Kategoria: Okategoriserade
JA I TE MOJE DEKLARACJE
_

_
Bywało
że wyganiałem z łóżka różne
ale z nią jest inaczej
jej nie potrafię
odmówić
każdej nocy
kiedy gaszę światła
przychodzi
staje w świetle księżyca
i w milczeniu patrzy na mnie
i wie
że cokolwiek bym mówił
w końcu się posunę
będzie się starała
być delikatna
lecz ja dokładnie poczuję
każdy z jej 58
kilogramów
każdy mięsień
i każdą komórkę
gdy w swoich snach
będzie biegała z sarnami
po lesie
jakiś czas temu
wróciła ze szpitala
i czuła się skrzywdzona
więc ją przygarnąłem
spała w nogach
lecz niepostrzeżenie
zagarnia moją przestrzeń
po centymetrze
pnie się w górę
za miesiąc
będziemy już pewnie
dzielić poduszki
zaś na wiosnę
oblezą mnie robale
które przynosi z dworu
i ja się na to godzę
i nic z tym nie robię
nie mam zamiaru
ja
który zawsze mówiłem
że spanie z psem
jest chore …
i żeby nie było
nadal tak
uważam
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
fot: wł.
NA HAJU
_

_
Święty Walenty córki nie miał
lecz gdyby był ojcem
pewnie by się zgodził
(jako lekarz z zawodu)
że także i ten
rodzaj miłości
to czysta chemia
i prąd elektryczny
albowiem
cokolwiek mówią
egzaltowani poeci
to wewnątrzpochodny narkotyk
fetylo … felyto … fe…
fenyloetyloamina
sprawia
że miłość
i psychodeliczny trans
to fazy tożsame
w związku z czym mężczyzna
który kocha
bywa czasem narwany
nieobliczalny
i zły
tak jakby był
na haju …
a ten Twój przyjaciel
to dobry chłopak
ja mu jednak
na wszelki wypadek
powiedziałem
że może i jesteś trochę
rozpieszczona
lecz jak się na niego
poskarżysz
to będę go musiał
zabić
a gdyby włos
spadł Ci z głowy
to będzie błagał
bym go zabił
wiesz ….
taka niemądra gadka
z jakiegoś kiepskiego
amerykańskiego filmu
taaa …
w każdym razie
zaraz potem
puściłem do niego oko
lecz on wyglądał
jakby to wziął
na poważnie
w moich źrenicach
zobaczył zapewne
że jeśli idzie o Ciebie
to ja naprawdę
jestem
uzależniony
i cały czas
na haju
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
fot: Olga Dyżakowska
PIĄTY ŻYWIOŁ
_

_
Bywa jak ogień
krzesany długo
i cierpliwie
innym razem
wybucha nagle
gwałtownym płomieniem
daje życie
i nawet gdy przygasa
zostawia wokół
rozgrzane kamienie
i błogi spokój
nazwijcie ją
miłością
i walczcie o nią
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
mal: Jacek Malczewski “Zauroczenie” (1906)
CO POETA MIAŁ NA MYŚLI ?
_

_
W sumie to chyba
nieistotne
jak kapelusze
co już wyszły z mody
a wciąż wyfruwają
spod rąk rzemieślnika
po czym gdzieś tam
w świecie
ludzie i tak
zrobią z nich użytek
na swą własną modłę
i według swej własnej
aktualnej potrzeby
zazwyczaj
przymierzają je z nudów
a potem dla szpanu
ozdabiają piórkami
zsuwają na tył głowy
zapominają w szatni
a w ogóle
to sięgają po nie
tylko wtedy
kiedy pada
deszcz.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
mal: Tamara de Lempicka – Portrait of a Man or Mr Tadeusz de Lempicki
NAGLE
HA HA !
_

