ROZTERKA

Tym światem Bóg nie włada

tu zdaje się kto inny

karty rozdaje

obsługuje stoły

i prowadzi bar

Czarny Krupier

co na pustyni

wskazując przepych

wszystkich królestw

na Ziemi

mówił

„Tobie dam potęgę

i wspaniałość tego wszystkiego

bo

MNIE SĄ PODDANE

i mogę je odstąpić

komu chcę”

Tak powiedział przecież

i wciąż to powtarza

każdemu z nas

i każdego dnia

Może to dlatego

kiedy się modlimy

o dużą wygraną

Pan rozkłada ręce

jakby mówił

Nie moja to działka

ode Mnie dostałeś

wszystko czego Ci trzeba

„Co dostałem ?” – pytam

„To serce lękliwe

te drżące skrzydełka

i ledwie trochę puchu

bym nie zamarzł czasem ?”

Jesteś wolny” – słyszę

„Wolny ?

Jak wystraszony kanarek

który

obdarzony wolnością

rozpaczliwie

wciąż wraca

i próbuje usiąść

swemu Panu

na ramieniu?”

…………….

Cisza

.

KTO WIE ?

Józef

z Małej Wsi

był piękny

z twarzy

z serca

i z duszy

tyle że pił

wszyscy pili

i ta jego

niezwykła uroda

jakoś się rozmyła

Pamiętam jak siedział

na swoim motorze

na środku piaszczystej drogi

(asfaltu tam wtedy nie było)

i wpatrywał się w linię

wysokiego napięcia

Coś go w tych drutach

urzekło

i często się na nie gapił

Papierosem wodził w powietrzu

jak smyczkiem

rysując na wietrze

bajeczne

wiolinowe klucze

Przymykał oczy

i mruczał

sobie tylko znane

melodie

Lecz w końcu

rzecz jasna

to co w nim grało

bez reszty rozmienił na drobne

i wydał na wino

Nie było innej drogi

Koledzy

szczodrze pozwalali

by im stawiał

Bywało

że zasnął

na schodach

przed sklepem

i śnił

o hebanowych skrzypcach

i smyczkach

z anielskiego włosia

o których czasem

gadał

Kto wie

być może był Paganinim

w poprzednim wcieleniu

A może był to talent

jedyny w swym rodzaju

jedyny taki

od zarania dziejów

Być może najznamienitsze

„Stradivariusy” świata

drżałyby w swych futerałach

spragnione

dotyku jego dłoni

gdyby tylko ktoś go nauczył

grać na skrzypcach

A gdy go chowano

myślałem

o epokowych koncertach

które pewnie by stworzył

gdyby tylko dane mu było

poznać nuty

Nie zrozum mnie źle

synu

ja dla pijaka

szacunku nie żądam

miej jednak baczenie

na człowieka

Kto wie

może ciało

o które potknąłeś się

w bramie

należy na przykład

do najlepszego

poety na świecie

który jednak miał pecha

któremu zabrakło tylko

papieru

ołówka

i chwili wytchnienia

.

SERCE OJCA

Jego „Mała Królewna”

jego „Bułeczka z cynamonem”

„Pulpecik”

„Ociupinka”

której wczoraj jeszcze

nie szczędził bajek

i kupował różowe

spinki do włosów

z plastiku

powiedziała do niego

przesuń się tata

Zrobił krok do tyłu

a ona

postawiła na podłodze

pięć par swoich butów

para za parą

jakby niewidzialni ludzie

ustawili się

w kolejce

a potem

stawała przy każdej z nich

mrużąc oczy

i kontrolując w lustrze

jak harmonizują

z błękitem

jej ciasno opiętych

dżinsów ze streczem

Wybrała te brązowe

z suwakami z mosiądzu

a on zrozumiał

że właśnie

skończyła się jakaś

epoka…

Uważasz że te nie ?” – spytała

widząc jego minę

bo minę miał nietęgą

jak hazardzista

którego koń przybiega ostatni

jak piekarz nad piekarze

któremu ciasto siadło

lub jak kapitan

którego okręt tonie…

Te czarne lepsze ?

milczał

wzruszył ramionami

przełknął ślinę

pewien

że zaraz się rozklei

Ech tata, tata

taki pożytek z ciebie

spięła włosy

cmoknęła go w policzek

złapała plecak

i pofrunęła

zostawiając go w przedpokoju

w tych góralskich kapciach

w powyciąganym szlafroku

wciąż jeszcze

bliskiego

płaczu

.

 

DOZNANIE

Kiedyś

w pewnej karpackiej przełęczy

na skraju lasu

i asfaltowej drogi

karmiłem z ręki

dzikiego niedźwiedzia

jabłkami

i mam to na filmie

Mądre to nie było

przyznaję

Potem wiele razy

robiłem inne

ciekawe rzeczy

Pamiętam te sztormy

twarde lądowania

albo te miny

tępych bramkarzy

w lokalach

których nazw

czasem

nie dawałem rady

wymówić…

A dziś

przez ponad godzinę

leżałem na dywanie

i bawiłem się z kotem

Walka była zacięta

kot był przeważnie

szybszy

lecz tanio skóry

nie sprzedałem

Była to jedna

z najbardziej

zajmujących

ciekawych

i rajcownych

przygód

w moim życiu

Tak bardzo rajcowna

że postanowiłem

napisać o tym

wiersz…

Musimy to kiedyś

powtórzyć…

.

