WUHAN



_

Nie
ja się nie boję
tylko tak strasznie mi
smutno
wiesz…
jeszcze nie teraz
jeszcze nie
lecz przecież
w końcu pojawi się coś
co nas wszystkich
pogodzi
ziemia nareszcie zakwitnie
oceanami kwiatów
i miriadami ptaków
których nie będzie już komu
podziwiać
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
fot: Cheng Min (za “Sydsvenskan”)

DLACZEGO ZWIERZĘTA NIE MÓWIĄ ?

Wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie inne zwierzęta.
On to rzekł do niewiasty
– Czy rzeczywiście Bóg powiedział: nie jedzcie owoców z mojego ogrodu?
Niewiasta odpowiedziała wężowi:
– Owoce z ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z jednego drzewa powiedział: nie wolno wam ich jeść, ani nawet ich dotykać, bo umrzecie.
Wtedy rzekł wąż do niewiasty
– Nie umrzecie. Bóg wie, że gdy zerwiecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy. I że wówczas, tak jak On, będziecie znali dobro i zło.
Niewiasta zerwała owoc, skosztowała i dała mężowi.
I otworzyły się im oczy.
I wtedy zjawił się Bóg.
I zapytał mężczyznę
– Czy jadłeś owoce z drzewa, z którego zabroniłem ci jeść?
Mężczyzna odpowiedział:
– Niewiasta dała mi owoc i … jadłem.
Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty:
– Dlaczego to zrobiłaś?
– Wąż mnie zwiódł i … zerwałam.
Wtedy Pan zwrócił się do węża
– Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty, na brzuchu będziesz się czołgał po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej, ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę !
Do niewiasty powiedział
– Obarczę cię wielkim trudem, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą!
Do mężczyzny zaś rzekł:
– Ty, w pocie i trudzie, będziesz zdobywał pożywienie po wszystkie dni twego żywota. Ziemia będzie rodziła ci kamień, cierń i oset, póki sam nie wrócisz do ziemi, bo prochem jesteś i w proch się obrócisz! Wydalam was z Edenu… !
– Ja w kwestii formalnej … – przerwał Mu wąż.
– Że co ?
– Mam pytanie … jeśli można.
Bóg z niedowierzaniem rozłożył ręce i uniósł brwi.
– Za co tak sroga kara? – zapytał wąż.
– Bo… złamali zakaz?
– Ale skąd mieli wiedzieć, że to co robią jest złe? Przecież oni jeszcze godzinę temu nie odróżniali dobra od zła. Teraz, po zjedzeniu tego owocu tak, ale wtedy…? Hmm… Ustanowiłeś pierwsze w dziejach prawo Panie, lecz jak się zdaje, chcesz żeby działało ono wstecz …
Bóg wymierzył palec w węża. Nie było pewne czy zamierza jedynie oznaczyć adresata swych słów, czy też zechce strzelić piorunem.
– Ja im zabroniłem dotykać tego drzewa – powiedział.
– A ja im pozwoliłem. Skąd mieli wiedzieć co tu jest dobre, a co złe?
– Dobre było to, co Ja im powiedziałem, Ja, Bóg.
– A ja im powiedziałem co innego, ja, wąż. Jak niby te dwie głupiutkie, naiwne, niczego jeszcze nie nauczone istoty miały się zorientować że dobre było akurat to co Ty …
– Ponieważ to Ja jestem czystym dobrem !
– Hmm … I dlatego wyganiasz ich z Raju ?!
– Milcz gadzie ! – zawołał Pan.
I od tamtej pory zwierzęta nie mówią.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
mal: Tamara Łempicka „Adam i Ewa” (1932)

