TRELE

 

 

 

Wyszedłem przed dom

było już prawie

ciemno

w płuca wciągnąłem

powietrze

dużo chłodnego

dobrego

pachnącego ziemią

morzem

i lasem powietrza

zamknąłem oczy

i wtedy

troposfera buchnęła pieśnią

lub może ta pieśń

dopiero teraz do mnie

dotarła

przebiła się przez łoskot

w mej głowie

to śpiewały ptaki

a były ich tysiące

i każde z tych tysięcy

małych serduszek

wyśpiewywało swe trele

tak perliście

i tak szczerze

że było mi żal

bo ja

tak nie potrafię

utonąłem w tym dźwięku

co to za fenomen ? – myślałem

co to za muzyka

jakby jedno

skondensowane

wszechobecne tchnienie ?

wiem

nie może być inaczej

to musi być Bóg

który mówi :

JESTEM

.

WYWIAD Z MŁODĄ AKTORKĄ

 

 

„otóż…

ja zawsze byłam …

historia mego życia …

z mojego doświadczenia …

mam cudowną babcię …

mocno się trzymałam …

empiria…

bagaż doświadczeń …

wiecie…

jak sięgam pamięcią…

dojrzałam do decyzji …

skończyłam dwadzieścia…

a w mojej biografii…

hahaha…

ja jestem osobą …

odnalazłam światło …

piję tylko wodę…

naturalnie bez gazu…

odnalazłam siebie…

zawsze potrafiłam …

jestem przekonana …

kiedy na to patrzę…

z perspektywy czasu …

taka już jestem…

definitywnie…

tak

a jak sobie radzę

z tym ogromnym stresem ?

cóż

joga

tylko joga

świetny nauczyciel

odpowiednio długo

trzymane asany

i wtedy

tak cudnie doświadczam

jak mój stres

odpływa …”

Kurwa !

co ty wiesz o stresie ?! – wołam

i wyrywam wtyczkę

radio milknie

cisza

.

 

PRYSZCZE

Ilu chłopców na świecie

będzie dziś pobitych i poniżonych ?

Ile kobiet zostanie

zgwałconych

ile matek będzie błagać

o życie dla swych synów

a córek o ulgę

dla ojców w cierpieniu ?

Tysiące ?

Miliony ?

Lecz On

nie uleczy nikogo

nikogo nie ochroni

nie ulży żadnemu

z nich

suma nieszczęść i dzisiaj

z jakiegoś powodu

musi się dopełnić

Ty jednak liczysz

że zjawi się tutaj

i zajmie się Twymi

pryszczami … ?

Jeśli naprawdę tak myślisz

to schlebiasz swej dumie

i sięgasz zenitów

dobrego o sobie mniemania

Lepiej uważaj

bo może jest ktoś kto chętnie

przyjdzie i jednak Cię

„uzdrowi”

cudownie

z pieśnią na ustach

radośnie

byle tylko dąć w Twoje żagle

owe wiatry

co znoszą na mielizny

samouwielbienia

i na skały pychy

Błagam

nie dryfuj w tę stronę

On

Ten Prawdziwy

nie musi nam nic udowadniać

On z nami nie handluje

On jedynie

patrzy

.

WIECZÓR W SUPERMARKECIE

W wąskim przejściu

między jogurtami

a wędlinami

stanąłem oko w oko

z młodą kobietą

chciałem ją wyminąć

więc zrobiłem krok w prawo

ale

jak to zwykle bywa

ona w tym samym czasie

zrobiła krok w lewo

to znaczy swoje lewo

czyli moje prawo

czyli szliśmy na kolizję

to ja w lewo

moje lewo

a ona w swoje prawo

znaczy moje lewo…

co za niezręczna sytuacja

chrząknąłem zmieszany

postanowiłem ją wziąć

(w sensie – ominąć)

od strony jogurtów

lecz kobieta w tym czasie

zrobiła to samo

i nie wiem cholera

jak długo to trwało

aż wreszcie ona

chwyciła mnie za klapy

marynary

i osadziła w miejscu

jak spłoszonego konia

„Świetnie mi się z tobą tańczy – powiedziała

niestety muszę już lecieć”

cmoknęła mnie w policzek

„Pa” – usłyszałem

i zniknęła

Stałem tam dłuższą chwilę

oparty o drzwi gabloty

jak ten głupek

zastanawiając się

czy jeszcze kiedyś

ją zobaczę

.

DZIWNE RZECZY, KTÓRE DOROŚLI LUDZIE ROBIĄ KIEDY SĄ SAMI

gdy zostałem sam

całkiem pewien

że nikt mnie nie widzi

że nikt nie wejdzie do pokoju

znienacka

że nie ma tu kamer

ani nic takiego

pozwoliłem sobie na zachowanie …

powiedzmy trochę dziwne

otóż najpierw

odchyliwszy się w fotelu

próbowałem sobie postawić

linijkę na czubku nosa

jak cyrkowiec

lub jak pięciolatek

a potem

potem było gorzej

o Matko

gdyby się wydało …

bo potem

nerwowo nasłuchując

kroków w korytarzu …

napisałem wiersz

tak

gdyby mnie ktoś przyłapał

nie potrafiłbym się

wytłumaczyć …

.

