ZWYKŁA CHWILA

_

Stałem sobie przy oknie 

w kuchni

z kubkiem kawy w dłoni 

druga ręka w kieszeni

za szybą padał deszcz

i pomyślałem

że to jedna z tych chwil

tych najzwyklejszych

które się pragnie utrwalić

namalować

lub choćby opisać 

i właśnie dlatego 

powstał 

ten krótki wiersz

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

grafika: overlooking-the-rain-cafe-man-sketch-time-httpshdwallpapers.cat9mgf – kopia

DOMEK Z KART

_

_

Interes się kręci

słońce wciąż świeci

i wieje ciepły wiatr

w radiu grają bluesa 

zaś ja

jakby to powiedzieć…

staję

nadal staję

na wysokości zadania

mimo uplywu lat

i wszyscy ci ludzie

których kocham

mają pieniądze na chleb

i mają spokojne sny 

nasz wierny pies  

każdego ranka

domaga się swojej miski

a stary kot

wychodzi kiedy chce

lecz zawsze wraca

nie wiem które to z jego

siedmiu żyć 

dziwne

że to tak długo trwa

zbudowałem sobie domek 

z kart

misterny domek z kart

lecz bezustannie dręczy mnie lęk

przed przeciągami

i przed przewrotnym losem

który merdając ogonem

potrafi wpaść do pokoju

i powywracać stoły

zbudowałem sobie domek 

z kart

kunsztowny domek z kart

który o dziwo wciąż stoi

mimo upływu lat

to doprawdy niezwykłe 

jak to długo trwa

i trwa

i naszła  mnie myśl

przewrotna

osobliwa 

że może dobrze by było 

teraz

właśnie teraz 

zgasić światło

powoli wyjść z pokoju

po cichu zamknąć drzwi 

na klucz

bo póki jeszcze wszystko 

wydaje się być

jak należy

łatwiej by było

odejść 

czyż nie? 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

na fot: Kevin Spacey, kadr z “House Of Cards”

ZJAWISKO

_

_

Ze spróchniałych trzewi

prastarego dębu

wyrosła 

jarzębina

i rodzi 

czerwone owoce

i niemal co dzień 

obok tego zjawiska

przechodzi kondukt żałobny

a ludzie w tych konduktach

kierują swe spojrzenia 

ku niebu

zanoszą swe modlitwy

wysoko

między chmury

szukając tam nadziei

i pocieszenia

i nikt

z wyjątkiem Ciebie

nie spostrzegł 

że w tej cmentarnej alei 

ze zmurszałej piersi 

sędziwego drzewa 

wyrosła młoda 

jarzębina

co rodzi 

rubinowe grona

i nikt

oprócz Ciebie 

nie pomyślał

że pewnie to 

sam Bóg

zdaje się wołać    

“Halo!

tutaj jestem!”

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Bogusława Kulbat

MIRABELKI

_

_

Ten facet

wyglądał jak jakiś 

prezenter z telewizji

pojawił się nagle

w moim pokoju

w elektrycznej poświacie

na tle białej ściany

akurat 

gdy rozciągałem sprężyny

ćwicząc mięśnie obręczy barkowej

i powiedział 

że jest Aniołem

i że się tutaj zgubił 

na tym osiedlu

że jak go podrzucę do pętli

to spełni jedno moje 

życzenie

tylko rzecz jasna takie 

w granicach rozsądku

wiadomo…

więc założyłem koszulkę

wsiedliśmy w “malucha”

i go podwiozłem

do tej pętli

trochę naokoło

bo budowano tam szkołę

wszystko rozkopane

nic dziwnego 

że nie mógł trafić

a kiedy wysiadał 

zapytał o życzenie

“Dobra – powiedziałem

chciałbym wiedzieć 

jak będzie wyglądał 

mój dzień 

jeden dzień 

mojego życia

dokładnie za 30 lat”

“To będzie niedziela – odrzekł

wstaniesz wtedy

trochę później niż zwykle

twoja żona będzie miała 

dyżur tego ranka 

odniesiesz jej kapcie z łazienki

do przedpokoju

zdziwiony 

że jeszcze są ciepłe

choć jej już od godziny

nie ma

potem dasz psu miskę

wbijając mu do karmy

surowe jajko

tak jak lubi

i wreszcie 

z kubkiem kawy w dłoni

staniesz przy oknie

w kuchni

i pomyślisz

że trzeba by nazrywać

mirabelek

bo mówią

że od wieczora

przez cały tydzień ma padać … ”

“Kapcie… pies… mirabelki …? – zapytałem cicho

bo szczerze powiedziawszy

liczyłem na opowieść

o przygodach

podróżach

wielkiej sławie

o kasynach

i o jakimś haremie 

i takich tam…

wiesz …

“Mirabelki – powiedział 

konkurując z ptakami

myśląc o kompocie 

będziesz rwał mirabelki

do wieczora ” 

“No ale …

szybkie jachty 

księżniczki

wielka kasa 

nic z tych rzeczy …?” – pytałem 

lecz on się tylko

uśmiechnął 

coś błysnęło 

i znikł 

tak nagle

jak nagle się pojawił 

i wiecie

ja jednak miałem 

farta

mówił prawdę 

minęły lata

i dziś akurat 

faktycznie

to wszystko o czym mówił

się spełniło…

o…

i właśnie zaczyna 

padać 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

McDrive

_

_

Ta dziewczyna w okienku 

była gruba

zmęczona

i smutna

powiedziałem jej

że ma strasznie miły głos

przez ten mikrofon

chwilę trwało

nim uwierzyła

nim się 

uśmiechnęła

poprosiłem o dodatkowy keczup

a potem odjechałem

w cień drzew

wyłączyłem silnik

i radio

i jakiś czas siedziałem

gapiąc się w szybę

sam czułem się stary

zmęczony 

i smutny

a kiedy otworzyłem 

torbę z frytkami

znalazłem tam 12

dodatkowych keczupów

wyglądało to tak

jakby ta dziewczyna

pulchną dłonią 

włożyła mi do tej torby

swoje serce

.

