BOGACZ

_

_

Znalazłaś pożółkły list

który wysłałem do Ciebie

dawno

dawno temu

pisałem

że przyszedł rachunek za wodę

sześćset tysięcy

i zapłaciłem czynsz

dwa i pół miliona

złotych

tak

byłem milionerem

jak wszyscy w owym czasie

a teraz

po tak wielu latach

Ty

z tym starym listem w dłoni

ze śmiechem na ustach

w drzwiach mojego

pokoju

stanęłaś

i mówisz

– popatrz!

szastałeś milionami

kiedy cię poznałam

hahaha

byłeś wtedy

krezusem

byłeś

bogaczem!

nadal jestem – pomyślałem

moja fortuna

to Ty

z tym starym listem w dłoni

ze śmiechem na ustach

w drzwiach mojego

pokoju …

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

NIE TAKA PROSTA SPRAWA

_

_

Wszyscy mi odmówili – powiedziała

wszyscy zawiedli

boją się

nie potrafią  

ale ty

ty dałbyś radę

tylko ty 

możesz po nich 

pojechać

przywieź mi ich

błagam

a ja 

zajmę się resztą…

nie ruszyłem się z miejsca

nawet nie drgnąłem

nie spojrzałem na nią 

zajęty czyszczeniem

zegara

-matka Oxany

jest na wózku – mówiła

a jej chłopak

Dima

nie ma samochodu 

i nie ma nawet … 

-chłopak? – spytałem

chłopak powinien chyba

tam zostać

on jest coś winien

ojczyźnie…

-ty byś został? – spytała

-ja?

wrzuciłem wacik do kosza

zatrzasnąłem szybkę zegara 

-może jestem za stary 

żeby walczyć – odrzekłem

ale ja bym tam został

chociażby po to

by spod gruzów wyciągać 

rannych

ja bym tam stanął

z kilofem w dłoni

i spojrzałbym w ślepia 

zagładzie

po to bym potem

o ile bym przeżył

mógł patrzeć w oczy

ludziom…

-i tego samego 

będziesz wymagał

od swego 

syna? – spytała cicho

przez chwilę 

staliśmy w milczeniu

słyszałem 

jak sekundnik tyka

a każde tyknięcie było 

jak ukłucie 

prosto w serce…

-dawaj ten adres

powiedziałem…

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.
mal: “The 2000 Yard Stare” Thomas Lea

PRĄD

_

_

W moich czasach długopisy

wypisywało się do końca

a potem 

zmieniało się wkład

w owych czasach wiersze

szeleściły

moje wiersze 

pachniały papierem

i atramentem

a jeśli się zdarzyło

że uroniłem łzę

miewały rozmazane 

końcówki

dziś wszystko to tylko

bezwonne kryształy 

drgające w polu 

elektrycznym

w razie kolejnej 

rewolucji

nie będzie stosów książek

płonących na placach

wystarczy 

że wyłączą nam

prąd 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

WALENTYNKOWA KOŁYSANKA

_

_

O świcie przyniosę Ci kwiaty  

choć przecież  

kwiaty tak szybko uschną 

i będzie ich tylko 

żal…

i podaruję Ci świecznik 

wiesz 

ten kryształowy 

lecz masz już takich kilka 

i ten zapewne się stanie 

kolejnym bibelotem

do odkurzania…

zamówiłem też tort 

tort bezowy 

z kajmakiem

i  z bakaliami

mmmmmm 

choć po torcie zapewne  

nie będziesz mogła spać…

a ja

tak bardzo chciałbym

coś specjalnego Ci

dać 

bo Cię kocham

i dlatego 

przychodzę do Ciebie 

z wierszem 

bo wiersz 

tak szybko nie uschnie

wiersz 

odkurzy się sam

po wierszu

na pewno 

będziesz mogła 

spać

słodko spać

bo

Cię

kocham

pam

pa ram pam

pam 

….

pam …

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

💘

KRYTYK

_

_

Czytałem dziś trochę wierszy

nadesłanych

na pewien konkurs

te wiersze 

niczym lśniące

nieziemskie latawce

jeden za drugim

płyną lekko

melodyjnie

bez skazy

bez 

chropowatości

są wolne od zająknięć

i zadyszki 

prawie

doskonałe …

poezja 

schodzi 

na psy

.

