ALEPPO (II)

_
mal: D. Górski (z blogu „DGMazica blox.pl”)

_

ALEPPO (II)

.

A mogłem przyjść na świat

w Aleppo

lub w somalijskim

buszu

dom w mojej dzielnicy

jest wart więcej

niż co niektóre miasto

w Afryce

odsuwam talerze i wzdycham

buuu

likieru

dajcie mi kapkę

likieru

i dajcie mi

cygaro

bo pęknę

tymczasem

mężczyzna w moim wieku

mężczyzna mojego wzrostu

człowiek taki

jak ja

idzie na targ po rybę

sandały na suchym rzemieniu

przewiesił przez szyję

włoży je dopiero

w mieście

gdzie radioaktywny asfalt

parzy stopy

.

KOLEJ RZECZY (II)

_

Cmentarzysko starych

rybackich łodzi

porosło drzewami

kiedyś

będzie tu las

z lasu deski

z desek

będą nowe łodzie

lepsze

i piękniejsze

i ja także

w końcu

słonogorzkim próchnem

użyźnię ten piach

z którego

wyrośnie nowy człowiek

być może lepszy

na pewno piękniejszy

taka jest bowiem

kolej rzeczy

.

WIECZÓR KAMERALNY

Ten zacny nauczyciel

bardzo dobry pianista

który nie tylko gra

ale i rozumie

Debussiego

dla mnie

muzycznego nieuka

mistrz

niemal bóg

próbował przetłumaczyć

mój wiersz

na angielski

to Jego język

ojczysty

wyssany z mlekiem matki

a zatem

próbował przetłumaczyć

ten wiersz

na angielski

chciał pomóc

lecz fałszował

fałszował tak strasznie

że zęby bolały

i Jego

i mnie

aż w końcu

powiedział

„to jednak nie moja

materia

wybacz”

cóż

nie masz pojęcia

mistrzu

jak takie rzeczy

podnoszą mnie

na duchu

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

ilustr: „Symphony orchestra” by Morgan Broker

NOC POETÓW

NOC POETÓW

Staruszek przystanął

i wyjął słuchawki z uszu

w sodowym świetle latarni

wyglądał jak Ezra Pound

jak ktoś kto zna wszystkie cytaty

i zawsze ma wiersz w zanadrzu

„Ach

to ty – powiedział

słyszałem o tobie

widywano cię w świetle księżyca

nad zatoką i w porcie

z Bullmastiffem i z kotem

to doprawdy niezwykłe

a zatem

ty naprawdę istniejesz

bo wiesz

ja czasem o tobie

pisałem”

skłoniłem się lekko

a on się uśmiechnął

i trącił palcami rondo

mokrego od deszczu

kapelusza

i poszliśmy

każdy w swoją

stronę

każdy w swoją

ciemność

obaj z zalążkiem nowego

wiersza

kiełkującego gdzieś z tyłu

głowy

w sodowym świetle latarni

wirował majowy

deszcz

.

CZERWONY KAPTUREK

Kiedyś wierzyłam
że wszystko jest takie proste
babcia jest dobra
wilk zły
a gajowy
to dzielny
prawy człowiek 
potem mi wyjaśniono
że babcie nie są nikomu
do niczego potrzebne
wilk to po prostu
odmienna kultura
którą należy zrozumieć
a gajowy
nadużywa brutalnej siły 
nie twierdzę
że nie ma w tym wszystkim
krzty prawdy
lecz teraz to ja
mam wielkie oczy
zasłaniam uszy
zaciskam zęby…
babciu 
gdzie jesteś 
babciu … ?
.

POŻEGNANIE

Nie jestem na to

gotów

nikt nie jest

ten nieopisany

rozdzierający smutek

to cena

którą przychodzi nam płacić

za to

że mamy czelność

kochać

dopiszą nam to

do rachunku

zawsze

lecz zawsze będziemy

kochać

inaczej się

nie da

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

„Old man and his dog” photo by Kris Van Der Veken

CIAŁO

Ciało

bez Człowieka w środku
jest jak pusta butelka
poza dźwięcznym połyskiem
nic
żadnej treści
i żadnej nadziei

gdybyś nie była tym

kim jesteś

to przecież

już bym Cię nawet

nie pamiętał

kawę o świcie piłbym

sam

szykując się na starość

bez treści

czekając na śmierć

bez nadziei

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

gafika na podst. fot. ZBYSZKO SIEMASZKO „ULEWA NA UL. PUŁAWSKIEJ” 1968