PUK PUK

_

_

Czekałem na starość

i oto jest

schludna

zadbana

z parasolką w dłoni 

stoi w drzwiach i się uśmiecha

spędzimy razem jakiś czas – powiada

a jak znów będą chcieli

byś się z nimi ścigał

żebyś nadal brał udział

w tych ich igrzyskach

to odeślij ich do mnie

ja im wytłumaczę

że już nic nie musisz

że odpoczywasz

że teraz ja

mieszkam w twoim domu

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

zdjęcie : Richard Tuschman /inspirowane obrazem “Hotel By A Railroad” (1952)

Edwarda Hoppera/ 

KRÓLOWA I KAMERDYMER

_

_

To byłby dla mnie zaszczyt

móc wyświadczyć przysługę

cesarzowej Japonii

Angelinie Jolie

albo na przykład Adele

gdybym tak został wezwany

by zaparzyć herbatę

znaleźć zgubione klucze

pomóc rozwiązać krzyżówkę

żonie Baracka Obamy

lub brytyjskiej królowej

to byłoby coś

to by mi zrobiło

dzień

a jednak

nawet gdy jest okazja

gdy mój telefon dzwoni

to wolę zostać w domu

i usługiwać Tobie

bo Cię kocham

bo mi tak hojnie nadajesz

ziemie

nadajesz mi  niebo

i jeszcze

różne

zabawne tytuły

.

.

.

SAMOTNOŚĆ W ESPRESSO HOUSE

_

„Dzień spędziłem w kawiarni

można tam usiąść z laptopem

i pracować

i przyszedł facet

koło czterdziestki

trochę gruby

wziął kawę i przez dłuższą chwilę

stał przy barze

a potem

podszedł do stolika

przy którym siedziały 

trzy studentki

zagadał

one się śmiały

potem jedna poszła

to się przysiadł

a jak wyszedł na moment do kibla

to one uciekły

no to on z ta kawą

poszedł do kelnerki

i zaczął zagadywać

w ten sam sposób

lecz ona mu powiedziała

że ma natychmiast przestać

i była wkurzona

a on był smutny

i nie wiem o co chodzi

dlaczego ludzie są tacy…

i po co…

nikt nie jest szczęśliwy

nikt nie wygrywa

przegrywają wszyscy

szkoda jego

i kelnerki

i tych tych dziewczyn szkoda…

nie wiem

co o tym

myśleć”

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Espresso House, Stockholm (wikipedia.se)

TYLKO JEDNA MAŁA SZKLANECZKA

_

_

Z eleganckiej dzielnicy przy centrum      

do marnej budy 

na przedmieściach

na zaplecze warsztatu 

między hurtownie i magazyny

droga prosta

trzeba było jedynie

piętnastu lat udręki

nagłego dojścia do kresu 

i rozwodu

choć tak bardzo ją kochał 

i nadal kocha

w każdym razie

wylądował w tej budzie 

przy warsztacie

i teraz tam 

przyjmuje gości

gdy przyszedłem

wyjął  dżony łokera

napełnił dwie szklanki 

i z pasją 

zaczął mi opowiadać

że będzie budował 

basen

dziwna to była pasja

i dziwny entuzjazm

zważywszy 

na jego sytuację

i dziwny ten pomysł

z basenem

zważywszy 

na kiepski stan obiektu

w którym przyszlo mu teraz

żyć 

lecz z jego opowieści

tchnęło coś… 

dobrego

jakiś zamysł

plan

nadzieja…

duży nie będzie 

dwa na cztery – powiedział

po czym nagle

ściszył głos

jakby mi zdradzał jakąś 

tajemnicę

jak wybuduję basen – wyszeptał 

to córki

będą mnie chciały

odwiedzać

przytaknął sam sobie

z chytrym uśmiechem na twarzy

i łzami w oczach

patrzył na mnie

uniósł szklankę 

no i … 

wypiłem

choć przecież 

ja już w zasadzie

nie piję.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: “The whisky collector” by Graham H.D. McKean

DEPRESJA (VI)

Ty 

znikasz w głębokiej

mętnej wodzie

usta masz pełne wodorostów

i piasek w sercu

lecz nie krzyczysz

i nie chcesz mi podać ręki

ja

nie mam wielkiego wyboru

wyciągnę Cię za włosy

taka jest powinność      

każdego kto

kocha

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot:  Banksy Umbrella Girl with colorful rain – New Orleans graffiti.

