STARY SZLAGIER
Wiktoria usłyszała
tę piosenkę
w radiu
i nagle powróciła
magia tamtych nocy
czar tamtego lata
smak ziemniaka
zapach ogniska
Z tymi dźwiękami przyfrunęła
jej młodość
i to wszystko o czym kiedykolwiek
marzyła
co było tak blisko
Nawet teraz
kiedy była już stara
na tym łóżku
pod kroplówką
TO było tak blisko
na wyciągniecie ręki
tylko odgarnąć świetlistą firankę
i ona zdaje się
właśnie szła
w tamtą stronę
Ludzki wokal
brzmiał jak instrument
wygrywający cudne
przeszywające dreszczem
akordy
Słów nie rozumiała
Nie znała tego języka
Nie potrzebowała ich poznawać
Nigdy nie próbowała
bo ta muzyka
ten głos
jakby wypływały
z jej serca
Jakby były jej własne
przez te wszystkie lata
przez tyle lat
aż trudno w to uwierzyć…
Lecz teraz
kiedy koniec wszystkiego był bliski
poprosiła wnuka
by przetłumaczył jej te słowa
i on to zrobił
dobry
zdolny chłopiec
W tych czarodziejskich wersach
musiała być zawarta
odpowiedź
i nadzieja
jakieś wyjaśnienie
i ostateczna wskazówka
Tego była pewna
Jej utrudzone serce
pewnie po raz ostatni
zakołatało żywiej
a na zielonym monitorze
skoczyły krzywe wykresu
Ten tekst musiał być
jądrem
jakiejś tajemnicy
sednem wszystkiego
szyfrem
towarzyszącym jej
przez całe życie
Oto otwiera się
magiczna szkatułka
za chwilę
spod zakurzonego wieka
buchnie blaskiem …
…
Kiedy chłopiec skończył
długo milczała
„To wszystko” ? – zapytała wreszcie
„Wszystko babciu”
„Na pewno ?”
„Na pewno babciu”
Więcej się nie odezwała
Potem go odprawiła
bez słowa
Nie potrafiła powiedzieć
jak bardzo jest
zawiedziona
.
MNICH W NASZEJ BRAMIE
Kolego
Ej, kolego
Pozwól
Powiem ci coś
nad czym głowili się filozofowie
poeci
duchowni
i każdy człowiek z osobna
od zarania dziejów
Ja jestem z tych
co znają odpowiedź
na pytanie
które nęka ludzkość od zawsze
Masz farta chłopie
że mnie tu spotykasz
w tej ciemnej bramie
która w zasadzie
jest moim domem
Zostałeś wybrany
Wszedłeś tu
jak do świątyni
Przyszedłeś po światło
I wyjdziesz stąd
rozświetlony od środka
wiedzą
której nie ogarnął
Platon
ani Kierkegaard
(zwany przecież
„Sokratesem Północy”)
ani żaden inny
Bruce Lee
Choć taki na przykład
pan Hemingway
otarł się o tę wiedzę
był blisko
tylko nie zatrybił
i umarł
z lufą dubeltówki
w ustach
Kiepskie to było
przedstawienie…
Ale do rzeczy
No więc
ja kolego
wiem
teraz uważaj
ja wiem dokładnie
JAK OSIĄGNĄĆ W ŻYCIU
IDEALNY SPOKÓJ
Spokój
Rozumiesz?
Wiem jak pogodzić się
ze światem
uwolnić od wszelkich
trosk
Wiem co zrobić
by już nigdy się nie bać
życia
rachunków
ludzi
śmierci
i komornika
niczym się nie kłopotać
mieć dnie uporządkowane
przejrzyste i bezkresne
jak pejzaż mazowiecki
Powiem ci co zrobić
gdy już będziesz miał dość
gdy nie udźwigniesz
wtedy bracie
uważaj
CZEBA PIĆ
Pić
Rozumiesz ?
