VALBORG

 

Po zimie

 

spędzonej w moim pokoju

 

aloes jakby się skurczył

 

i stracił kolory

 

więc dziś rano

 

tak jak stał

 

z donicą

 

wyniosłem go na taras

 

w pełne słońce

 

Z początku

 

chyba go bolało

 

lecz potem upiwszy się światłem

 

był wielce rad

 

i wesół

 

Wiosna

 

wiosna – powiadam !

 

Sąsiad zawisł na parkanie

 

„Twój kot przyłazi do mnie”

 

i sika w moje rabatki ! ” – woła

 

kurdupel

 

jestem pewien że stoi

 

na kosiarce do trawy

 

„Pogadam z nim jak wróci” – obiecuję

 

Wiosna

 

wiosna – powiadam !

 

„Jaja sobie robisz ?” – pyta sąsiad

 

„Nic z tych rzeczy

 

Dziś jest Noc Walpurgii

 

na wydmach przy zatoce

 

na niebosiężnym stosie

 

spłoną zimowe zatargi

 

dym przegoni złe duchy

 

stańmy ramię w ramię

 

w blasku ogniska

 

jak Wikingowie z dziada pradziada

 

z czaszką piwa w łapie

 

i zaśpiewajmy z innymi…

 

Våren

 

våren – säger jag !”

 

„Ty nie jesteś Wikingiem” – mówi

 

„No to będę

 

już po czwartym piwie”

 

„Ale … z dziada pradziada ?”

 

„To

 

po ósmym”

 

„Jesteśmy umówieni… !”

 

Aloes tryska zielenią

 

Wiosna

 

wiosna – powiadam !

 

.

TO TWOJE

Ten dom

urządzany tak długo

z pietyzmem

te wypucowane auta w garażu…

to nie Twoje

Ten ekspres co parzy kawę

jaką zechcesz

w piętnaście sekund

elegancko

bez rozmoczonych filtrów

co się rozłażą zawsze

w połowie drogi do kosza…

to nie Twoje

Ten kapelusz znanego aktora

ze znanego serialu

kolekcjonerski rarytas

zamknięty w szklanej gablocie

te dziesięć zegarków

kosmiczny komputer

i łódka w przystani…

to wszystko nie Twoje

to wypożyczone od świata

tylko chwilowo u Ciebie

jak banknot

lub jak ten fortepian

Yamaha

dziś tutaj

lecz wkrótce pewnie w innym

zupełnie obcym domu

To wszystko tymczasowe

i naprawdę

nie Twoje

Lecz kiedy siedzisz w kuchni

a córka podejdzie od tyłu

obejmie Cię mocno

kładąc Ci brodę na ramieniu

i powie

„Ech tata

a pamiętasz jak razem

łowiliśmy ryby ?” …

to Twoje

Jak krztusisz się

krakersem

a żona patrzy na Ciebie

i mówi

„Musisz gryźć dokładniej

ty stary pierdoło…”

lecz w jej oczach widzisz

autentyczną troskę i strach…

to Twoje

I jeszcze jak możesz

pójść wieczorem na plażę

stać po kolana w wodzie

i patrzeć jak mewy walczą z wiatrem

pokrzykując te swoje

ija ija ija ! …

to Twoje.

.

 

WYSTARCZY BUTELKA DOBREGO WINA

Nie życzcie mi

żebym miał wszystko

by się powiodły wszystkie

moje interesy

by ludzie mnie kochali

i żeby nie było rzeczy

której nie mógłbym mieć

nie życzcie mi

by każdy mój kaprys

był dla świata rozkazem

nie mówcie „obyś żył wiecznie

i oby każda sekunda twojego życia

była wyłącznie spełnieniem”

nie życzcie mi wszechmocy

i daru wszechwiedzy

ani bym nigdy nie zaznał

bólu

i nie posmakował łez

bo wtedy byłbym Bogiem…

takiego życia nie chcę

weźcie je sobie

.

