CIAŁO

Ciało

bez Człowieka w środku
jest jak pusta butelka
poza dźwięcznym połyskiem
nic
żadnej treści
i żadnej nadziei

gdybyś nie była tym

kim jesteś

to przecież

już bym Cię nawet

nie pamiętał

kawę o świcie piłbym

sam

szykując się na starość

bez treści

czekając na śmierć

bez nadziei

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

gafika na podst. fot. ZBYSZKO SIEMASZKO „ULEWA NA UL. PUŁAWSKIEJ” 1968

IDŹ DO LASU



IDŹ DO LASU

i przysiądź

na powalonym drzewie

w słońcu

i zapatrz się w zielony

mech

niech tam pies lata

po lesie

niech włóczy gałęzie

jest młody

niech hasa

tu niewybuchów

nie ma

chyba że twoje

ambicje

i twe młodzieńcze

marzenia

lecz te są już

rozbrojone

i już od dawna

niegroźnie

.

MASZ WIADOMOŚĆ

.

Ja chyba już wiem
co w życiu

jest

najważniejsze

dlatego do Ciebie piszę 
bo żaden uczony

filozof
poeta

ani żaden duchowny
Ci tego nie powie 
choć połamali ołówki
pisząc te swoje
rozprawy
lecz ja

wiem
i Ci powiem 
że najważniejszą rzeczą
na świecie 
jest to
czego najboleśniej

i czego nade wszystko

akurat w tej chwili

nam brak

dla ptaka w klatce

to niebo
dla matki
zgubione dziecko
dla nurka w jaskini
tlen
dla starego rybaka 
ciche miejsce w porcie

a dla mnie

kawa na tarasie

w niedzielny poranek

z Tobą …

to takie

oczywiste

.

TAKI JAZZOWY SEN





.

Śniło mi się coś jakby

alternatywne życie

po prostu ta zatoka

którą znam tak dobrze

w moim śnie była dłuższa

a za nią

było miasto

z dębu i piaskowca

słoneczne

i puste

i były tam strome

granitowe schody

co wiodły bezpośrednio

na plażę

gdy po nich stąpałem

wydawały cudne

dźwięki

niczym wielki kamienny

fortepian

grały kawiarniany

jazz

no i pies

gdy tylko pomyślałem o psie

zjawił się pies

ideał psa

wszystko zdawało się wołać

„tu wreszcie odpoczniesz

zostań”

jeszcze nie czas – pomyślałem

jeszcze nie czas

pożegnałem się z psem

i wróciłem

tą samą drogą

po owych granitowych schodach

słońce zostawiając

za plecami

tylko ten jazz

wciąż jeszcze

w duszy mi

gra

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

painting: Sung Kim

TAK PO PROSTU ?




To jakby powiedzieć ludziom

– wkrótce zamkniemy

wasze miasto

musicie się

wyprowadzić

a oni

zbierają się na rynku

w kościele

we wciąż jeszcze otwartych

knajpach…

– ja pójdę na południe

– ja chyba pójdę na zachód

– jakoś się odnajdziemy

choć pewnie

nic już nie będzie

jak dawniej

pustą ulicą

wiatr toczy plastikowy

kubek

– ostatni gasi światło!

zawołał ktoś z tłumu

lecz nikt się

nie śmiał

.