CASABLANCA

„ A tę ich miłość

na ekranie

to się normalnie czuje

tak

jakby w tym kinie

rozpylali jakieś

cholerne feromony ” – powiedziała

i teraz wiem

że jutro

pójdziemy na ten film

a nuż się uda

choć przez chwilę

odetchnąć

pokonać strach

oszukać smutek

zaklajstrować tę gorycz

cierpką

rozjątrzoną

czymś tak bezpiecznym

i tak banalnym

jak miłość

.

WŁAŚNIE TAK

 

 

Ta dziewczyna

tak bardzo

niepiękna

pospolita

nijaka

bidula

pokazała mi w swoim smartfonie

zdjęcie chłopaka

którego poznała

przez internet

miesiąc temu

chłopak był też  niepiękny

gruby

łysawy

nijaki

biedaczysko

siedział poważny

pryszczaty

na składanym

rowerze

a rower był cały

biały

„To twój książę na białym rumaku ?” – spytałem

„Tak !

właśnie tak ! – zawołała

wie pan

że ja zawsze tak 

właśnie tak

wyobrażałam sobie

mojego chłopaka ?

westchnęła

i wybiegła

szczęśliwa

tuląc smartfona do piersi

jak jaki cenny amulet

o Boże – pomyślałem

mój Boże

błagam

zaklinam

o jedno Cię proszę

niech on

będzie dla niej

dobry

.

 

BEZPAŃSKIE KONTO

 

 

BEZPAŃSKIE KONTO

 

 

 

On był dzielniejszy ode mnie

On umiał żyć

a teraz 

czuję to

co się czuje

kiedy odchodzi żołnierz

i kiedy trzeba patrzeć

jak jego córeczka

i jego pies

stoją przy furtce

do zmierzchu

do świtu

do ostatniej łzy

konta tych co odeszli

goreją smutkiem 

niechże to ktoś

pogasi

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

foto: ROXart – Rzeszów 

 

DZIEŁO ŻYCIA

 

 

 

   Pewien dojrzały, doświadczony przez życie mężczyzna napisał powieść. Była to rzecz o miłości, o przyjaźni i samotności, o wojnie i o pokoju. Była to powieść o życiu i o śmierci. Zawarł w niej, jak sądził, całą mądrość wynikłą z jego doświadczeń i inteligencji. Napracował się przy niej, namęczył. Bywało, że śmiał się do rozpuku, lub zalewał łzami. Włożył w tę powieść całe swoje serce. I całą wiedzę. Poświecił jej kawał samego siebie. A gdy ją wreszcie ukończył odpoczął jakiś czas, by potem do niej powrócić, ze świeżym spojrzeniem.

Idąc za radą starych mistrzów zaczął teraz, strona po stronie, wykreślać to, co niepotrzebne. Każde zbyteczne słowo, każdy zbędny opis, który ważył na lekkości dzieła, zaznaczał i wycinał. Wszelkie ozdobniki i karkołomne, acz wątpliwe popisy elokwencji lądowały w koszu w pierwszej kolejności. Powieść stawała się przez to coraz bardziej klarowna i zarazem prawdziwa. To co mężczyzna mógł na pewno powiedzieć o życiu i o śmierci, wcale nie wymagało wielu słów. To, czego z ręką na sercu, tak naprawdę był pewien, zawierało się w prostych, krótkich zdaniach. Coraz krótszych. Tak krótkich, że znikały jedno po drugim. Aż pewnej nocy z powieści nie zostało nic. Pusta, biała przestrzeń na ekranie monitora. Czysta biel. A po środku tej bieli samotny, pulsujący kursor. Tak jakby to Bóg puszczał do niego oko …

 

WYJĄTKOWO SMUTNY PAŹDZIERNIK

 

 

.

 

Dwa miesiące do świąt

Bożego Narodzenia

a w centrum handlowym

Jingle Bells …

Jingle Bells …

jakiż to smutny widok

najsmutniejszy

tak smutny że mam ochotę

poprzewracać im stoły

i wygnać ich ze świątyni

mojego dzieciństwa

mojej wiary w człowieka

i wiary w magię tej nocy

kiedy to nawet tym

co nie wierzą

zdarzało się wierzyć

że rodzi się Bóg

i że wszystko będzie

dobrze

.

 

NIE CZARUJ MAŁA NIE CZARUJ

 

 .

 

NIE CZARUJ MAŁA NIE CZARUJ 

.

