8 MARCA

_


A kiedyś
pamiętam
była tu magiczna bańka
słodkiego
kwiatowego zapachu
w tym bezwonnym
szarym blokowisku
trzy goździki poproszę
dla mamy
my wszyscy w kolejce
mali chłopcy
nieśmiali księgowi
marudni
starzy tetrycy
nieudacznicy
bibliotekarze
pijacy i brutale
my wszyscy
kupując tu kwiaty
byliśmy przez chwilę
gentlemanami
przez chwilę
czuliśmy się szczodrzy
troskliwi
hardzi
i czuli
jak prawdziwi mężczyźni…
oddajcie nam nasze
święto
.
.
.
.
.
.

NIE PRZYSZŁO MI DO GŁOWY, ŻE O DRUGIEJ W NOCY, W ŁAZIENCE DLA GOŚCI, CZYTASZ KSIĄŻKĘ I FARBUJESZ WŁOSY.


.

Krzysztof Iwin www: http://iwin.art.pl Facebook: https://www.facebook.com/krzysztof.iwin.art If you want to order inexpensive limited print please visit: http://iwin.art.pl/pl/limited_print,144.html

_

Przebudziłem się nagle
a Ciebie nie było
ani obok
ani w kuchni
ani na sofie w salonie
w domu ciemno
Twój samochód
stoi
na podjeździe
a Ciebie tak bardzo
nie ma
nigdzie nie ma
tak strasznie Cię
nie ma
jakby mi wyrwano
serce
sam
we wszechświecie
to taka straszna trwoga
gdy komuś
tak nagle
znika
Ktoś

.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
mal: “Attic Room” by Krzysztof Iwin

KWESTIA WIARY

_


Powiedział :
“ty jesteś zbawiony
choć jeszcze o tym nie wiesz”
powinienem mu chyba
uwierzyć
przeczytał te wszystkie
książki
za mnie
bo za takich jak ja
umierano na krzyżu
na stosach
na arenie
może się kiedyś spotkamy
wpół drogi
Przyjacielu
dzielą nas przecież tylko
te granitowe schody
Ty zejdziesz do mnie
wyprostowany
niosąc światło w ramionach
ja wypełznę z mroku
skruszony
ślepy
cuchnący wilgocią
.
.
.
.
.
.
.
.
.

BYŁ BAL


.
Był bal
były bombki
a teraz
ktoś wyniósł do lasu
umarłą choinkę
ten widok mnie
zdruzgotał
lecz może ów ktoś
miał rację
może to jest ok
stamtąd przyszła
i tam niech się w proch obróci
wsiąknie w ziemię
a potem powróci
nowym sokiem
nową zielenią
i znów będzie bal
no przecież to ma
sens
to ma
jakiś sens…
masz rację
za dużo ostatnio gadam
o śmierci
usilnie szukam dla niej
sensu
i rozgrzeszenia
aby się pozbyć koszmaru
żeby się pozbyć wroga
trzeba nam go
pokochać
nie ma lepszego
sposobu
.
.
.

WUHAN



_

Nie
ja się nie boję
tylko tak strasznie mi
smutno
wiesz…
jeszcze nie teraz
jeszcze nie
lecz przecież
w końcu pojawi się coś
co nas wszystkich
pogodzi
ziemia nareszcie zakwitnie
oceanami kwiatów
i miriadami ptaków
których nie będzie już komu
podziwiać
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
fot: Cheng Min (za “Sydsvenskan”)

DLACZEGO ZWIERZĘTA NIE MÓWIĄ ?

