ZŁY SEN STAREGO BLEKOTY


Ten sanitariusz miał kaptur

jak mnich  

a pod  kapturem

ciemność

taka czarna

pusta

głęboka

jak studnia

jak grób 

jak zimna jaskinia

wtoczył mnie na wózku

do windy

żarówka pod sufitem

zapalała się i gasła

wyciągnął kościstą dłoń

a były tam tylko 

dwa przyciski

góra

i  dół  

góra

albo dół

nic więcej

i odwrócił się do mnie

i z tej czerni

spod kaptura

wiało chłodem

jak ze studni

jak z grobu

jak z ciemnej jaskini

spojrzał na mnie

i patrzył

aż moje włosy

i usta

i serce moje

pokrył szron

a on

powoli prostował 

kościstą dłoń 

i były tam tylko 

owe dwa przyciski

góra

i  dół  

góra

albo dół

i nic więcej

winda drgnęła

żarówka całkiem zgasła

coś wcisnął 

nie wiem co

lecz to akurat

nie miało już znaczenia

bo nagle

dotarło do mnie najgorsze

dotarło do mnie

że nie ma… 

końca

nie ma żadnego 

końca

to dlatego 

krzyczałem

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Jacek Malczewski „Śmierć” (1902)

MUZA MOJA W TE DŁUGIE JESIENNE WIECZORY


_

Odsuwam klawiaturę 

zostawiam rozgrzebaną 

robotę

te litery w nieładzie

te nieposkładane myśli

mylne wnioski

zapomniane znaczenia

zostawiam to na pulpicie

i schodzę do salonu

nie widziałem Jej przecież 

od godziny

więc idę do salonu

idę jak do apteki

albo jak do kościoła 

po wsparcie idę 

po garść otuchy

zakręcę się

coś tam powiem

pogrzeję się chwilę w poświacie

która od Niej bije

i będzie mi lepiej

Ona tam jest

ogląda telewizję

obiera mandarynkę 

patrzy na mnie

 – no co ? – pyta

 – a nic, ogrzać się chciałem

– weź sobie koc do pokoju 

– ok

– zrobić ci herbatę ?

– nie

– to spadaj, oglądam ważny odcinek 

– ok – powiadam 

i spadam

i już mi lepiej

wracam do siebie

popiszę trochę 

i pewnie pójdę tam znów   

za godzinę

.

DOM SPOKOJNEJ STAROŚCI BOGÓW WETERANÓW


Jeszcze nigdy w dziejach ludzkości

nie było nam 

tak dobrze

i nigdy nie byliśmy  

tak bezwstydnie syci

bez wojen 

z tabletkami na wszystko

otoczeni luksusem

pewni siebie

bezpieczni 

nigdy dotąd 

ludziom 

nie żyło się lepiej 

o bogach 

i aniołach  

zapomniano

imion ich nikt 

nie wzywa 

bogowie 

i aniołowie

pozamykali się w swoich

mieszkankach

poszli spać 

spokojni 

że jeszcze wróci

ich czas

.
.

.

.

11 LISTOPADA

Nie

ja za ojczyzną nie tęsknię  

tyle że dokąd nie pójdę

unoszę się centymetr

nad brukiem

ziemia nie moja

nie przyciąga 

i serce jakoś nie może

zerwać się do pieśni

bije

lecz jakby stłumione 

w ekskluzywnym 

zagranicznym futerale

i wiesz

oni tu prawie wcale

nie dają soli

do chleba

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Stefan Larsson STHLM NIGHT

DZIEWCZYNKA Z ZAPAŁKAMI ?


_


W tym samochodzie przed nami
chyba coś poszło nie tak
jasnowłose dziewczę
najpewniej
z nie do końca dobrego domu
(jedna z tych co to jeszcze
bawią się lalkami
a już wyglądają
jak zmęczone
czterdziestoletnie kobiety)
i łysiejący satyr
facet w moim wieku
(jeden z tych co to w zamian
za miłość
oferują nagrzane auto
bigmaka w makdrajwie
i schowek pełen hotelowych
kosmetyków
“bierz co chcesz mała”)
chwilę się szarpali
aż wyrwała mu z łapy
rękaw skórzanej kurtki
i wyskoczyła na asfalt
i trzasnęła drzwiami
bliska płaczu
dysząca rozpaczą
pokazała mu faka
splunęła i uciekła
zniknęła w gęstniejącym
mroku
mogłaby być
moją córką
mogłaby być
Twoją córką
mam nadzieję
że zna te przedmieścia
dawno już nie widziałem
tak strasznie
samotnego
człowieka
.
.
.

OTUCHA

Ciemno

próżno szukam nadziei

w pelnym gwiazd

kosmosie

i u wszystkich filozofów

świata

pokrzepienia nie znajdę

w pożółkłych tygodnikach

ani w filmach puszczanych

w srodku nocy

opasłe tomiska

nie dają pociechy

muzyka

tylko huczy

zaś religia …

cóż

nadal ciemno

tak naprawdę

otuchy

dodać mi potrafi

tylko człowiek

drugi człowiek

jednym słowem

jednym gestem

.

.

.

.

.

TE STARE FILMY VHS


.

.

Byliśmy tak młodzi
myślałem wtedy że blues
tylko blues
grałem bluesa
tańczyłem
lecz potem zrozumiałem
że muzyki jest więcej
muzyka jest
nieprzebrana
nie do ogarnięcia
jak ocean
.
byliśmy tak młodzi
a ja wierzyłem
w te wszystkie powstania
śpiewałem hymny
i piłem za zdrowie
lecz potem stało się jasne
że jednak ojczyzna
zawodzi
ojczyznę
też
zmieniłem
.
byliśmy tak młodzi
chciałem być …
miałem zostać …
snułem plany…
potem się okazało
że tak naprawdę
chcę jeździć traktorem
i pisać wiersze
i że nic więcej
mi
nie trzeba
.
byliśmy tak młodzi…
na randkę przyszedłem
w skórzanej kurtce ojca
o dwa numery za dużej
śmiałaś się
było mi głupio
lecz teraz już wiem
że tylko co do
Ciebie
nigdy się nie
myliłem
.