PROFECTUS
Ludzie zbudują roboty
które będą
pod każdym względem
lepsze niż ludzie
Będą dobrymi ojcami
uczciwymi sprzedawcami
i nie będą się pocić
Potem te roboty
zbudują roboty
które będą
pod każdym względem
lepsze niż te poprzednie
i wystarczająco dobre
aby przejąć władzę
I dopiero wtedy
nareszcie
wszystko będzie jak należy
Ziemia wreszcie odetchnie
a ludzi
będzie można kupić
na Allegro
pojedynczo
lub parkami
z rodowodem
lub bez
Ludzie będą zabawni
będą znali rożne
niezwykłe sztuczki
na przykład
będą pisać
wiersze
.
ŚNIADANIE U CICHOCKIEGO
Na śniadanie były jajka
Nim rozbiła skorupkę
przez dłuższy czas przyglądała się
pieczątce
„Z fermy”- powiedziała
„ To takie smutne
te jajka zniosły kury
które nigdy nie widziały nieba”
Podał jej sól
i dolał mleka
do kawy
„Gdyby otworzyć wrota kurników” – odrzekł
„kury rozpierzchłyby się po polu
i nie byłoby jajek
lub byłyby drogim
rarytasem
Do gazet piszą ludzie
którzy zza swoich biurek
rzadko widują niebo
z radia mówią ci sami
Tam w miejskich wodociągach
na niedzielnej zmianie
i w sortowni gazet
też nieba nie widzą
Lecz my
potrzebujemy tych jajek
gazety
radia i ciepłej wody
by móc zjeść
śniadanie
Ktoś płaci za to
swoim niebem
jeśli już chcemy
tak spojrzeć na sprawę
ale tak to urządzono
to wszystkich dotyczy
i chyba
inaczej się nie da
Innej drogi nie ma
Ci co próbowali
mieszkają w klasztorach
albo na ulicy
a już na pewno
żaden z nich
nie jada śniadań
ze swoją żoną
od ponad ćwierć wieku
„Chcesz powiedzieć
że dla mnie
aby być ze mną
rezygnujesz z jakiegoś
swojego nieba ?” – spytała
„Poświeciłem
spory jego kawał
tak jak i Ty
lecz ja
jestem szczęściarzem
ja moje niebo
odnalazłem
i wciąż odnajduję
w Twoich oczach…”
„Ej ty
słodki czaruś ” – powiedziała
„To sprzątanie garażu
i tak cię nie ominie”
Grzanki wyskoczyły
z tostera.
.
MODLITWA PINGWINA
Kaznodzieja internetowy
jeden z najlepszych
najprawdziwszych jakich znam
poprosił byśmy się razem
pomodlili
Zamknął oczy i odleciał
pofrunął
a ja zostałem
jak głupek
niezdarnie machając
niewydarzonymi skrzydełkami
Choćbym nie wiem
jak wysoko
podskakiwał
nie oderwę się
od tej mojej kry
Ale ty leć
bracie
leć
Ty jesteś
Orzeł Polarny
A szepnij tam o mnie
słówko.
.
WHO WANTS TO LIVE FOREVER
Poszli
i padli pokotem
w namiotach
w samochodach
na piasku
Nareszcie
jestem sam
Wrzuciłem kilka szczap
do ogniska
Będę tak siedział
i gapił się w płomień
do świtu
Będę tak czekał
tak milczał
i łkał
Miliony takich ognisk jak moje
migoczą nad horyzontem
Wszechświat zieje samotnością
Nikt mi nie powie
że to normalne
że godne to
i sprawiedliwe
Biada nam
jeśli faktycznie
jesteśmy
nieśmiertelni.
.
FRAJER
Ojciec przywiózł z zagranicy
aparat trochę lepszej klasy
Pochwalił się znajomym
zrobił kilka zdjęć
i tyle
Potem
aparat leżał w szafie
latami
do czasu gdy matka
robiąc porządki
zasugerowała
by klamota
sprzedać
…
Ojciec postanowił
dać mi szansę
„Chcę za niego 10” – powiedział
„Tyle zapłaciłem
Sprzedasz go za więcej
cała reszta twoja”
„Tylko 10 tato ?”