BURSZTYN

_

Po męsku

buńczucznie

stawiam czoła

lodowatym wiatrom

i wygrażam falom

gdy idziemy wzdłuż plaży

w tym styczniowym

sztormie

szukam dużego bursztynu

ogromnego

cennego

wielkiego jak skała

najlepiej z zatopionym

komarem

ważką

lub okrętem

szukam wielkiego

bursztynu

i pewnie dlatego

przegapiłem te małe

jednak Ty

tymczasem

nazbierałaś ich pełną

kieszeń

śnię o wielkim

jantarze

gdy Ty zbierasz te małe

będzie z nich piękna komnata

dla nas

na stare lata

i tylko dzięki Tobie

mam ciepły szalik

i czapkę

i tylko dzięki Tobie

w naszym kominku

nie wygasł ogień

lecz przysięgam

ja w końcu znajdę

ten bursztyn

mój bursztyn

ten ogromny

bezcenny

wielki jak skała

najlepiej z zatopionym

komarem

ważką

lub okrętem

oczyszczę go

z wodorostów

z piasku obmiotę

i podaruję go

Tobie

.

.

.

.

.

BASTARD

.

_

Bez powodzenia

hamuje

dzikie

zwierzęce żądze

lecz przy tym ma oczy

niebieskie

i w dłoniach niesie słońce

pół zwierzęciem  

pół bogiem

oto kim jest

człowiek

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Piotr Naliwajko – “ACHILLES UKRYWAJĄCY SIĘ W PRZEBRANIU KOBIECYM POŚRÓD CÓREK LIKOMEDESA, ROZPOZNANY PRZEZ ODYSEUSZA” (2015)

DŁUGI DZIEŃ

Ojciec miał 89

matka 82 – powiedziała

sześćdziesiąt pięć lat

byli razem

dwa takie piękne 

umysły

i dwa ciała

które już dawno przestały 

być im posłuszne

ona wypadła z wanny 

on ją próbował podnieść

i też upadł

i leżeli

na podłodze

w łazience

cały dzień 

długi dzień

aż po noc

dwie takie piękne

dusze

i te dwa ciała

co zawiodły 

gdy ich znalazłam

trzymali się za ręce

jak dwa zmoknięte anioły

z połamanymi skrzydłami 

ojciec odszedł nazajutrz

a matka krótko potem

chciałabym jeszcze tylko

wiedzieć

tak bardzo bym chciała

wiedzieć

o czym 

oni

w tamten dzień 

długi dzień

aż po noc

rozmawiali

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Thuraya Al-Baqsami, “The Parting” (1991)

ZŁY (II)

 

Bywa

że tylko piekło jest we mnie

zgorszenie i grzech

i nic więcej

a wtedy

pierzchają z furkotem

zlęknione anioły

żadnego respektu

dla ich białych piór

chodź tu

zepnij włosy

pochyl się

przede mną

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.na fot: Harvey Keitel i Frankie Thorn –  “Zły porucznik” (1992)

NIEDZIELA


Dziś rano
wcześniej nie wstałem
nie włączyłem radia w kuchni
i nie wyszukałem tej duńskiej stacji
która gra dobrą
starą muzykę
dziś rano
nie zaparzyłem kawy
w dzbanku
z owsianym mlekiem
i nie wstawiłem jajek na miękko
nie kładłem na tostach
serc
ze świeżej
czerwonej papryki
dziś rano
nie zawołałem do psa
idź obudź panią!
i pies się nie zerwał
nie kichał
ogonem nie merdał
nigdzie nie pobiegł
bo po co?
do kogo?
co by to miało
za sens?
dziś rano
psu

też się nie chciało
jeść
nie będzie Jej
do środy
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
mal: Untitled by Kenne Gregoire

Masoumeh

Na widok psa
ta dziewczynka
stanęła jak wryta
zakryła dłońmi twarz
i stała
jak skała
jak drzewo
jak słup
“To Masoumeh – powiedziała mi córka
w Afganistanie napadły ją psy
ledwo przeżyła
to jedna z tych
co to szli
tutaj
przez trzy miesiące…”
złapałem psa
dziewczynki
zabrały rowery
i pojechały do parku
szczebiocząc wesoło
jak sikorki
a ja
siedziałem na schodach
i trzymałem psa

.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
foto: Steve McCurry “”Afghan Girl” (1985)