Dziś rano wcześniej nie wstałem nie włączyłem radia w kuchni i nie wyszukałem tej duńskiej stacji która gra dobrą starą muzykę dziś rano nie zaparzyłem kawy w dzbanku z owsianym mlekiem i nie wstawiłem jajek na miękko nie kładłem na tostach serc ze świeżej czerwonej papryki dziś rano nie zawołałem do psa idź obudź panią! i pies się nie zerwał nie kichał ogonem nie merdał nigdzie nie pobiegł bo po co? do kogo? co by to miało za sens? dziś rano psu
też się nie chciało jeść nie będzie Jej do środy . . . . . . . . . . . . . . mal: Untitled by Kenne Gregoire
Na widok psa ta dziewczynka stanęła jak wryta zakryła dłońmi twarz i stała jak skała jak drzewo jak słup “To Masoumeh – powiedziała mi córka w Afganistanie napadły ją psy ledwo przeżyła to jedna z tych co to szli tutaj przez trzy miesiące…” złapałem psa dziewczynki zabrały rowery i pojechały do parku szczebiocząc wesoło jak sikorki a ja siedziałem na schodach i trzymałem psa