„10, przecież mówię”
„A jak sprzedam drożej ?”
„Cała reszta twoja”
Nie musiał mi tego
już więcej powtarzać
Sprawa była prosta
więc wziąłem aparat
i wybiegłem z domu
Wsiadłem do tramwaju
i ruszyłem w miasto
…
Komisy
lombardy
bazary
te miejsca uczyły
hartu i pokory
jednak
sporym wysiłkiem
woli
i przy odrobinie
farta
dałem radę
Sprzedałem aparat
za 18
i dumny
naprawdę dumny
wróciłem do domu
Miałem górką 8
i byłem przekonany
że teraz
idąc za ciosem
będę potrafił
zamienić je
w miliony
…
Ojciec wziął
zwitek banknotów
przeliczył
potem wyjął jeden
(resztę schował w kieszeni)
i dał mi go mówiąc
„Skocz do sklepu
kup flaszkę
trochę piwa
i jakieś kabanosy”
„Jak to ?” – spytała matka
„Ale jego … 8 ?”
„Jego jest jego” – odrzekł stary
„Będzie miał jak znalazł
dostanie w przyszłym roku
gdy będzie robił
prawo jazdy”
…
Poszedłem do tego sklepu
Sprzedawcy mnie znali
Nie miałem problemu
z kupieniem alkoholu
dla ojca
Stanąłem w kolejce
i pomyślałem
że być może już zawsze
będę frajerem
i będę robił dobrą minę
do złej gry…
I tak też się
stało.
.
AMSTERDAM LOVES YOU IV
.
Minąłem muzeum Heinekena
i kilka kolejnych przecznic
Zatrzymały mnie światła przed mostem
na kanale Amstel
Kanał jest szeroki
most długi
asfalt przede mną unosił się wysoko w górę
by łagodnie opaść po drugiej stronie
Nadzwyczajnej krągłości
popielate wybrzuszenie
za którym, jak za horyzontem
znajdowała się reszta świata
Zapaliło się zielone
a ja stałem
Nie było żadnych samochodów wokół
nikt nie trąbił
więc stałem i patrzyłem
nie mogłem sobie odmówić pokusy
postania na zielonym świetle
tak jak czasem jeżdżę
lewą stroną szosy
by się przekonać
co Anglicy w tym widzą
Wtedy zza horyzontu tej asfaltowej góry
poczęła się wyłaniać
dziewczyna na rolkach
Ładna
Bardzo ładna
W bikini
Powietrze nad asfaltem zafalowało
Wyłaniała się powoli
majestatycznie
znikąd
jakby właśnie w tej chwili
stwarzał ją Bóg
Najpierw ujrzałem jej głowę
potem ramiona
i całą resztę
Miała długie czarne włosy
spięte z tyłu
lustrzane okulary
i słuchawki na uszach
Jechała środkiem
Była lekko pochylona do przodu
Jej bikini miało kolor oliwkowy
tak jak jej ciało
Wyglądała jakby była naga
jakby miała jedynie wąski czarny pasek na biodrach
Na tym pasku wisiał walkman
i futerał telefonu
Prawą ręką wykonywała
powłóczyste
baletowe ruchy
Odrzucała ją od siebie
i przyciągała
najpierw ramię
potem przedramię
na końcu dłoń
jakby nadawała tempo orkiestrze
grającej walca
w słuchawkach jej walkmana
Drugą dłoń trzymała
na sprężystym brzuchu
szeroko rozstawionymi palcami
kontemplując moc
jego mięśni
Pracowała całym ciałem
Każdym ścięgnem
i każdą komórką
I całą duszą
Jak tancerka flamenco
albo jak młoda pantera
ścigająca ptaki
na skalistym brzegu rzeki
Cokolwiek bym o niej powiedział
to tak jakbym nic nie powiedział
bo nie ma takiej żółtej kredki