KONIEC DYSKUSJI DZIECI

Dżoczi syn Czyngis-chana

zginął

bo padło podejrzenie

że był nieposłuszny

ojcu

Ten sam los spotkał synów

Iwana Groźnego

i Sulejmana

zwanego Wspaniałym

Bach miał 20 dzieci

niczego nie sugeruję

wiem tylko

że przeżyła go mniej niż połowa

Rousseau napisał traktat

o wychowaniu młodzieży

który przyniósł mu zaszczyty

i sławę

Był dobry w teorii

praktyki nie było mu trzeba

pięcioro własnych dzieci

zostawił w przytułkach

nie dowiedziawszy się nawet

jakie im dano

imiona

A Dickens

tak

ten Dickens

własną rodzinę

rozbił w puch

żonę skazał na ubóstwo

i poniewierkę

syna wyklął

a do córek nie odzywał się latami

Trzeba wam wiedzieć

że ja też święty nie jestem

i że potrafię być

stanowczy

Ostatni raz powtarzam

nowej plejstejszyn nie będzie

mam teraz inne

wydatki

.

KOŚCIOŁY KRASNOJARSKA I CAŁEGO ŚWIATA

 

– Kto to, wujku ?

– To Żydzi. Idą do synagogi

– Czy oni są głupi ?

– Nie. Dlaczego ?

– Gdyby byli mądrzy poszliby do cerkwi. Jak my.

– Nie patrz w okno, Wowka. Tu popatrz. Na ten obraz na ścianie. Co widzisz ?

– Rodzina ?

– Rodzina. W kuchni. Matka się krząta przy piecu. Coś gotuje…

– Chyba smaży

– A ta czarna kropeczka, ten mały punkcik na powale, to jest wyobraź sobie … mucha

– Mucha ?

– Mucha, Wowka

– Ta kropeczka to mucha ?

– Nie inaczej

Dla tej muchy matka to „wielka czarna plama

od której lepiej się trzymać z daleka

lecz owad wie

albo czuje

że kobieta za chwilę

uchyli pokrywę

wiaderka na śmieci

Mucha tylko na to czeka

nerwowo zacierając odnóża

A tutaj

o

kotek

Przeciąga się pod stołem

Spogląda na matkę z podłogi

Dla niego z kolei

matka to „pani

Kot miauczy

Miaaau

To może oznaczać

„miseczka pełna mleczka”

albo „drapanie po brzuszku”

Kot wie

że dostanie i jedno i drugie

A ta mała dziewczynka

jeszcze dobrze nie chodzi

Trzyma się nogi stołu i coś do matki mówi

Dla niej to jest

po prostu „mama

Magiczne słowo, Wowka

mama

Kiedy dziewczynkę coś boli

lub gdy ją wystraszy

zły sen

albo czupurny kogut w ogrodzie

to woła „mama !

i wszystko mija

i wszystko znowu jest dobrze

– Coś ona trzyma w dłoni. Ta dziewczynka.

– To chyba … laleczka

Mała woła matkę

bo myśli o zabawie

A ten tutaj to urwis

taki jak ty

może starszy trochę

Pewnie lubi się uczyć

jak ty

Lubi chodzić do szkoły

Odrabia lekcje przy świeczce

Dla niego matka to „matuchna

Pookładała mu książki

kolorowym papierem

pozszywała zeszyty

i wypastowała buty

by jutro wyglądał jak trzeba

Chłopiec bywa krnąbrny

lecz kiedyś zostanie lekarzem

i z pewnością to wszystko doceni

No i ojciec

rzecz jasna

Siedzi rozparty przy stole

i nabija fajkę

Właśnie wrócił z roboty

i czeka na obiad

Dla niego matka to „żona

Ktoś kto z nim zostanie

gdy dzieci wyjdą z domu

Ktoś z kim się związał

na zawsze

i kto go nie opuści

aż do śmierci

Przy tym matka jest jeszcze młoda

ojciec spogląda na nią…

e… mniejsza o to

W każdym razie

chłopcze

na tym starym obrazie

nieznanego malarza

matka jest centralną

postacią

Bez niej

nie było by domu

albo by był

ale pusty i zimny

jak polna droga w październiku

jak naga skała przy morzu

lub jak samotny meteor

zagubiony w kosmosie

Ona ten dom wypełnia

Ona ten dom stanowi

Każdy w tej chacie

wie o tym

choć każdy inaczej

matkę widzi

inaczej do niej przemawia

inaczej ją zapamięta

Lecz jakby jej nie widziano

jakby jej nie nazwano

matka w tym domu

jest jedna

I tak właśnie

chłopcze

dokładnie tak samo

jest z Bogiem

.