NIE MA GO

.

Pustka

która zostaje

gdy odejdzie przyjaciel

jest okrutna

nie odbiera zmysłów

lecz serce zakuwa

w stalowe obręcze

gdy o zmierzchu zobaczysz

cudowną poświatę

na zatoce

zapomnisz się

odwrócisz

zawołasz w zachwycie

patrz jaka cudna … !

lecz co ja …?

do kogo …?

i westchniesz

zwiesisz głowę

pójdziesz dalej

sam

tak własnie wygląda

ta pustka

co zostaje

gdy odejdzie

przyjaciel

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: ”Man Fishing” by Graham Berry

POWIEDZ MU, ŻE GO KOCHASZ


.

Powiedz mu 

że go kochasz

choć to zwyczajny

drwal

powiedz mu 

że go kochasz

dopóki ma jeszcze

takie mocne dłonie

dopóki jest gotów

karczować dla Ciebie

księżycowe ścieżki 

w najciemniejszym lesie

powiedz mu 

że go kochasz

bo przecież 

on tylko dla Ciebie 

pali to ognisko 

i nosi wodę z potoku

powiedz mu 

że go kochasz

bo tego mu trzeba

chociaż nie mówi wierszem

i nigdy nie był

w operze

powiedz mu 

że go kochasz

zobaczysz

będzie się cieszył

jak dziecko

.

.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
mal: Piotr Naliwajko „sorry”

MASKI


.

Zaryglowałem drzwi
nareszcie w domu
sam
teraz tylko dotrzeć
do łazienki
obmyć ręce i twarz
w zimnej wodzie
idąc przez długi
ciemny korytarz
kolejno zdejmuję
maski
dziś już nie będą potrzebne
maska czułego brutala
i bezwzględnego elfa
woalka tajemniczości
przyłbica pewności siebie
spadają na podłogę
jedna za drugą
byle dotrzeć
do tej łazienki
odetchnąć
nareszcie umyć ręce
i twarz
w lodowatej wodzie
powleczone lukrem szczerości
oblicze gorliwego sługi
wieszam na gwoździu
obok krzyża
cynicznego wesołka
zdzieram niczym tapetę
i ciskam w kąt
wierny kochanek
to tylko silikon
ląduje w koszu
na brudną bieliznę
zrzucam je wszystkie
te maski
wchodzę do łazienki
i staję przed lustrem
by w lodowatej wodzie umyć
ręce
bo do umycia
mam już tylko
ręce
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
..
fot: Brandon Stanton “marooned on the subway” z albumu “Humans of New York”

PORTRET

_

Gdybym umiał malować

obrazy

to malował bym życie

takim

jakim jest

namalowałbym Ciebie

to nie jest jedynie kwestia 

przyjaźni

czy podziwu

po prostu

chodzi o sposób

w jaki się je poziomki

i otwiera piwo…

jest pan jedynym człowiekiem

na świecie

jedynym mi znanym

doktorze

z którym 

mógłbym się zamienić 

na życie

.

SŁOWO

.

On jest jak stary ojciec

co wysłał swoje dzieci

do Ameryki

– spotkacie tam Indian

powiedział

– i spotkacie bizony

wejdziecie po pierś do rzeki

lodowatej i pełnej ryb

będziecie trwać w zachwycie

albo umierać w trwodze

zatańczycie na śniegu

lub piasek pustyni

będzie polerował wasze

białe kości

lecz cokolwiek się stanie

mnie nie proście

o nic

ja

tam

nic wam dać nie mogę

ponad to

czegom was

nauczył

i com wam

powiedział

cokolwiek się stanie

wspomnijcie moje

Słowo

albowiem

cokolwiek się stanie

ja was wezwę

wrócicie

i zapytam

jak żeście się

sprawili

.

POWROTY (WARSZAWA)

.

To miasto dziurawe i szare

żegnało się ze mną przed laty

niczym pijana matka

„a jedź i nie wracaj

wszędzie będzie ci lepiej

napisz czasem

lecz nigdy

nie przywoź tu swoich

dzieci…”

w tym mieście znużonym i szarym

za każdym rogiem

czaiła się zawsze

porażka

opresja

i smutek

dziwny smutek

i to jest akurat to

co znam

czym przesiąkłem

com zabrał ze sobą

i z czym wracam

bo wracam

bo inaczej nie umiem

bo jednak

gdzież będzie mi

lepiej ?

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

fot: Julianna Swirska