.

.

.

.

.

.

.

.

ZAPACH OBCEJ ZIEMI

_

_

Szedłem dziś przez pola

po tej obcej ziemi

którą wprawdzie znam

od lat

lecz która jakoś dziwnie

nie ma dla mnie

zapachu

mimo deszczu

i upału

i mimo

że są żniwa

nigdy tak naprawdę

nie poczułem jej tchnienia

nie to co u nas

na Mazowszu

no bo u nas ziemia …

ech … (głęboki wdech)

sami wiecie …

w każdym razie

dzisiaj

szedłem przez te pola

po tej obcej ziemi

i nagle

przy drodze wiodącej

do najbliższej farmy

zobaczyłem

kapliczkę

niewielką

koślawą

z dwuspadowym dachem

prostą

wiejską kapliczkę

i wtedy

dziwna rzecz 

przez tę krótką chwilę

ta ziemia

wydała mi się jakby

bliższa

prawie jakby

moja

i usłyszałem śpiew

skowronka

a nawet poczułem

letni wiatr co niesie

słodkawy

brunatno-złoty zapach

ciętej słomy…

lecz kiedy się zbliżyłem

to się okazało

że to nie była

kapliczka

tylko transformator

i prysło złudzenie

i poszedłem dalej

polami

pod tym obcym niebem

udrapowanym w pierzaste

sady i ogrody

po tej dziwnej ziemi

upozowanej

na jakiś agro-raj

która jednak

nadal

nie ma dla mnie

zapachu

nie czuję jej tchnienia

mimo deszczu

i upału

i mimo

że są żniwa

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: ”Żniwa w La Crau”  V. Van Gogh (1888)

WSPINACZKA

_

_

“Życie jest jak wspinaczka

nie narzekaj 

że masz pod górę

kiedy zmierzasz na szczyt” – powiedział

i natychmiast ruszył 

czekanem krusząc skały

dwadzieścia lat młodszy 

ode mnie 

pewny siebie

silny

bezczelny i śmiały

kiedy ja tymczasem  

z piersią i ze skronią 

przy tej martwej skale

tym konfesjonale 

z granitu

osuwam się 

na kolana

i desperacko walczę 

o każdy atom tlenu …

przed nimi

rzecz jasna 

wciąż będę udawał 

że przycupnąłem sobie

tutaj

ot tak

na chwilę

i że podziwiam 

widoki

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: rzeźba/instalacja, bez tytułu, Mu Boyan (Chiny)

WEHIKUŁ CZASU

_

_

Zbudowaliśmy wehikuł czasu

lecz tylko jeden z nas

mógł polecieć

tylko raz

i tylko w jeden punkt

w przyszłości

750 lat

do przodu

padło na Sebę

i poleciał

nie było go dość długo

zamówiliśmy pizzę

i jakieś piwo

obejrzeliśmy mecz

graliśmy w karty

trochęśmy drzemali

aż wreszcie

betonowa podłoga garażu

zaczęła iskrzyć

błysnęło

i pojazd powrócił

Seba wyskoczył ze środka

zdyszany

szczęśliwy

“chłopaki ! – zawołał

ale jaja !

chodźcie

wszystko wam opowiem !”

wyjął telefon z kieszeni

i zaczął pokazywać

zdjęcia

“planeta kwitnie ! – powiada

trudno w to wszystko

uwierzyć

na Ziemi jest raj !

wieczny maj !

woda…

woda czysta jak kryształ

i w morzach

i w oceanach

a wodę z Wisły to piłem

wiadraaami

tak dobra

źródlana

a powietrze

mój Boże !

patrzyłem na księżyc

i mi się zdało

że widać każdy kamyk

ta przejrzystość

ta cudowna optyka

zero smogu

wszystko jak trzeba

a niektóre zwierzęta

i rośliny

tom widział pierwszy

raz

powróciły gatunki

uznane za wymarłe

nie wiem jakim cudem …

na przykład widziałem

buszmeńskie zające …

albo rzecznego delfina

z Jangcy Jiang

i jeszcze …

Dodo !

który to ptak

wygląda tak …”

zajrzałem mu przez ramię

i zobaczyłem

uśmiechniętego Sebę

na selfie

z ptakiem Dodo

“no dobra

a ludzie ?

jak wyglądają ludzie ?” – spytałem

“ludzie… ?

hmm …

ludzi nie ma…  – powiedział

ani jednego

zero

nikogo

byłem tam całkiem

sam…”

“cóż …

to wiele wyjaśnia” – bąknął któryś

z chłopaków

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: “Zając w lesie” Hans Hoffmann  (olej na desce, ok. 1585 r.)