_
Młodość jechała na hulajnodze
całą szerokością ulicy
dwie szalone sikorki
czerwone od śmiechu lica
ajfony w dłoniach i
wiatr we włosach
nic dziwnego
że się wywaliły
lecz na szczęście
nic się żadnej nie stało
i tylko
wśród śmiechów
wrzasków i krzyków
akurat przed moim domem
skopały tymczasowy płotek
z sosnowych palików
którym zarząd osiedla oznaczył
świeżo wysiane trawniki
akurat przed moim domem …
cholera
słysząc raban
wyszedłem na podjazd
ale widząc
że są całe i zdrowe
popukałem się tylko
w czoło
i to zapewne był błąd
podniosły hulajnogę
i odjechały
lecz ich spojrzenia
zaczepnie wołały
“i co nam zrobisz dziadku ?
HA HA !”
***
odbudowawszy plotek
zapomniałem o sprawie
lecz rankiem
był zrujnowany
znowu
ten jeden
jedyny
na całej naszej ulicy
plotek z sosnowych palików
akurat
przed moim domem
podczas gdy wszystkie inne
dalej stały
***
to były znowu
one
oooo !
takie są
najgorsze
nastoletnie dziewuchy
zgroza
to w domach ich sąsiadów
otwierają się szafki
i w powietrzu latają
noże
to one
nocami
rozkładają ramiona
i w swych koronkowych
śnieżnobiałych koszulkach
unoszą się pod sufitem
a z ich oczu
zamiast łez
spływa czarny tusz
“i co nam zrobisz dziadku?
HA HA !
co nam zrobisz ?”
zawodzą
od ich krzyku pękają
wielkie szklane słoje
z formaliną
w których trzyma się serca
takich starców jak ja
***
postawiłem ten plotek
i miałem oko na sprawy
lecz mimo to
zapewne w środku nocy
wracając z zabawy
zniszczyły go znowu
tym razem paliki
wisiały obelżywie
na drzewach
i na garażu
co pomyślą sąsiedzi ?
co mam im powiedzieć
że się na mnie uwzięły
nastolatki ?
że w ciemnościach słyszę
ich złowieszcze wycie
“i co nam zrobisz dziadku ?
HA HA !” ?
***
poddać się
niepodobna
mym przodkom się zdarzało
odrzucić miecz i tarczę
i pochylić głowę
ale to przed jakimś
majestatem
królem
czy cesarzem
przed potężnym wrogiem
lub zrządzeniem losu
a ja sam
stawiałem przecież czoła
szefom korporacji
złośliwym kanarom
a nawet pewnemu
pijanemu chłopu
co dzierżył znak drogowy
niczym topór w dłoni
i nigdy
nigdy się nie zląkłem
tam wszystko było jasne
wiedziałem co robić
lecz teraz … ?
mam się bić
z dzieciakami ?
albo z ich ojcami ?
odbudowałem plotek
***
lecz następnego ranka
znowu padł
i byłem bliski
rozpaczy
zamczysko mej godności
zadrżało w posadach
a moja bezsilna
pokonana dusza
z nagim torsem
z flaszką w dłoni
miotała się po jego
omszałych komnatach
wyjąc z bólu
tlukąc lustra…
nic !
nic złego wam zrobić
nie moge !
bo nawet gdybym mógł
to przecież bym nie mógł …
znaczy
nie chciał …
bym …
dzieciaki …
co za kanał !
***
przez prawie dwa tygodnie
trwały owe zmagania
nigdy ich nie złapałem
one niszczyły plotek
ja go budowałem
bliski wylewu
z podejrzeniem zawału
gotów na jakże
mało chwalebną śmierć …
aż pewnej nocy przyszła
burza
sztorm stulecia
(już któryś taki z kolei
w tym stuleciu)
i zmiotła te wszystkie
prowizoryczne płotki
wszystkie
wzdłuż całej ulicy
wieszając je na drzewach
na dachach
i parkanach
i raczej się nie zdarzy
by zarząd osiedla
chciał je odbudować …
i co ?
mój honor był
uratowany
albowiem
nie wygrany
i nie przegrany
jednak przetrwałem
dokonał się cud
znak
że oto niebiosa
w swej mądrości
są po mojej stronie !
i co mi zrobicie sikorki ?
HA HA !
HA HA HA !
HA HA !
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
fot: internet
WIERSZ BARDZO NIEPOLITYCZNY
_

_
“Od niemal ćwierć wieku
jestem gosciem
w waszej chacie – powiadam
lecz nadal was
nie rozumiem
wioska hardych Wikingów
niegdyś zmora Europy
i świata
dziś najechana
przez barbarzyńców z południa
obraca się w perzynę
plądrują wasze
spiżarnie
ustalają własne
porządki
przegonili wam dzieci
z placów zabaw
zapewne wkrótce to oni
będą tu gotowi
stanowić prawo
w którym wy sami
nie będziecie mieli
wielu praw
a najzuchwalsi
sikają na wasze
kamienie runiczne
wy tymczasem
siedzicie markotni
ocepiali
grzbiecie patykami
w ogniskach i … ”
spojrzeli na mnie
ich niebieskie oczy
radzą mi
bym się zamknął
bo sam
jestem tu obcy
nie trzeba im moich
rad
oni wiedzą
spode łbów
spoglądają już
na swe miecze
włócznie
i topory
kiedy wstaną
tarcze nie będą im
potrzebne
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
fot: Olga Dyżakowska / prawie zatopiona łódź, muzeum Wikingów, Höllviken, Szwecja
MÓWISZ
ŻE CHCESZ BYĆ
WOLONTARIUSZKĄ ?
_

_
Serce masz do tego
zbyt kruche
moja mała
nie idź tam
nie patrz
nie słuchaj
biegnij raczej
w stronę światła
ukryj uszy w dłoniach
i głośno śpiewaj
tra la la !
tra la la !
niech Cię nie dochodzą
krzyki dzieci
skowyt psów
rżenie koni
i jaszczurzy śmiech
oprawców
bo to wszystko jest gorsze
niż syreni śpiew
Ty tego nie zniesiesz
nie udźwigniesz
spalisz się
spłoniesz
na chwilę jedynie
rozświetlając mroki
lecz potem
gdy opadniesz z sił
owa ciemność
stanie się jeszcze
ciemniejsza
wszędzie dookoła
i w Tobie …
tak mówią ci
co stamtąd wrócili …
a to serce
to masz kruche
po mnie
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
mal:”soul and shadows” Miguel Angel Mayo (Golucho)
PROSTA SPRAWA
_

_
I co ?
myślisz
że co ?
zjawić się znikąd
załatwić potrzebę na dywanie
zjeść mi okulary
zająć moje miejsce
na kanapie
a potem bezczelnie
zapytać
“i co mi zrobisz
dziadku?”
i myślisz
że moje ojcowskie
niechlubne wybuchy złości
umiłowanie porządku
żelazne zasady
przyzwyczajenia
i deklaracje
tak po prostu
zbiorę na szufelkę
i razem z tym
co było na dywanie
pokornie wyniosę
do śmietnika?
otóż …
tak
zapewne tak właśnie
będzie …
“a pomyślałbyś jeszcze
o jakiej przekąsce !”
wołasz za mną
“oczywiście” – mówię
“zaraz wracam !”
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
na fot: Arya Stark – Bullmastiff