Wąż był bardziej przebiegły niż wszystkie inne zwierzęta.
On to rzekł do niewiasty
– Czy rzeczywiście Bóg powiedział: nie jedzcie owoców z mojego ogrodu?
Niewiasta odpowiedziała wężowi:
– Owoce z ogrodu jeść możemy, tylko o owocach z jednego drzewa powiedział: nie wolno wam ich jeść, ani nawet ich dotykać, bo umrzecie.
Wtedy rzekł wąż do niewiasty
– Nie umrzecie. Bóg wie, że gdy zerwiecie owoc z tego drzewa, otworzą się wam oczy. I że wówczas, tak jak On, będziecie znali dobro i zło.
Niewiasta zerwała owoc, skosztowała i dała mężowi.
I otworzyły się im oczy.
I wtedy zjawił się Bóg.
I zapytał mężczyznę
– Czy jadłeś owoce z drzewa, z którego zabroniłem ci jeść?
Mężczyzna odpowiedział:
– Niewiasta dała mi owoc i … jadłem.
Wtedy Pan Bóg rzekł do niewiasty:
– Dlaczego to zrobiłaś?
– Wąż mnie zwiódł i … zerwałam.
Wtedy Pan zwrócił się do węża
– Ponieważ to uczyniłeś, bądź przeklęty, na brzuchu będziesz się czołgał po wszystkie dni twego istnienia. Wprowadzam nieprzyjaźń między ciebie i niewiastę, pomiędzy potomstwo twoje a potomstwo jej, ono zmiażdży ci głowę, a ty zmiażdżysz mu piętę !
Do niewiasty powiedział
– Obarczę cię wielkim trudem, w bólu będziesz rodziła dzieci, ku twemu mężowi będziesz kierowała swe pragnienia, on zaś będzie panował nad tobą!
Do mężczyzny zaś rzekł:
– Ty, w pocie i trudzie, będziesz zdobywał pożywienie po wszystkie dni twego żywota. Ziemia będzie rodziła ci kamień, cierń i oset, póki sam nie wrócisz do ziemi, bo prochem jesteś i w proch się obrócisz! Wydalam was z Edenu… !
– Ja w kwestii formalnej … – przerwał Mu wąż.
– Że co ?
– Mam pytanie … jeśli można.
Bóg z niedowierzaniem rozłożył ręce i uniósł brwi.
– Za co tak sroga kara? – zapytał wąż.
– Bo… złamali zakaz?
– Ale skąd mieli wiedzieć, że to co robią jest złe? Przecież oni jeszcze godzinę temu nie odróżniali dobra od zła. Teraz, po zjedzeniu tego owocu tak, ale wtedy…? Hmm… Ustanowiłeś pierwsze w dziejach prawo Panie, lecz jak się zdaje, chcesz żeby działało ono wstecz …
Bóg wymierzył palec w węża. Nie było pewne czy zamierza jedynie oznaczyć adresata swych słów, czy też zechce strzelić piorunem.
– Ja im zabroniłem dotykać tego drzewa – powiedział.
– A ja im pozwoliłem. Skąd mieli wiedzieć co tu jest dobre, a co złe?
– Dobre było to, co Ja im powiedziałem, Ja, Bóg.
– A ja im powiedziałem co innego, ja, wąż. Jak niby te dwie głupiutkie, naiwne, niczego jeszcze nie nauczone istoty miały się zorientować że dobre było akurat to co Ty …
– Ponieważ to Ja jestem czystym dobrem !
– Hmm … I dlatego wyganiasz ich z Raju ?!
– Milcz gadzie ! – zawołał Pan.
I od tamtej pory zwierzęta nie mówią.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
mal: Tamara Łempicka „Adam i Ewa” (1932)

BURSZTYN

_

Po męsku

buńczucznie

stawiam czoła

lodowatym wiatrom

i wygrażam falom

gdy idziemy wzdłuż plaży

w tym styczniowym

sztormie

szukam dużego bursztynu

ogromnego

cennego

wielkiego jak skała

najlepiej z zatopionym

komarem

ważką

lub okrętem

szukam wielkiego

bursztynu

i pewnie dlatego

przegapiłem te małe

jednak Ty

tymczasem

nazbierałaś ich pełną

kieszeń

śnię o wielkim

jantarze

gdy Ty zbierasz te małe

będzie z nich piękna komnata

dla nas

na stare lata

i tylko dzięki Tobie

mam ciepły szalik

i czapkę

i tylko dzięki Tobie

w naszym kominku

nie wygasł ogień

lecz przysięgam

ja w końcu znajdę

ten bursztyn

mój bursztyn

ten ogromny

bezcenny

wielki jak skała

najlepiej z zatopionym

komarem

ważką

lub okrętem

oczyszczę go

z wodorostów

z piasku obmiotę

i podaruję go

Tobie

.

.

.

.

.