36,6

Mój kot z wolna przemierza dywan

na sztywnych łapach

jakby szedł i się przeciągał

jednocześnie

majestatycznie wywija ogonem

niczym pędzlem

w powietrzu kreśli napisy 

czytam :

co by tu …?

gdzie by tu … ?

i nagle już wie

hop

i siedzi na mnie

obraca się w kółko i mości

na mojej piersi

po oczach widzę

że szykuje się dłuższa drzemka

czuję wibracje gdy mruczy

a on z pewnością

czuje bicie mojego 

serca

człowiek i kot

kot i człowiek

wymiana energii ?

synteza dusz ?

dialog bez słów ?

jest w tym jakaś magia – myślę sobie

jakaś tajemnica

i prawie jestem skłonny

uznać

że mój kot 

jest mądrzejszy ode mnie

bo ja usiłuję zgadywać

a on 

zapewne wszystko wie

czarodziej

posłaniec bogów 

a może sam Bóg?

on wie…

hej

kocie – powiadam

co ty sobie myślisz

gdy się tak pokładasz 

na człowieku?

odwrócił się

spojrzał na mnie

koty lubią ciepło – mruknął

a w tym pokoju 

nie ma niczego

co miałoby więcej

niż 36,6

i tyle…

nieznacznym ruchem głowy

składam dziękczynny pokłon

już milczę

łaskawie oświecony  

już się nie ruszam

niech śpi

mój Mistrz

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

na fot: Melvin

SKYPE

Emil nagle zmarkotniał

paznokciem palca wskazującego

stuknął w zimną szybę   

za którą    

w ciemności 

kłębiła się reszta świata 

i prawie

osiem miliardów ludzi

“Ona gdzieś tam jest – wyszeptał 

musi tam być 

moja druga połówka  

kiedy ją zobaczę 

to od razu poznam

że to Ona

bo póki co 

26 lat

i sam…

ciągle sam…

wszystko sam… – powiedział

i się popłakał 

lecz dziś chłopaki donieśli

że jednak kogoś spotkał

przez internet

to znaczy jest dziewczyna

tyle że mieszka w Chorwacji

i rozmawiają przez Skype’a

po angielsku

i Emil jest jakby 

odmieniony

promienieje

Emil

nie jest już 

sam

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: James Hance, kadr …Doctor sitting sadly on a swing… (11-ty Doctor Who )

ANTEK KOT

_

_

Antek nie zawsze był w porządku

wobec mnie

i kilku innych

lecz jemu jakoś dziwnie

łatwo się wybaczało 

tak jak się wybacza 

dziecku

lub nie przymierzając

kotu

co chadza własnymi drogami

ha ha ha…

mamy do pogadania – powiedziałem

zdjął łańcuch i uchylił drzwi

włosy opadły mu na oczy

zwalczył atak astmy

zapalił papierosa

i zniknął w głębi mieszkania  

chodź do kawiarenki – zawołał 

w rogu ciemnej

ciasnej kuchni

pod oknem z widokiem na bloki

i zardzewiałe huśtawki

miał dwie tandetne ławeczki 

z “Cepelii”

stolik przykryty ceratą

małą lampkę

i popielniczkę z napisem 

“Kołobrzeg ‘94”

tu żem se taką kawiarenkę 

uszykował – powiedział

zalał wrzątkiem z czajnika

rozpuszczalną Nescafe 

Strowberry Kiss

o smaku truskawkowym

po 0,39 saszetka

(hit osiedlowego bazaru)