UROCZYSTE (NA PEWNO?) ŚNIADANIE

 

„Oto surowy

drewniany stół – powiadam

na nim kamionkowa misa

a w niej żurek

i biała kiełbasa

która w dawnych czasach

była takim rarytasem

że widywano ją tylko

na najbogatszych

pańskich stołach

a i to tylko w święta

Wielkiej Nocy

i jajka

symbol odrodzenia

i nowego życia

oraz chrzan

co symbolizuje zdrowie

i przypomina nam o łzach

Chrystusa

i chleb

prawdziwy polski chleb

tutaj zdobywany

z niejakim trudem

o tym chlebie

mówić wam nie trzeba

siadajcie…”

Usiedli

milczą

patrzą po sobie niepewnie

któreś cyknęło zdjęcie

telefonem

„A jogult?” – pyta najmłodsze

i najbardziej śmiałe

„Jaki jogult?”

„Gluskowy!”

„Dobra – mówię

przyniosę ci jogurt”

„Dla mnie waniliowy!”

„A ja ci pomogę!”

i w krótkim czasie

na stole

zjawiają się jogurty

sosy

keczupy

serek paprykowy

sok pomarańczowy

pasta kawiorowa

„ABBA”

masło orzechowe

„Tata!

toster znowu nie działa!”

„Gdzie jest ten dżemik w tubie?”

„Weź jeszcze śmietankę do kawy!”

„Są krakersy bez maku?”

„To nie jest mak

to sezam”

„Oliwki postaw z boku”

„Nie mów do mnie zboku”

„Hahaha”

„Hehehe”

„Odłóż tableta kochanie”

„Podajcie cukier”

„Eee … a gdzie tata?”

„Co?”

„Gdzie tata?”

Stoję w kuchni

czekam aż grzanki wyskoczą z tostera

i dumam

jak to się stało

że najważniejszy

najbardziej celebrowany posiłek w roku

stał się daleko skromniejszy

niż codzienne śniadanie

choć kiedyś było

na odwrót

co to za czasy

że w święta

wypada jeść skromniej

niż zazwyczaj

i dokąd to wszystko

prowadzi …

.

 

TAK TO WYGLĄDA, DZIEWCZYNY

Żona Haralda

Maud

co roku w połowie kwietnia

wołała

O Boże ! Przecież dziś są twoje urodziny !

a ja nie mam dla ciebie prezentu!

naprawdę chciałam ci kupić jakiś drobiazg

ale na nic nie mogłam się zdecydować”

A on co roku

całował ją w czoło i mówił :

Nic nie szkodzi skarbie

ważne

że pamiętałaś”

Tak było przez czterdzieści lat

To przykre

i cholernie trudne – powiedział mi kiedyś

bo mały chłopiec na słowa

nie mam dla ciebie prezentu”

może się rozpłakać

lecz co ma zrobić

dorosły mężczyzna ?”

I wtedy w oczach

tego starego

siwego człowieka

profesora

o niezwykle wysokiej

kulturze

dostrzegłem łzy

.

OKNO

W lichej

niewykończonej chałupie

pod lasem

gdzieś na Podkarpaciu

leżał inwalida

młody człowiek

który kiedyś nietrzeźwy

rozbił się na motorze

i teraz poruszał tylko głową

a i to z największym

trudem

jedyną osobą

która się nim zajmowała była

dwunastoletnia dziewczynka

córka jego brata

tylko ona jedna

przychodziła do niego

w tym ciemnym pokoju na poddaszu

nikogo innego nie widział

przez ostatnie trzy lata

z nikim innym nie zamienił słowa

„Ale mam radio – mówił

gadam do radia

panie redaktorze

znam na pamięć wszystkie

nasze piosenki

i niektóre angielskie

Marzenia ?

cóż

mam jedno marzenie

bo to okno tutaj…

nieduże

jedyne w tym pokoju

wie pan

widzę przez nie

czubek drzewa

i kawałek nieba

chmury

czasem ptaki

lecz mój brat podobno

chce dom rozbudować

i wtedy to okno

mi chyba zamuruje

tak bym chciał żeby nie

Boże

żeby okno nie …

Nie wiem

jak to się skończyło

ten reportaż widziałem

wiele

wiele lat temu

byłem wtedy jednak

i jestem do dzisiaj

wstrząśnięty

rozdarty

do głębi poruszony

losem człowieka

i nie chodzi o tego

młodego inwalidę

on ze swoim życiem

zrobił co chciał

ale nawet wtedy

miał swoje radio

i to swoje okno

ja wówczas byłem 

i jestem do dzisiaj

zdruzgotany widokiem

tej umorusanej dziewczynki

która weszła do izby

z talerzem zupy

i prześcieradłem na zmianę

lecz widząc kamerę

natychmiast uciekła

uznałem wtedy

i myślę tak do dzisiaj

ze zobaczyłem Anioła

lecz jej los niestety

był już wtedy

przesądzony

obawiam się że dziś

pracuje ponad siły

nic od niej nie zależy

ma gromadkę dzieci

i męża pijaka

co bije nie gorzej niż ojciec

a ona

tak jak ją uczono

pewnie nie skarży się na nic

ani na nikogo

od samego początku pogodzona

z tym

że jej radio

milczy

a okna

wszystkie

zostały zamurowane

.