Tak cudnie prężysz ciało

i bawisz się włosami

jak rusałka w jeziorze

jesteś piękna

i wiesz o tym

i wiesz

że ja wiem

i jesteś gotowa

karmić swoją próżność

tą moją

niemą niemocą

i zdajesz się mówić

„nie dotkniesz mnie

starcze

tak jak nie dotkniesz słońca

a gdybyś spróbował

to spłoniesz”

tak cudnie prężysz ciało

i bawisz się włosami

jesteś boska

zupełnie jak pewna

Czeszka

która wieki temu

w Dzielnicy Czerwonych

Latarni

w Amsterdamie

za 50 guldenów

przez ledwie godzinę

była moją żoną

i kochanką

a potem powiedziała

„ ja wiem jak to trudno

z pochyloną głową

szorować pokłady

gdy niebo zachwyca

i chciałoby się patrzeć

tylko w to niebo ”

i wtedy była jakby

moją siostrą …

tak cudnie prężysz ciało

i bawisz się włosami

jesteś śliczna

jak tamta dziewczyna

tyle że ona

miała jeszcze

duszę

i to jest to

pamiętam

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

.

painting : Raouf Salim Janibekov 

PENELOPA

 

_

 

PENELOPA

.

Pięścią w stół uderz

niech się tynk sypie

z sufitu

niech mam nogi

jak z waty

niech oczy mam wielkie

od trwogi

i od

zachwytu

bo wiesz

to chyba nieprawda

że Piękna

odnalazła szczęście  

z tym jej cudownie

odmienionym księciem

ona

co było zapewne

tylko czasu

kwestią

tak naprawdę

umarła  

z tęsknoty

za Bestią  

.   

.

.

.

.

.

.

.

.

.

foto: Jan Saudek 

 

A KIEDY OCZY ZASZŁY MI ŁZAMI ZUPEŁNIE BEZ SENSU WŁĄCZYŁEM WYCIERACZKI

 

 

 

Jechaliśmy przez większą część dnia

i mieliśmy przed sobą jeszcze

kawał nocy

w blasku księżyca

na prostej jak strzała

autostradzie

siedziałyście na tylnym siedzeniu

Ty i Alva

miałyście po 13 lat

i tyle życia w sobie

ile ma Amazonia

ze wszystkimi

przyległymi krainami

lecz wieczorem

na parkingu jakiegoś zajazdu

po późnej kolacji

już zmęczone

ziewając

znów zajęłyście miejsca

na zimnej i twardej

skórzanej kanapie

niepewne

co będzie dalej

a wtedy ja

otworzyłem bagażnik

i wyjąłem z niego

te koce

śpiwory

poduszki i jaśki

i znienacka zacząłem

wrzucać to wszystko

do środka

bombardować was tą

miękkością

tym ciepłem

i wytchnieniem

którego tak

pragnęłyście

zaczęłaś krzyczeć

Alva się śmiała

a czujna obsługa parkingu

sprawdziła

czy coś się wam

nie dzieje

(i chwała wam za to

panowie)

a kiedy ruszyliśmy

wciąż się śmiałyście

i powiedziałaś

„Wiesz Alva

ponoć dorosłe kobiety 

szukają sobie partnerów

podobnych

do swoich ojców”

„E tam – odrzekła Twoja

najlepsza przyjaciółka

„Ja nie chcę by mój mąż

miał żółte włosy” !

„ Nie chodzi o wygląd – powiedziałaś

chodzi o charakter”

chwilę potem

obie

umoszczone w puchu

kołysane muzyką

spałyście

a ja prowadziłem

ze stalową obręczą zapiętą

na gardło

i na przeponę…

cóż

kiedyś dorośniesz

przeczytasz te słowa

kiedyś zrozumiesz dlaczego

córka

nie może powiedzieć niczego

lepszego

o swym ojcu

lecz póki co …

ucz się

ucz

no właśnie…

lekcje odrobiłaś

smarkulo ?

.

 

JANUSZ

 

Kazano mu myć 
osadniki 
50 lat
grube szkła okularów
zachlapane olejem 
i siwe 
od wapiennego pyłu 
powiedział mi
że właśnie ściągnął 
żonę
i córkę 
córka ma 17
i jeszcze pójdzie do szkoły
tu
do gimnazjum
byli na spotkaniu
i że szuka mieszkania
bo póki co
to kątem 
u pracodawcy
50 lat
uczciwa twarz 
pokaleczone 
spracowane dłonie 
pewnie jest dobrym
mężem
i ojcem
skoro mu zaufały
i przyjechały tu za nim 
1000 mil od wszystkiego 
co znały
chłopie – myślę sobie
co się stało ?
50 lat
i wszystko od nowa ?
chłopie … 
i w życiu nie widziałem
tak dobrze 
umytych
osadników 
.