po czym w długiej

niespiesznej rozmowie

wymieniliśmy myśl

roztrząsneliśmy problemy wszechświata

omówiliśmy istotę wszechrzeczy

i jeszcze

jakże by inaczej

obrobiliśmy dupy znajomym

chciałbym kiedyś usiąść 

z Antkiem Kotem

w  tej jego kawiarence

lecz teraz ów przywilej

mają już tylko anioły

a może i 

kto wie

sam diabeł

kawiarnie Krakowa

Paryża

Amsterdamu

które potem poznałem

oddam 

za ten stolik

ceratą kryty…

tak cholernie trudno 

wyjaśnić dlaczego

może po prostu 

zdarzają się ludzie

zwykli  ludzie 

z którymi chwila 

krzepiącej rozmowy o niczym

przy rozpuszczalnej 

Nescafe Strowberry Kiss

o smaku truskawkowym

wydaje się cenniejsza

niż rok na uniwersytecie…

tyle wam chciałem 

powiedzieć

o Antku 

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

ilustr: “DETROIT” Paul Cadden, rysunek ołówkiem na papierze.

MELVERN

Chciałbym zamknąć się w domu

wyciszyć

zapalić słońce pod sufitem

żyć i udawać

że mnie nie ma

lecz nie potrafię podomykać

tych wszystkich okien

i drzwi

wciąż mi nawiewa

suchych liści

złych mysli

słonych łez

wciąż mnie dobiega

wołanie w ciemności

skowyt psa

płacz dziewczynki

która miała aż sześciu

złych ojczymów

nie mogę przestać myśleć

o Lisie Montgomery

byłem w tym Melvern

w Kansas

gdzie mieszkała

niewiele jest bardziej

przeklętych miejsc na ziemi …

w miejscowym barze

zamówiłem kurczaka

z ziemniakami

i zieloną fasolką

za 6,99…

i było to…

wierzcie mi…

my tu w Europie

żyjemy jak królowie

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

Fot – Lisa Montgomery w wieku 13 lat.

(Lisa Montgomery at age 13, By then, her stepfather had been molesting her for approximately two years. His rapes would now begin. (Photo courtesy of attorneys for Lisa Montgomery)

za: msmagazine.com

SAMOTNOŚĆ W HOTELU GRAND KEMPINSKI W SZANGHAJU

.

.

_

Stąpając po stopniach z grubego

hartowanego szkła

zszedł do pustego

o tej porze holu

a tam

za lustrzaną kolumną

przy heksagonalnym stoliku

siedziała siwowłosa kobieta

i bawiła się

szachami

z kwasoodpornej stali

mogłaby być moją matką – pomyślał

kiedyś musiała być ładna

nadal jest ładna…

mógłby być moim synem – pomyślała

kiedyś będzie przystojny

już jest przystojny …

chłopak stał tak przez chwilę

i się przyglądał

aż ona się uśmiechnęła

i wyciągnęła ku niemu

zaciśnięte dłonie

dotknął jednej z nich

rozwarła palce

a więc gram czarnymi – powiedział

a ona była rada

że jako gospodyni

wykona pierwszy ruch

zainicjuje starcie

zaczęła nietypowo

pionkiem na h4

jak gdyby dawała mu fory

a potem uprzejmie

rzucała uwagi

– trzeba ci wiedzieć

że teraz wezmę ci gońca

– widzę

że zacząłeś myśleć

– to było odważne

ale czy jesteś pewien … ?”

i tak dalej

lecz po kilku minutach

nagle

niespodziewanie

jej król poległ

w morderczym uścisku

jego stalowych wież

i było po wszystkim

było po wszystkim

po wszystkim

oboje milczeli dłuższą chwilę

a potem

chłopak wstał

i odszedł

trochę skrępowany

swą młodzieńczą brawurą

tym że skończył zbyt wcześnie

zaś ona

była zła na siebie

za protekcjonalne tony

za brak luzu

za to co zawsze sprawiało

ze mężczyźni znikali…

wszystko poszło nie tak

a przecież

któreś z nich powinno

zaproponować rewanż

tak rozpaczliwie im tego

zabrakło

Boże

dobry Boże

daj im obojgu mądrość

i daj im odwagę

jakiej nam wszystkim

potrzeba

niechże się które odwróci

i zawoła…

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

na fot: executive floor 1 / Grand Kempinski Hotel Shanghai