A kiedyś pamiętam była tu magiczna bańka słodkiego kwiatowego zapachu w tym bezwonnym szarym blokowisku trzy goździki poproszę dla mamy my wszyscy w kolejce mali chłopcy nieśmiali księgowi marudni starzy tetrycy nieudacznicy bibliotekarze pijacy i brutale my wszyscy kupując tu kwiaty byliśmy przez chwilę gentlemanami przez chwilę czuliśmy się szczodrzy troskliwi hardzi i czuli jak prawdziwi mężczyźni… oddajcie nam nasze święto . . . . . .
Wciąż jestem chłopcem który nie chce iść spać bo za mało przeżył wciąż wierzę w smoki a kiedy mnie skrzywdzić zamykam się w szafie i płaczę tylko… nie mów nikomu nie mów nikomu dziewczynko .
Przebudziłem się nagle a Ciebie nie było ani obok ani w kuchni ani na sofie w salonie w domu ciemno Twój samochód stoi na podjeździe a Ciebie tak bardzo nie ma nigdzie nie ma tak strasznie Cię nie ma jakby mi wyrwano serce sam we wszechświecie to taka straszna trwoga gdy komuś tak nagle znika Ktoś … . . . . . . . . . . . . . . . . mal: “Attic Room” by Krzysztof Iwin
Powiedział : “ty jesteś zbawiony choć jeszcze o tym nie wiesz” powinienem mu chyba uwierzyć przeczytał te wszystkie książki za mnie bo za takich jak ja umierano na krzyżu na stosach na arenie może się kiedyś spotkamy wpół drogi Przyjacielu dzielą nas przecież tylko te granitowe schody Ty zejdziesz do mnie wyprostowany niosąc światło w ramionach ja wypełznę z mroku skruszony ślepy cuchnący wilgocią . . . . . . . . .
Gdybym tak przyszła na świat trzydzieści lat wcześniej i gdyby nas nie dzieliły te dwa tysiące mil byłabym teraz zapewne jedną z Twoich byłych żon siwą pogodną drżącą zazdrosną o pielęgniarkę .
. Był bal były bombki a teraz ktoś wyniósł do lasu umarłą choinkę ten widok mnie zdruzgotał lecz może ów ktoś miał rację może to jest ok stamtąd przyszła i tam niech się w proch obróci wsiąknie w ziemię a potem powróci nowym sokiem nową zielenią i znów będzie bal no przecież to ma sens to ma jakiś sens… masz rację za dużo ostatnio gadam o śmierci usilnie szukam dla niej sensu i rozgrzeszenia aby się pozbyć koszmaru żeby się pozbyć wroga trzeba nam go pokochać nie ma lepszego sposobu . . .
Nie ja się nie boję tylko tak strasznie mi smutno wiesz… jeszcze nie teraz jeszcze nie lecz przecież w końcu pojawi się coś co nas wszystkich pogodzi ziemia nareszcie zakwitnie oceanami kwiatów i miriadami ptaków których nie będzie już komu podziwiać . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . fot: Cheng Min (za “Sydsvenskan”)
. Mówią że śmierci nie ma nie ma śmierci tak mówią ale ja przeczytałem te wszystkie ważne książki i ze smutkiem stwierdzam że jednak śmierć jest jest śmierć lecz jakże łaskawa wciąż jeszcze daje mi czas ten czas by kochać Ciebie . . . . . . . . . . . . . . . . . . . fot: kadr z serialu “Six feet under”
Wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie inne zwierzęta. On to rzekł do niewiasty – Czy rzeczywiście Bóg powiedział: nie jedzcie owoców z mojego ogrodu? Niewiasta odpowiedziała wężowi: – Owoce z ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z jednego drzewa powiedział: nie wolno wam ich jeść, ani nawet ich dotykać, bo umrzecie. Wtedy rzekł wąż do niewiasty – Nie umrzecie. Bóg wie, że gdy zerwiecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy. I że wówczas, tak jak On, będziecie znali dobro i zło. Niewiasta zerwała owoc, skosztowała i dała mężowi. I otworzyły się im oczy. I wtedy zjawił się Bóg. I zapytał mężczyznę – Czy jadłeś owoce z drzewa, z którego zabroniłem ci jeść? Mężczyzna odpowiedział: – Niewiasta dała mi owoc i … jadłem. Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty: – Dlaczego to zrobiłaś? – Wąż mnie zwiódł i … zerwałam. Wtedy Pan zwrócił się do węża – Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty, na brzuchu będziesz się czołgał po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej, ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę ! Do niewiasty powiedział – Obarczę cię wielkim trudem, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą! Do mężczyzny zaś rzekł: – Ty, w pocie i trudzie, będziesz zdobywał pożywienie po wszystkie dni twego żywota. Ziemia będzie rodziła ci kamień, cierń i oset, póki sam nie wrócisz do ziemi, bo prochem jesteś i w proch się obrócisz! Wydalam was z Edenu… ! – Ja w kwestii formalnej … – przerwał Mu wąż. – Że co ? – Mam pytanie … jeśli można. Bóg z niedowierzaniem rozłożył ręce i uniósł brwi. – Za co tak sroga kara? – zapytał wąż. – Bo… złamali zakaz? – Ale skąd mieli wiedzieć, że to co robią jest złe? Przecież oni jeszcze godzinę temu nie odróżniali dobra od zła. Teraz, po zjedzeniu tego owocu tak, ale wtedy…? Hmm… Ustanowiłeś pierwsze w dziejach prawo Panie, lecz jak się zdaje, chcesz żeby działało ono wstecz … Bóg wymierzył palec w węża. Nie było pewne czy zamierza jedynie oznaczyć adresata swych słów, czy też zechce strzelić piorunem. – Ja im zabroniłem dotykać tego drzewa – powiedział. – A ja im pozwoliłem. Skąd mieli wiedzieć co tu jest dobre, a co złe? – Dobre było to, co Ja im powiedziałem, Ja, Bóg. – A ja im powiedziałem co innego, ja, wąż. Jak niby te dwie głupiutkie, naiwne, niczego jeszcze nie nauczone istoty miały się zorientować że dobre było akurat to co Ty … – Ponieważ to Ja jestem czystym dobrem ! – Hmm … I dlatego wyganiasz ich z Raju ?! – Milcz gadzie ! – zawołał Pan. I od tamtej pory zwierzęta nie mówią. . . . . . . . . . . . . . . . . . . . . mal: Tamara Łempicka „Adam i Ewa” (1932)