Pić szczerze
z poświęceniem
wytrwale
Picie to jest zakon
bracie
a ja jestem
przeorem
Jestem najmniejszym
jednoosobowym
kościołem świata
Sam sobie jestem
papieżem
sternikiem
okrętem
Mam jednego Boga
jedną troskę
i jedno tylko pragnienie
a jest to
FLASZECZKA
I trzeba ci wiedzieć
że przecież
jakimś cudem
każdego dnia
wygrywam
codziennie jestem w Raju
chrzczę się
i doznaję zbawienia
Takie życie to łatwizna
orgia
nieustająca nirwana
Oto dlaczego tak wielu
wybrało te drogę
Oto dlaczego
moi współwyznawcy
moi bracia w wierze
bezdomni pijacy
są bardziej wyluzowani
i bardziej pewni siebie
niż Świadkowie Jehowy
Żadna religia na świecie
żadna rodzina
kariera
czy sztuka
nie gwarantuje spokoju
Uniwersytety
oszukują ludzi okrutnie
lekarze kłamią
a politycy
ojcowie rodzin
biznesmeni
i pisarze
błądzą po omacku
szarpią się
kąsają wzajemnie
i nic z tego nie wynika
tylko gorycz
porażka
i strach
jeszcze większy strach
a ja
cóż
ja kolego
potrzebuję jedynie
26,50
by spojrzeć w kryształowe
oko „Absolutu”
Tak
i tu pojawia się
moje pytanie
czy byś nie wspomógł
ubogiego mnicha ?
Lecz…
Co to ?
50 ?
Synu
jak widzę
otworzyłeś umysł
i otworzyłeś serce
Ja
wskazałem ci drogę
Możesz iść w pokoju
Bądź
błogosławiony
.
.
ŻABA
Dziś trudno mi to wytłumaczyć
i trudno w to uwierzyć
ale w owych czasach
czekoladki
były rarytasem
a pies
który się do nich dobrał
był po prostu
zbrodniarzem
Tak to wówczas widziałem
lecz ona tego nie rozumiała
By mnie jakoś ułagodzić
z podkulonym ogonem
próbowała polizać
moją rękę
nim znowu na nią
spadnie
Z tego
nigdy się nie wyspowiadam
Wiem
bo po tysiąckroć
próbowałem
Od lat próbuję
Żaba
Do nogi
Siad
Wybacz
.
MAMO
„Błogosławiony
któremu dane było
odbyć podróż
do kraju dziecięctwa jego”
To prawda
Ja znam tę tajemnicę
Byłem wtedy kim chciałem
Byłem wilkiem morskim
a za okręt
miałem parę desek
i pryzmę piachu
Później wiele razy
przepłynąłem prawdziwe morze
lecz takich sztormów
i takiej grozy
już nigdy nie przeżyłem
Byłem kowbojem
i strzelano do mnie
Byłem gwiazdą futbolu
i operatorem buldożera
Byłem magiem
czyniłem cuda
I byłem rycerzem
koszącym zastępy
Naprawdę
Mogę pokazać blizny
Byłem Zeusem
I byłem bogaczem
Dziś jestem kim jestem
i nikim więcej
To samo dotyczy Ciebie
mamo
Budziłaś się rano i mówiłaś
dziś będę królową
lub pasterką
lub matką
I byłaś
Teraz
przychodzi Ci to
z większym trudem
.