którą można namalować słońce
Nie ma takiego bębna
który wydudni grozę
prawdziwego gromu
I nie ma słów
którymi można by opisać
ruchy tej dziewczyny
Była w niej
cała harmonia wszechświata
I tyle
Bogini stanęła na szczycie
Wyprostowała się
Teraz obie dłonie trzymała na brzuchu
Była jeszcze wyższa
i jeszcze smuklejsza niż myślałem
Zastygła na chwilę w tej pozie
na wierzchołku asfaltowej góry
na tle nieba
stała nieruchomo
najpiękniejszy posąg świata
a rolki niosły ją w dół
Śmignęła obok mnie jak strzała
W obliczu takiego zjawiska
jak to
facet zaczyna się czuć
jak kundel
stary
zapchlony
z kaprawymi oczkami
i żółtymi zębami
Krew napłynęła mi do głowy
I wszędzie
Bluzgnęła mi w oczy wielkim czerwonym napisem
GWAŁT ! …
W chwilę potem ochłonąłem
Zadziałały dziesiątki wieków
cywilizowania
i uczłowieczania
tego zwierzęcia we mnie
Zamiast gonić i gwałcić
zacząłem postanawiać
W sekundę postanowiłem
że zadbam o siebie
rzucę palenie
nauczę się niderlandzkiego
będę biegał
5 km każdego ranka…
albo nie
20
i 500 pompek
pójdę do dentysty
zdobędę miliony
napiszę powieść
wystrzelę się w kosmos…
i cholera wie co jeszcze
Tak to działa
Właśnie tak to działa dziewczyny
Wasze bikini
krótkie spódniczki
dekolty
mokre podkoszulki
czułe słówka…
właśnie to z nami robią
Wcisnąłem sprzęgło z taką siłą
że blachy i sprężyny jęknęły pod moją stopą
Wrzuciłem jedynkę i ruszyłem
z piskiem opon
Kopciło się spod kół
Rwałem do przodu
i ciągnąłem smugę
Zdaje się
że przejechałem skrzyżowanie
i most
na czerwonym świetle
Gdyby mnie zatrzymano
nie potrafił bym się
wytłumaczyć
.
AMSTERDAM LOVES YOU III
Wróciłem do hotelu
i zjadłem kolację
Potem jak zwykle
zamówiłem kawę
i przeglądałem anonse
w „De Telegraph”
Jeden nich głosił
„BRUTALNEGO BARMANA ZATRUDNIMY”
Śmiałem się
Wyobraziłem sobie
jak może wyglądać pub
którego właściciel
poszukuje brutalnego barmana…
Tymczasem kelnerka
podeszła od tyłu
otarła się o mnie biodrem
i postawiła na stole
tacę z kawą
Spojrzała na mnie jakoś
szczególnie
Pewnie dlatego
że akurat się śmiałem
A może dostrzegła we mnie
jakąś zmianę ?
Miałem dziś przecież spotkanie
z Aniołem
„Długo zostaniesz w naszym hotelu ?” – spytała
„ Wygląda na to
że spędzę tu resztę życia ” – powiedziałem
„To dobrze
Bo wiesz …
ja tu zawsze jestem”
Uśmiechnęła się
poprawiła włosy
i poszła sobie
Patrzyłem za nią
kiedy tak szła kręcąc tyłkiem
i dostrzegłem w niej kobietę
Nie była w moim typie
ale zdałem sobie sprawę
że lubię kiedy to właśnie ona
ma zmianę
To miasto jest pełne
dojrzałych
mądrych kobiet
takich
co raczej wiedzą
czego chcą
i wiedzą jak o to zabiegać
zachowując klasę
Mogła zaproponować
że pokaże mi miasto
lecz pewnie by nie chciała
włóczyć się ze mną
po knajpach i zabytkach
Mogła zapytać czy z nią pojadę
na targ serowy do Alkmaar
ale po co właściwie
mieli byśmy tam jechać ?
