w mrokach

i nie skrzywdził nikogo

nieuprawnionym osądem

To takie

ważne.

.

FRANCUSKA PRZYJAŹŃ

 

„Masz ochotę na loda ?” – spytała Florence po obiedzie

Nie wiedział co odrzec

Widząc jego zmieszanie

roześmiała się szczerze

tak samo jak przed laty

„Kiedy byłeś młody” – powiedziała

za loda

sprzedałbyś duszę

pamiętasz ?”

„Jasne”– odezwał się w końcu

„I nie raz sprzedałem

Pamiętam także

to upalne lato

na plaży w Benodet

Po zachodzie słońca

palcami obu dłoni

delikatnie chwytałem

muszelkę

bardzo ostrożnie

i czule

sprawdzałem

czy szumi w niej pieśń

oceanu

pamiętam że Toje wargi

drżały w bujnym zachwycie

nad poetycką giętkością

zawiłego języka

przyjaźni

i pamiętam jak nieme

i wilgotne od wzruszenia

prosiły o jeszcze

i jeszcze

i jeszcze… ”

„Ty stary draniu” – przerwała mu nagle

„Nic się nie zmieniłeś

pięciu zdań ci potrzeba

by rozebrać kobietę”

Westchnęła

i z zamrażarki

wyjęła pudełko

lodów

Serce wciąż jej biło…

.

 

.

PRAWDZIWY MĘŻCZYZNA

 

 

Mały chłopiec biega po supermarkecie

 

i krzyczy

 

maaamaaa !

 

rzecz jasna mama się znajdzie

 

już ją słychać gdzieś

 

między regałami

 

blondyna z ochrony też ma sprawy na oku

 

będzie OK

 

lecz malec

 

jeszcze o tym nie wie

 

diabli wzięli heroizm

 

i naturalną u chłopców

 

dumę wojownika

 

cóż z tego

 

że pokonał smoka

 

latał w kosmos

 

i kosił zastępy…?

 

to wszystko nic

 

w porównaniu z tym teraz

 

łzy jak grochy

 

ciekną mu

 

po czerwonej ze strachu buzi

 

posikał się w porcięta

 

nie może złapać powietrza

 

teraz już trudno zrozumieć co krzyczy

 

biegnie jakby płonął

 

sam we wszechświecie

 

jest czystą bezradnością

 

samotnością

 

i strachem

 

a ja wiem

 

że bez względu na to

 

jak dobrze gram twardziela

 

tak właśnie

 

dokładnie tak bym wyglądał

 

gdybyś mnie

 

opuściła

 

.

TRELLEBORG 2017

 

Abdi spędził dzieciństwo

 

w smutnym spalonym mieście

 

w smutnym spalonym kraju

 

na skraju pustyni

 

na pograniczu śmierci

 

i obłędu

 

w kleszczach permanentnego

 

wyniszczającego głodu

 

Na dobrą sprawę

 

pierwszą rzeczą jaką zobaczył

 

w wolnym

 

zachodnim świecie

 

była ta stacja benzynowa przy porcie

 

w szwedzkim Trelleborgu

 

I to było cholera

 

coś …

 

Kierowca

 

nie domknął drzwi autokaru

 

i olśniony Abdi

 

ujrzał gabloty

 

w jasno oświetlonym wnętrzu

 

butiku

 

Ten widok go oszołomił

 

jakby zajrzał do wnętrza

 

świątyni

 

a ów wysoki blondyn w błękitnej koszuli

 

stojący za kasą

 

(chłopak w jego wieku)

 

wydał mu się kapłanem

 

aniołem

 

albo i samym…

 

Bogiem

 

„Jakże to ? – myślał Abdi

 

To tak można ?

 

Tyle jedzenia w jednym miejscu

 

i nikt się na to nie rzuca ?

 

Tyle słodyczy

 

kanapki z mięsem

 

i z najprawdziwszą sałatą ?

 

Pełen kosz jabłek

 

za który w jego ojczyźnie

 

wiódłby żywot króla

 

i woda

 

woda

 

całe regały butelek

 

z wodą czystą jak kryształ

 

I nie pilnują tego

 

uzbrojeni ludzie ?

 

I nikt do nikogo nie strzela ?

 

To musi być Raj

 

i to musi być prawda

 

że oni tutaj jędzą

 

trzy razy dziennie …

 

Do Abdiego dotarło nagle

 

jak smutne i jałowe

 

jak ubogie było

 

życie

 

jego

 

i jego bliskich

 

Stanęła mu przed oczami

 

matka

 

co umarła tak młodo

 

ojciec

 

który nigdy w życiu

 

nie spróbował cukru

 

siostry

 

które jadły najmniej

 

bo najmniej pracowały

 

i jego osioł Ada

 

prawdziwy przyjaciel

 

który nie umarł z głodu i pragnienia

 

tylko dlatego że wcześniej

 

rozerwała go mina

 

biedny Ada

 

biedny

 

stary

 

kochany Ada

 

na widok soczystego trawnika

 

na skwerku obok tej stacji

 

dostałby zapewne

 

pomieszania zmysłów…

 

Abdi poczuł nagle

 

rozdzierający żal

 

i wściekłość

 

nienawidził Somalii z całego serca

 

nienawidzę

 

nienawidzę

 

nienawidzę

 

powtarzał

 

nienawidzę Somalii …

 

potem się zachłysnął i…

 

zaczął beczeć

 

i beczał

 

i chlipał

 

dziecięcym sposobem

 

choć już męskim głosem

 

a na czarnym

 

młodzieńczym wąsie

 

zabłysł żałosny

 

szczenięcy glut

 

„A temu co ?” – zapytał kierowca

 

„Tęskni za domem

 

tęskni za swoim krajem …

 

to musi być straszna tęsknota… ” – powiedziała pani psycholog

 

magister specjalistycznej

 

edukacji i integracji

 

w urzędzie miasta

 

w Trelleborgu

 

.