MARTWIĘ SIĘ O CIEBIE, SYNU

 

 

Powiadasz że miłość

przyjaźń i

ta cała wiara

to tylko chemia

i prąd elektryczny

mówisz że Chopin

jest na dobrą sprawę

tym samym co bębny

Zulusów

że człowiek w swej istocie

to prosty

białkowy robot

duperela

nic więcej

i że ogarnia Cię nicość

„Jaki to ma sens?” – pytasz

drżącym głosem

a ja milczę

jak nigdy dotąd

milczę

wpatrzony w puszkę piwa

.

PROFESJA

 

 

 

 

 

Mógłbym być

kierownikiem zmiany

w supermarkecie

dystrybutorem w hurtowni

albo cieciem na giełdzie

kwiatowej

mógłbym być królem

pieczarek

trzęsącym rynkiem grzyba

mieć kaczą fermę

hurtownię łożysk

tocznych

czy jakąś posadę

w magistracie

w szkole

na kolei

ja jednak jestem zbyt miękki

i strasznie się przywiązuję

nie potrafię się rozstać z ołówkiem

nawet

gdy zostanie mi z niego

centymetrowy ogryzek

a może raczej

szczególnie wtedy

(mam je wszystkie)

ciężko mi rozstać się z tramwajem

którym przejechałem

więcej niż dwa przystanki

i nie znam nikogo

innego

kto by używał Windowsa

98

dlatego uznałem

że lepiej być

pisarzem

albowiem pisarz to facet

sprzedający ludziom

rzeczy

które i tak na zawsze

pozostaną

jego własnością

.

 

TAKIE CZASY

 

„Pamiętam jak go uczyłam

stawiać pierwsze literki

ha wyglądało

jak połamane krzesełko

el jak kawałek drutu

a o

jak balonik

z którego zeszło powietrze

miał pięć lat

a umiał cały alfabet

za każdym razem jak stawiał literkę

musiałam go upominać

by chował język

Gdy przychodziła rodzina

urządzał sklepik w pokoju

na taborecie układał

krakersy

cukierki

obrane marchewki

i stare gazety

pewnego razu wziął karton

i napisał na nim

„prose panstfa sklep”

co w jego mniemaniu

miało być szyldem

i było

i ja ten szyldzik

do dziś trzymam w szafie

kazałam oprawić i kiedyś mu go dam

jak przyjedzie

jeżeli przyjedzie

bo jak był na studiach

to przyjeżdżał częściej

po słoiki

albo zrobić pranie

pieniędzy nigdy nie brał

wolał

bym mu wysyłała na konto

tak było nowocześniej

Później pisał do mnie

ale tylko pocztówki

(amerykańskie znaczki !)

a teraz już nie odpisuje

wcale

chociaż dzwoni

przeważnie

jak są święta

„Synku

a mój list dostałeś?”

„Dostałem”

„Napisał byś”

„Napiszę” – powiada

ale nie pisze

Z wnuczkiem też rozmawiałam

rzecz jasna mówi po naszemu

i pięknie rysuje

„Przyślesz babci rysunek?”

„Przyślę” – obiecuje

lecz nie przysyła

Nawet nie wiem jak chłopiec

wygląda

żadnych zdjęć

„Przyślesz mi zdjęcia rodziny?”

„Mamo – mamooo !” – złości się na mnie

„Jak mam do ciebie napisać

jak mam ci wysłać zdjęcia

SKORO TY NIE MASZ MEJLA !?”

I tak od lat

Mejla i mejla

i mejla i mejla

Boże

W każdym razie

chyba nie ma rady

inaczej się chyba nie da

dlatego w końcu

przychodzę z prośbą do ciebie

Krzysiu

Twoja mama mówiła

że ty pracujesz

w sklepie z mejlami …

Eh…

macie tam jakieś tańsze … ?

wiesz …

lub używane …?”

.

CHWILA CZUŁOŚCI

„28 lat !” – zawołał

stając znienacka

w futrynie drzwi do kuchni

„28 lat

a właściwie

to 30

bo poznaliśmy się przecież

dwa lata przed ślubem…”

„Że co ?” – spytała

„28 lat – powiadam

to ponad ćwierć wieku…”

„Co ty bredzisz znowu ?”

„No wiesz … rocznica… znaczy”

Ciasto zawirowało w powietrzu

i wyrżnęło z impetem w stolnicę

chmura mącznego pyłu

buchnęła pod sufit złowieszczo

jak atomowy grzyb

„A idź mi stąd nie pieprz lepiej

widzisz że robię pierogi !”

„Ja tylko …”

„I drzwi zamykaj !

muchy lecą !”

Wyszedł

Bukiecik frezji

który miał schowany

za plecami

dał krowie

bo głupio mu było wyrzucić

hmm

kto by pomyślał

że krowy lubią frezje ?

.