.

.  

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: “Poeta i jego Muza” (1925)  By Giorgio de Chirico

ZMĘCZONY

_

_

Pierwsze dwadzieścia lat

to była po prostu

bajka

drugie dwadzieścia lat

to praca

praca

praca

trzecia dwudziestka 

to

jak na razie

tylko rosnące

zdziwienie…

nie wiem 

co będzie dalej

lecz prędzej

czy później

trzeba będzie wstać

i pójść 

zobaczyć

co jest po drugiej

stronie

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Jacinto Daszynski, La Habana

WSZYSTKIE DZIECI MOJE 

_

_

Gdybym był kimś w rodzaju

Boga

gdybym to ja 

rozdawał karty

to miałbym przy piersi

nieskończoną talię 

wyłącznie długich

i szczęśliwych 

żyć

takich bez nudy i łez

i bez

samotności

takich

na jakie zasługuje

każdy

wszyscy moi synowie

wszystkie córki moje

i Ty

też

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: “Netflix” by StanS 2021

TRZYSTA PIĘĆDZIESIĄT TYSIĘCY LAT TEMU 

_

 _

Trzysta pięćdziesiąt tysięcy lat temu

czaiłem się w ukryciu

by nagle 

z dzikim krzykiem

wybiec i zabić

zabijałem

zabijałem

gromadziłem więcej

niż mogłem zjeść

wszystko by zdobyć przychylność 

samic

i uciszyć płacz dzieci

a kiedy akurat w pobliżu

nie było nikogo 

silniejszego

to ja

kładłem się 

w najlepszym miejscu

na wygrzanym słońcem piasku

żułem zielsko

i pozwalałem

by inni robili wszystko

za mnie

dziś 

wciąż robię to samo

z tą tylko różnicą 

że ta marynarka 

czasami 

krępuje moje ruchy

poza tym 

niewiele 

się 

zmieniło

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: (za Sydsvenskan)  Martin Meissner. Rekonstrukcja “Neandertalczyk w garniturze” Neandertal Museum, Mettmann, Niemcy

MALIGNA

_

_

Leżę w gorączce

moje ciało

jest jak zbyt luźny

spadający but

ciągle się z niego wysuwam

i muszę walczyć

by wsunąć się w nie 

z powrotem

brak mi już sił

i nie wiem czy warto …

moje łóżko

wydaje się mieć

kilometr długości

a ja sam

chyba jestem dłuższy

bo stopy

wystają mi spod kołdry

i są porośnięte bluszczem

którego nijak nie mogę 

zrzucić …

leżę w gorączce 

w tej czarnej malignie

lecz wiem 

że tu jesteś

i wiem

że gotujesz dla mnie 

rosół

taki jak lubię

i słyszę Twój głos

słyszę

jak krzątasz się po domu

rozmawiasz ze zwierzętami

i śpiewasz piosenki

i to 

właśnie to

tylko to

wciąż trzyma mnie

przy życiu

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

ZNAK

_

_

Ten storczyk z supermarketu

zakwitł nagle

w środku nocy

w środku zimy

na moim parapecie

jak gdyby chciał powiedzieć

“będzie dobrze

będziesz żył”

wstałem

i poszedłem do łazienki

umyć zęby

i rozczesać włosy

pierwszy raz

od wielu dni …

“lepiej ci ?” 

spytałaś

“ten storczyk z supermarketu…

zakwitł nagle…”

odrzekłem

.

.

.

.

.

.

.

.