BASTARD

.

_

Bez powodzenia

hamuje

dzikie

zwierzęce żądze

lecz przy tym ma oczy

niebieskie

i w dłoniach niesie słońce

pół zwierzęciem  

pół bogiem

oto kim jest

człowiek

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Piotr Naliwajko – “ACHILLES UKRYWAJĄCY SIĘ W PRZEBRANIU KOBIECYM POŚRÓD CÓREK LIKOMEDESA, ROZPOZNANY PRZEZ ODYSEUSZA” (2015)

DŁUGI DZIEŃ

Ojciec miał 89

matka 82 – powiedziała

sześćdziesiąt pięć lat

byli razem

dwa takie piękne 

umysły

i dwa ciała

które już dawno przestały 

być im posłuszne

ona wypadła z wanny 

on ją próbował podnieść

i też upadł

i leżeli

na podłodze

w łazience

cały dzień 

długi dzień

aż po noc

dwie takie piękne

dusze

i te dwa ciała

co zawiodły 

gdy ich znalazłam

trzymali się za ręce

jak dwa zmoknięte anioły

z połamanymi skrzydłami 

ojciec odszedł nazajutrz

a matka krótko potem

chciałabym jeszcze tylko

wiedzieć

tak bardzo bym chciała

wiedzieć

o czym 

oni

w tamten dzień 

długi dzień

aż po noc

rozmawiali

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Thuraya Al-Baqsami, “The Parting” (1991)

ZŁY (II)

 

Bywa

że tylko piekło jest we mnie

zgorszenie i grzech

i nic więcej

a wtedy

pierzchają z furkotem

zlęknione anioły

żadnego respektu

dla ich białych piór

chodź tu

zepnij włosy

pochyl się

przede mną

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.na fot: Harvey Keitel i Frankie Thorn –  “Zły porucznik” (1992)

NIEDZIELA


Dziś rano
wcześniej nie wstałem
nie włączyłem radia w kuchni
i nie wyszukałem tej duńskiej stacji
która gra dobrą
starą muzykę
dziś rano
nie zaparzyłem kawy
w dzbanku
z owsianym mlekiem
i nie wstawiłem jajek na miękko
nie kładłem na tostach
serc
ze świeżej
czerwonej papryki
dziś rano
nie zawołałem do psa
idź obudź panią!
i pies się nie zerwał
nie kichał
ogonem nie merdał
nigdzie nie pobiegł
bo po co?
do kogo?
co by to miało
za sens?
dziś rano
psu

też się nie chciało
jeść
nie będzie Jej
do środy
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
mal: Untitled by Kenne Gregoire

Masoumeh

Na widok psa
ta dziewczynka
stanęła jak wryta
zakryła dłońmi twarz
i stała
jak skała
jak drzewo
jak słup
“To Masoumeh – powiedziała mi córka
w Afganistanie napadły ją psy
ledwo przeżyła
to jedna z tych
co to szli
tutaj
przez trzy miesiące…”
złapałem psa
dziewczynki
zabrały rowery
i pojechały do parku
szczebiocząc wesoło
jak sikorki
a ja
siedziałem na schodach
i trzymałem psa

.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
foto: Steve McCurry “”Afghan Girl” (1985)

ZŁY SEN STAREGO BLEKOTY


Ten sanitariusz miał kaptur

jak mnich  

a pod  kapturem

ciemność

taka czarna

pusta

głęboka

jak studnia

jak grób 

jak zimna jaskinia

wtoczył mnie na wózku

do windy

żarówka pod sufitem

zapalała się i gasła

wyciągnął kościstą dłoń

a były tam tylko 

dwa przyciski

góra

i  dół  

góra

albo dół

nic więcej

i odwrócił się do mnie

i z tej czerni

spod kaptura

wiało chłodem

jak ze studni

jak z grobu

jak z ciemnej jaskini

spojrzał na mnie

i patrzył

aż moje włosy

i usta

i serce moje

pokrył szron

a on

powoli prostował 

kościstą dłoń 

i były tam tylko 

owe dwa przyciski

góra

i  dół  

góra

albo dół

i nic więcej

winda drgnęła

żarówka całkiem zgasła

coś wcisnął 

nie wiem co

lecz to akurat

nie miało już znaczenia

bo nagle

dotarło do mnie najgorsze

dotarło do mnie

że nie ma… 

końca

nie ma żadnego 

końca

to dlatego 

krzyczałem

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

mal: Jacek Malczewski „Śmierć” (1902)

MUZA MOJA W TE DŁUGIE JESIENNE WIECZORY


_

Odsuwam klawiaturę 

zostawiam rozgrzebaną 

robotę

te litery w nieładzie

te nieposkładane myśli

mylne wnioski

zapomniane znaczenia

zostawiam to na pulpicie

i schodzę do salonu

nie widziałem Jej przecież 

od godziny

więc idę do salonu

idę jak do apteki

albo jak do kościoła 

po wsparcie idę 

po garść otuchy

zakręcę się

coś tam powiem

pogrzeję się chwilę w poświacie

która od Niej bije

i będzie mi lepiej

Ona tam jest

ogląda telewizję

obiera mandarynkę 

patrzy na mnie

 – no co ? – pyta

 – a nic, ogrzać się chciałem

– weź sobie koc do pokoju 

– ok

– zrobić ci herbatę ?

– nie

– to spadaj, oglądam ważny odcinek 

– ok – powiadam 

i spadam

i już mi lepiej

wracam do siebie

popiszę trochę 

i pewnie pójdę tam znów   

za godzinę

.

DOM SPOKOJNEJ STAROŚCI BOGÓW WETERANÓW


Jeszcze nigdy w dziejach ludzkości

nie było nam 

tak dobrze

i nigdy nie byliśmy  

tak bezwstydnie syci

bez wojen 

z tabletkami na wszystko

otoczeni luksusem

pewni siebie

bezpieczni 

nigdy dotąd 

ludziom 

nie żyło się lepiej 

o bogach 

i aniołach  

zapomniano

imion ich nikt 

nie wzywa 

bogowie 

i aniołowie

pozamykali się w swoich

mieszkankach

poszli spać 

spokojni 

że jeszcze wróci

ich czas

.
.

.

.