WIECZÓR NA WODZIE
Okazało się
że wszyscy palimy
„Camele”
Na stole leżały teraz
trzy takie same paczki
Wziąłem pierwszą z brzegu
„Te są moje ?” – spytałem
Korina oparła łokcie o blat
zbliżyła swą twarz do mojej
tak blisko
że gdybym wysunął język
dotknąłbym nim
czubka jej nosa
„Tu na barce – powiedziała – nie ma moje, twoje”
„Tu się nie używa
zaimków dzierżawczych”
„Z jednym wyjątkiem” – powiedział Dick
„To jest MOJA żona”
i rozdzielił nas
stawiając na stole
flaszkę whisky
i szklanki
,
MAŁA WIEŚ
GOOGLE EARTH
Cisza
Noc
Dobry czas by otworzyć
elektroniczną Ziemię
Przywołać z ciemności
wirtualną planetę
zobaczyć jak się wynurza
z mroku
i wiruje błękitem
wiruje
wiruje
Rozkręcam ją jeszcze bardziej
Wirtualni ziemianie
mają teraz wschód słońca
piętnaście razy na minutę
i tyleż zachodów
I nagły stop
w przypadkowym miejscu
Powiększenie
Szklanki poprzesuwały się na stołach
Woda zachlupotała w oceanie
Przechodnie powpadali na siebie
lecz wielu odetchnęło
bo już ich mdliło
od tej karuzeli
Pozbierali kapelusze
otrzepali ubrania
i poszli
każdy w swoją stronę
Lekko muskam scroll
Powiększenie
To zdaje się…
Rosja
Saint Petersburg
Krasnogorsk
Samara
Tam ciągle jest zima
i rządzą tam dwa kolory
których w tęczy nie ma
Czarny i biały
Brudny śnieg
Brudne samochody
czysta wódka
i dusze czyste
jak diamenty
klarowne
jak kryształy
Siedzą przy stole
w drewnianej chałupie
krytej
falowaną blachą
i patrzą
patrzą na mnie
Powiększenie
Robią miejsce
Proszą siadać do stołu
Pachnie chlebem
Tak dobrze znam ten zapach
Zaglądałem tu nie raz
tyle że dawniej
wystarczał mi do tego
zwykły globus
z zafoliowanej tektury.
‚
KRÓL
I przyszedł Jezus
„Jak sprawy ?” – zapytał
Nie miałem pojęcia
co Mu odpowiedzieć
Tak długo Go nie było…
„Sam zobaczę” – zdecydował
i poprosił bym Go zawiózł
tu i tam
To nie była
udana wycieczka
„Tak strasznie mi przykro” – powiedziałem
gdy się żegnaliśmy
„Wpadniesz jeszcze kiedy ?”
Nic nie odpowiedział
‚
AMSTERDAM LOVES YOU
W jednym z okien stoi Lolita
Na pewno jest pełnoletnia
ale wygląda na szesnaście lat
Dżinsy na udach ma poprute
guzik niedopięty
ramiączko śnieżnobiałego
dziewczęcego stanika
zsunięte niedbale …
Wygląda jak rozespana nastolatka
która właśnie się przebudziła
i teraz się zastanawia
co zrobić z resztą dnia
Doskonała stylizacja
słowo daję
Brakuje jej tylko misia pod pachą
Nagle
zdmuchuje kosmyk włosów z twarzy
Uśmiecha się
Nawiązała kontakt wzrokowy z Gysbertem
Nie wiem czemu przyszło mi do głowy
że facet ma na imię Gysbert
ale mam pewność
że tak właśnie jest
Patrzę jak się zbliża
i wydaje mi się
że wiem o nim wszystko
Czterdzieści lat
Przystojny
Schludny
Zadbany – jak każdy w jego klasie
W szafie ma 30 marynarek
i tyleż par butów
Grywa w golfa i dużo pływa
Chadza do opery
Od piętnastu lat
jada lunch
w tej samej restauracji
Nigdy się na nic nie skarży
Nigdy nie podnosi głosu
Nigdy się nie upija
choć lubi whisky
Dezodorantu którego używa
nie można kupić w zwykłej drogerii
Taki to się nawet w piekle nie spoci
Lolita otwiera drzwi
Gysbert wchodzi do środka
Lolita opuszcza zasłony
Żadnych słów
Tylko uśmiechy
Znają się nie od dziś
Gysbert ma żonę i dzieci
Jego żona ma na imię
Królowa Chłodu
O tej dzielnicy mówi
„ to miejsce „
Była przeciwna
legalizacji nierządu
Nie uznaje – jak powiada – miłości za pieniądze
choć przecież
jedynym przyczynkiem
do uprawiania miłości
jest … miłość
a za pieniądze
uprawia się sex
Królowa Chłodu uważa
że Gysbert jest wspaniałym mężem
i cudownym ojcem
Tak zresztą jest w istocie
Królowa Chłodu nie wie
i pewnie nigdy się nie dowie
że swój spokój i szczęście
w dużej mierze
zawdzięcza
„ tym paniom „
AMSTERDAM LOVES YOU
napisano na chodniku
Tłusty gołąb
jak jaki pasza
przechadza się po napisie
w tę
i z powrotem.
‘