OSTATNIE POKOLENIE

Wierszy

nie opłaca się pisać

Nie mam złudzeń

Ale może być gorzej

bo skoro

w dobie internetu

Music Makery

pokonały kompozytorów

kreślarzy wyparły

CADy

a malarz i fotograf

polegli przytłumieni

magią Photoshopa

to może i poeta

nikomu już niepotrzebny

też pójdzie z torbami

Może wkrótce

w sprytnej aplikacji

prosta fraza

„przypomniało mi się”

zabrzmi jako

„uczułem

kryształ smutku

w turkusowym

źródle wspomnienia”

Szybko

i po taniości

a jak pięknie

Wytnij

wklej

zapisz

(od razu w 104

językach)

wzrusz się

i poleć znajomym

Nagrodę

odbierzesz w lajkach

A potem

w bajty się obrócisz

My jeszcze zdołamy

obrócić się

w proch

.

EXEMPLUM

 

„Boga nie ma” – obwieściła Korina

„Skąd wiesz ?” – spytał Dick

„Wiem”

„To chodź”- powiedział stanowczo

i wyciągnął ją na pokład

„Patrz” – wskazał na niebo

A niebo tego wieczoru

było wyjątkowe

tak cudne

że sam zaniemówił

zdumiony widokiem

milionów gwiazd

Stali tak oboje

z otwartymi ustami

Trzymali się za ręce

Piękni

Rozkołysani

Nietrzeźwi

„Widzisz ?” – szepnął cicho

„Jest pałac

musi być Król”

.

DROGA POWIATOWA nr. 100

 

Każdego dnia jadę tą drogą

wzdłuż morza

To nie jest najgorsze miejsce

ale na dobrą sprawę

gdzie indziej byłoby

tak samo

lub bardzo podobnie

Szary asfalt

słone powietrze

pokrzykiwanie mew

Ostre kamienie

tak samo kaleczą

fale są tak samo skore

by łaskotać stopy

w Acapulco

na Helu

czy w okolicach

Campbeltown

Teraz już wiem

że to nie ma większego

znaczenia

skoro Ty

nie stoisz już

na tym przystanku

który mijam

Ani na żadnym

innym

.

ORGANISTA ZŁY

Przychodzą do Twojej świątyni

i śpiewają te Twoje pieśni

szczerze

z zapałem

ale w końcu przecież

muszą iść

i kiedy zatrzasną za sobą

wrota

budzi się w Tobie zazdrość

i niedowierzanie

że wybrali resztę świata

jakby tam było

co ciekawego

To nic

że przyjdą inni

a ci co tu byli

powrócą

i będą nucić

te same frazy

uczciwie

z pasją

skoro potem znowu

pójdą

znów budząc Twoje

niezmierne zdumienie

A przecież

powinieneś wiedzieć

że gdyby tu zostali

na dobre

bez reszty zatraceni

w tej muzyce

byłoby to

nie do zniesienia

i pewnie Ty sam

musiałbyś

stąd wyjść

.

KOMUNA ? JA WAM TO WYTŁUMACZĘ

Wiesz Arne

dzieckiem będąc

jadałem pomarańcze

tylko raz do roku

W Boże Narodzenie

Ojciec po kolacji

wyciągał kilogram

pachnących cytrusów

Obierał je

i dzielił bardzo dokładnie

z namaszczeniem

Ja i mój brat patrzyliśmy na niego

jak na jakiego magika

Matka też

To było misterium

Ja i mój brat

wierzyliśmy głęboko

że kiedyś

będziemy tacy jak on

że w Boże Narodzenie

będziemy obierać i dzielić

pomarańcze

dla całej rodziny

Jak nasz ojciec

Jezu

jak one nam smakowały…

Nie było was stać na pomarańcze ? ” – spytał Arne.

Nie było pomarańczy

Raz do roku rzucali

Nie było pomarańczy w sklepach

po prostu”

Do pokoju weszła Kerstin.

Kerstin ! Wiesz że nasz przyjaciel

kiedy był mały

jadał pomarańcze

tylko raz do roku ?”

Miałeś alergię ?” – spytała.

Nie było pomarańczy w sklepach” – powiedziałem.

???”

Wy tego chyba

nie pojmiecie

Czy wam kiedyś

czegoś

zabrakło ?”

Cóż

właśnie skończyły się

filtry do kawy”

.

EBBA

 

Odprowadziła mnie przed dom

Pożegnałem się z nią

wsiadłem na rower

i ruszyłem

Raptem coś zgrzytnęło

i spadł łańcuch

Nagle utraciwszy opór

zrobiłem jeszcze kilka

obrotów pedałami

i stanąłem

Zsiadłem z roweru

przerażony

spojrzałem na łańcuch

potem na Ebbę

i udając trwogę

zawołałem

Mój pojazd zepsuty !

Będę musiał zostać

na tej planecie

na zawsze !”

Wtedy się roześmiała

Śmiała się tak szczerze

i tak perliście

że odjęło mi mowę

Tak może się śmiać

tylko spełniona

kochana

kochająca

spokojna o przyszłość

kobieta

Zdaje się

że niewiele takich kobiet

spotkałem

w moim kraju

.