SPOTKANIE KLASOWE

Pamiętam

że kiedy przed laty

grałem im „Woman in Love”

znały tekst

nuciły słowa

były

tak ufne

piękne

tak zdrowe

i gotowe na każde

poświecenie

na każdy ból

pewne na bank

że przecież

on w końcu przyjedzie

na białym koniu…

siedziały zbite w gromadkę

jak młode foki

rozmarzone

z maślanymi oczkami

teraz siedzą w tym samym miejscu

w tym samym porządku

patrzą na mnie/przed siebie

ja nie gram

nic nie mówię

zakłopotany chrząkam

i grzebię palcem

w popielniczce

bo z tego co widzę

niech to szlag…

żadnej się nie spełniło

.

 

WARIAT

Mężczyzna

w różowym kombinezonie

od tygodnia grabił liście

wokół domu mojego sąsiada

dziś rano sąsiad

powiedział do mnie

„sześćdziesiąt worków liści

rok temu było osiemdziesiąt

upora się z tym

do świąt

biedaczyna”

„Biedaczyna?” – spytałem

„Wiesz

on nie jest całkiem normalny

jest na jakiejś rencie

kiedy w południe

pijemy kawę

nie odzywa się słowem

ten jego kombinezon…

i zauważ

że kiedy skończy

w całym ogrodzie nie znajdziesz

ani jednego listka

ANI JEDNEGO

to chore”

„Robi to

za co mu płacisz” – powiadam

„To nie jest normalne

kolego

płacę mu od całości

więc mnie to nie przeszkadza

ale wiesz dlaczego

tak mu z tym wszystkim schodzi?

otóż on

każdy listek

ogląda bardzo dokładnie

z obu stron

nim go wrzuci do tego

plastikowego worka

a to dlatego że sprawdza

czy aby broń Boże

na którymś z tych suchych liści

nie ma…

ślimaka

rozumiesz

boi się skrzywdzić

ślimaka

to wariat”

Wyjąłem pocztę ze skrzynki

i wróciłem do domu

rachunki

rachunki

rachunki

nie stać mnie na ogrodnika

lecz pomyślałem

że też zatrudnię tego gościa

w różowym kombinezonie

zapłacę za to

by chociaż przez chwilę

mieć w mym ogrodzie…

   Człowieka

.

PÓJDĘ Z TOBĄ

nie powinienem zostawać

na tym parkingu sam

ani na dworcu

na lotnisku

czy w galerii

nie wolno mi tak siedzieć

i przyglądać się ludziom

kiedy oni o tym

nie wiedzą

bo po jakimś czasie

przepełnia mnie już tylko

smutek

i nicość

zgroza

i żal

i sam nie wiem czego

bardziej się wstydzę

nie powinienem zostawać

na tym parkingu sam

nie wolno mi tu siedzieć

i przyglądać się bliźniemu

memu

bo po czymś takim

przeważnie

ciężko mi się

pozbierać

lepiej pójdę z tobą

do tego fryzjera

poczekam przy poczcie

pooglądam

znaczki…

.

JAKIEŻ TO PRAKTYCZNE

Na statku mieliśmy umowę

„sikamy na siedząco”

cóż

faktycznie

trudno jest trafiać w punkt

gdy się obijasz o ściany

z początku czułem się głupio

lecz doceniłem stan rzeczy

gdy przyszła moja kolej

by sprzątać toalety

potem

sikałem na siedząco

nawet gdy staliśmy w porcie

i szczerze mówiąc

tak mi już zostało

gdy tylko mam możliwość

robię tak do dzisiaj

z tą tylko różnicą

że teraz

jedynym co mną kiwa

i co mną kołysze

jest whisky

no i jeszcze

mój wiek

.

.