Mogła ocierać się o mnie
przy każdej okazji
lecz szkoda na to czasu
Ona po prostu powiedziała
że zawsze tu jest
Zwróciła moją uwagę na to
że oboje tu jesteśmy
Oboje samotni
I że można by z tym
coś zrobić.
.
AMSTERDAM LOVES YOU II
Śpieszyłem się
Jedno ze skrzyżowań
próbowałem przejechać
już na żółtym świetle
i byłbym przejechał
gdyby facet przede mną
nie hamował znienacka
by przepuścić pieszych
Zatrzymałem się tuż za nim
Stanąłem na torowisku
Nie mogłem się cofnąć
Nic nie mogłem zrobić
Mogłem jedynie czekać
A nie powinno mnie tam być
Z lewej strony wyskoczył
tramwaj
linii nr „1”
Jechał wprost na mnie
Był żółty
Z przodu miał wymalowany
budzący grozę napis
R I I I N G !!!
Nie wyglądało na to
że się zatrzyma
Przednia szyba
odbijała liście drzew
Przelatywały po niej
w straszliwym tempie
jak migotliwy prąd
zielonego wodospadu
lecącego do góry
Za sterami siedziała
młoda
śliczna murzynka
o bardzo smutnym spojrzeniu
Wyglądała
jakby jej było wszystko jedno
Patrzyła na mnie ze smutkiem
zadumą
i cholera wie czym jeszcze
Szła na zderzenie
lecz miało się wrażenie
że jej to nie dotyczy
Patrzyła mi prosto w oczy
ale czułem że patrzy przeze mnie
na wylot
jakby obserwowała jakieś
posępne zjawisko
daleko za moimi plecami
Może ktoś ją skrzywdził dziś rano ?
Może jej facet znowu
źle ją potraktował
i miała wszystkiego dość ?
Była smutna
Była piękna
i bezwzględnie okrutna
„Tak musi wyglądać
Anioł Śmierci” – pomyślałem
Zamarłem
urzeczony
Zobaczyłem Anioła
Jechał prosto na mnie
jakby nawet nie myślał
o hamulcu
Może powinienem odpiąć pas
i próbować uciec ?
Ale …
nie mogłem
Siedziałem nieruchomo
jak ona
patrzyliśmy sobie w oczy…
Piękna
zamyślona
czarnoskóra
i czarnooka
maszynistko tramwajowa
( motorniczko ? )
jednak hamowałaś
Schlebiał bym sobie
gdybym sądził
że zatrzymałem Cię wzrokiem
Anioł uznał po prostu
że jeszcze nie pora
Skinieniem głowy powiedział
„Zjeżdżaj”
Skruszony
zjechałem.
.
CHRYSTUS W PARKU MIEJSKIM
„…trzeba wam wiedzieć
drogie dzieci
że On
jest zawsze z nami
nigdy nas nie opuszcza
że żyje pośród nas
Oto bowiem
być może
zwykły człowiek
w berecie
niosący w ręku torbę
hydraulika
być może ten człowiek
idący ulicą
lub przez park
to właśnie jest
Pan …”
…
Wpadłem do domu
jak strzała
„Jezus będzie chodził po parku !” – zawołałem
„Skąd wiesz ?” – spytał mój młodszy brat
„Ksiądz mówił !”
Wiara w nas wrzała
przeszczera
a umysły mieliśmy gorące
jak wszystkie przedszkolaki
w owym czasie
(Pokemonów jeszcze wtedy
nie znano)
Wiedzieliśmy co robić
Resztę dnia spędziliśmy na ławce
w parku
uważnie oglądając
przechodniów
Lecz żaden z nich
nie miał beretu na głowie
i teczki z narzędziami w ręku
Nie spotkaliśmy Pana tego dnia
Choć do dziś
jestem przekonany
że On
gdzieś tam się wtedy
kręcił
.