A BAJKA ?

No dobra

                   1

 

Otóż

całkiem niedawno temu

było sobie dwóch

generałów

którzy dali swym żołnierzom

karabiny

i posłali ich w pole

by się nawzajem

zabijali

A że tego dnia było gorąco

żołnierze porzucili broń

i poszli na piwo

Opowiadali sobie

o swoich kobietach

dzieciach

i ogrodach

 

                     2

 

Generałowie wypalili z dział

Kule armatnie

poszły Panu Bogu w okno

Pan Bóg wezwał szklarza

i na tym się skończyło

 

                     3

 

 

Generałowie wysłali czołgi

Chłopi przypięli do czołgów pługi

i zaczęli orać pola

bo pora siewów była bliska

 

                 4

 

Generałowie wystrzelili

rakiety

Pewien profesor

złapał je w siatkę

na motyle

Głowice rozbrojono

a stalowe kadłuby

pomalowano w kwiatki

i ustawiono w parku

Dzieci bawią się w nich teraz

w podróże międzygwiezdne

 

                    5

 

Generałowie nie mieli już nic

do roboty

więc poszli na emerytury

Jeden zbiera znaczki

drugi jest zapalonym

wędkarzem

Ich mundury

żony pocięły na szmatki

do czyszczenia

luster

 

 

                6

 

Sama widzisz

królewno

że żadnej wojny

nie będzie

ludzkość po prostu

nie jest na wojnę gotowa

A ja

taki mam zamiar

opowiem Ci jeszcze

setki

tysiące

bajek

.

GAZDA NA MANHATTANIE

Wśród tych robotników

siedzących

na stalowej belce

tylko jeden

nie jest zajęty rozmową

nie szuka kanapek w pudełku

i nie odpala papierosa

Tylko ten jeden

patrzy prosto w obiektyw

jakby nie był z tamtymi

jakby wiedział coś

czego my nie wiemy

jakby coś chciał

powiedzieć

To Gustáv Popović

Gusti

z Vysnego Slavkova

z flaszką w spracowanej

dłoni

Wciąż jeszcze

panuje prohibicja

flaszka jest chyba pusta

Wcześniej miał w niej

herbatę

Chociaż

kto wie …

A kiedy to zdjęcie

stało się znane

wysłał je swojej żonie

Na odwrocie

napisał

„Nie martw się droga Marysiu

jak widzisz

ja jak zwykle

z butelką

Twój Gusti”

 

Gdy wrócił na Słowację

akurat wybuchła wojna

Inni stamtąd

uciekali

a on

za zarobione w Ameryce

pieniądze

kupił ziemię i las

„Teraz będę gazdą” – powiedział

„A z ciebie Marysiu

będzie gaździna

jak się patrzy

Te lata na stalowych wieżach

kilkaset metrów nad brukiem

Manhattanu

te tysiące listów

skrobane z trudem

boleśnie pokaleczonymi

dłońmi

to wszystko było

właśnie po to”

Nie mógł się mylić

Wiedział czego chciał

Dobry był z niego

pracowity

chłop

Teraz będę gazdą” – powtórzył

„A z ciebie Marysiu

będzie gaździna

jak ta lala”

Lecz nie pogazdował długo

Obok przechodził front

a zagubione pociski i kule

ktokolwiek je nosił

posypały się

także

i na jego ziemię

Gusti wyszedł z piwnicy

tylko na chwilę

zobaczyć czy nie trafiło w studnię

lub czy obora nie płonie …

„Cóż

nie pogazdował sobie” – myślałem nieraz

„choć przecież

cholera

komu jak komu

ale jemu

się należało”

Teraz patrzy na mnie

ze ściany mojego pokoju

on na swojej

stalowej belce

ja na mojej

on ze swoją flaszką

ja z moją

„Na zdravie Gusti”

„Na zdravie”

.

CHYTRY PLAN

 

Przyjdzie taki czas

że nie da się inaczej

Wszyscy się tego

boimy

Ja jednak mam

chytry plan

by nie zostawić po sobie

śmieci

by nikt inny

nie musiał się zmagać

z moją starością

50 kg

tyle trotylu

musiałbym wziąć

na swoją łódź

Tydzień czasu

i parę butelek dobrej whisky

tyle mi potrzeba

by znaleźć

odpowiednie miejsce

gdzieś w mało uczęszczanym

zakątku oceanu

na jego środku

lub na północnym krańcu

gdzie Grenlandia straszy chłodem

a woda jest

przelodowata

Tam mógłbym w końcu

odetchnąć

Mógłbym posłuchać raz jeszcze

jak Miley Cyrus

śpiewa „Lilac Wine”

(bo niech mnie diabli

nikt nie zaśpiewał tego lepiej)

i pogodzony z nocą

obłożony kostkami

TNT

jak klockami Lego

mógłbym

wreszcie skrzesać

tę zbawienną iskrę

To dobry plan

To cholernie dobry plan

Boję się jednak

że i to zawalę

Skoro nie wiedziałem

jak ułożyć sobie życie

to gdzież bym śmiał

sądzić

że będę potrafił

ułożyć sobie

śmierć

.